Minuta ciszy w Sejmie dla "Szarego Człowieka". Dziwi zachowanie niektórych posłów

Katarzyna Mierzejewska
09.11.2017 12:40
Minuta ciszy w Sejmie dla "Szarego Człowieka". Dziwi zachowanie niektórych posłów
fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

W czasie obrad Sejmu parlamentarzyści uczcili minutą ciszy śmierć Piotra Szczęsnego, który dokonał samospalenia na Placu Defilad. Jednak nie wszyscy...

O uczczenie pamięci Piotra Szczęsnego zaapelował poseł Nowoczesnej Marek Sowa. Mężczyzna, który dokonał samospalenia, zostawił list, w którym wypunktował, w jakich kwestiach stanowczo sprzeciwia się polityce obozu rządzącego. Jego zdaniem PiS łamie szereg praw i swobód obywatelskich. 

 - Zdaję sobie sprawę, że możemy się różnić w ocenie tego zdarzenia, ale mam głębokie przekonanie, że ten wyjątkowy akt desperacji człowieka był motywowany miłością do ojczyzny i troską o jej los - mówił pochodzący z Małopolski poseł. 

Większość obecnych na sali polityków wstała, aby w milczeniu uczcić pamięć "szarego człowieka", jak okrzyknięto zmarłego mężczyznę. Nie wszyscy dołączyli się do apelu. Kamery obecne na sali plenarnej uchwyciły, jak szefowa Kancelarii Premiera Beata Kempa podczas minuty ciszy rozmawiała przez telefon. Krystyna Pawłowicz miała w ogóle nie wstać - tak twierdzą też działacze PO. Część posłów opozycji utrzymuje, że w tym czasie dało się słyszeć pomruki i krzyki z ław sejmowych PiS. 

19 października Piotr Szczęsny podpalił się przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie. Kilkanaście dni walczył o życie. Zmarł 29 października.

RadioZET.pl/KM