Zamknij

B. żona Kurskiego przerywa milczenie ws. syna. "Został publicznie napiętnowany"

22.07.2020 14:30
Monika Kurska
fot. Marcin Gadomski/East News

W tej chwili został popełniony samosąd medialny na moim synu. Chcę, żeby prawda w tej sprawie została wyświetlona i zapewniam, że jest ona zupełnie inna niż ta kreowana przez naszych oszczerców - twierdzi w wystosowanym do mediów oświadczeniu Monika Kurska. Była żona Jacka Kurskiego komentuje w ten sposób oskarżenia pod adresem ich syna Zdzisława, który miał przed laty molestować 9-letnią córkę przyjaciół jego rodziców. 

"Gazeta Wyborcza" opublikowała we wtorek reportaż, będący wyznaniem 20-letniej Magdy Nowakowskiej. Kobieta opisuje, że syn Jacka Kurskiego, starszy od niej o kilka lat Zdzisław, miał ją wykorzystywać seksualnie, odkąd ta skończyła 9 lat. Obie rodziny miały od lat spędzać wspólnie wakacje w leśniczówce w Danielinie, położonej nad jeziorem Motława Wielka. Ojciec dziewczyny to były radny PiS, był również asystentem Kurskiego, kiedy ten pełnił funkcję europosła.

Zdzisław Kurski, najstarszy syn Jacka Kurskiego, zaczął mnie krzywdzić, gdy miałam dziewięć lat, a kiedy się wydało w 2015 r., sprawę dwukrotnie umorzono. Nie mam już zaufania do wymiaru sprawiedliwości

– brzmi wypowiedź Magdy Nowakowskiej, cytowana w tekście "Wyborczej". Artykuł zawiera drastyczne opisy gwałtu i molestowania, jakich wedle Magdy miał się przez lata dopuszczać syn obecnego prezesa TVP. Kobieta przeżyła traumę, skutkującą depresją oraz próbami samobójczymi. 

Monika Kurska, b. żona Jacka Kurskiego, przerywa milczenie

Po raz pierwszy w tej sprawie wypowiedziała się była żona Jacka Kurskiego oraz matka Zdzisława. Monika Kurska odmówiła rozmowy z Wirtualną Polską, ale przekazała portalowi oświadczenie, które WP opublikowało w całości. My również tak czynimy. 

Oświadczenie Moniki Kurskiej:

Publikacja "Gazety Wyborczej" z dnia 21.07.2020 krzywdzi mojego syna Antoniego. Opisywane w niej zdarzenia są w znacznej części albo wymysłem dziennikarzy, albo "nowymi wspomnieniami pokrzywdzonej", które nie były zgłaszane podczas postępowania w prokuraturze.

W życiu kieruję się zawsze prostymi zasadami oraz poszanowaniem innych ludzi. Jak każda matka na moim miejscu, byłam zdruzgotana, gdy po raz pierwszy usłyszałam, o co podejrzewany jest mój syn. Właśnie dlatego, nie kierując się interesem swoim i swojego syna, pełna troski odpowiedziałam Annie Nowakowskiej na jej maila z czerwca 2015 r. Odpowiedziałam jej jak przyjaciółce i zatroskanej matce. Wyraziłam rodzinie swoje szczere współczucie. Nie wyobrażałam sobie, że ten mail będzie początkiem nieuczciwej kampanii wymierzonej w mojego syna, w moją rodzinę.

Od początku uważałam jednak, że trzeba tę sprawę rzetelnie wyjaśnić. Znam swojego syna najlepiej i wiem, że nie był w stanie popełnić czynów, które zarzuca mu Magda, jej rodzice i obecnie także dziennikarze. Zdawałam sobie także sprawę z tego, że w tle był konflikt personalny między Jackiem Kurskim a ojcem Magdy. Tak też, pod rygorem odpowiedzialności karnej za nieprawdziwe zeznania, zeznawałam w prokuraturze. Dziś, po pięciu latach własnych dociekań i dwóch umorzonych przez prokuraturę śledztwach, jestem przekonana o niewinności mojego syna

W polskich mediach niejednokrotnie dochodzi do brutalnych ataków przeciwników z różnych stron sceny politycznej. Nie zawsze etycznych, nie zawsze uczciwych. Teraz to samo spotkało nas. Mój syn, bez wyroku sądu, został publicznie napiętnowany, osądzony i skazany. Jest mi przykro, że media nie mają żadnego szacunku dla rodzin polityków. To nie jest etyczne i uczciwe.

Jest wiele pytań, na które do dzisiaj nie znalazłam odpowiedzi. Jak ta sprawa wyglądała naprawdę? Czy sprawcą cierpień Magdy i jej problemów psychicznych nie jest inny człowiek? Dlaczego Magda przypomina sobie nagle nowe szczegóły dotyczące mojego syna? Czy Magda jednocześnie nie wypiera z pamięci prawdziwego sprawcy? Jak rozumieć "nowe wspomnienia pokrzywdzonej", które nie były zgłaszane podczas postępowania w prokuraturze? Czy nie mamy tu do czynienia z syndromem sztokholmskim: pokrzywdzona broni prawdziwego oprawcy, a zastępczo w roli winnego obsadza mojego syna?

W tej chwili został popełniony samosąd medialny na moim synu. Chcę, żeby prawda w tej sprawie została wyświetlona i zapewniam, że jest ona zupełnie inna niż ta kreowana przez naszych oszczerców.

Monika Kurska

Jacek Kurski wydał oświadczenie

We wtorek oświadczenie wystosował również Jacek Kurski, którym odnosi się do publikacji "Gazety Wyborczej" dotyczącej molestowania nieletniej przez jego syna. "Sami zainteresowani zaś nie skorzystali z prawa do zaskarżenia decyzji prokuratury poprzez subsydiarny akt oskarżenia w sądzie, do czego mieli prawo, a nawet obowiązek, jeżeli nie zgadzali się z decyzją prokuratury" - zaznaczył Kurski.

Zapewnił też, że nigdy nie wpływał na bieg śledztwa w tej sprawie. "W czasie umorzenia śledztwa w 2017 r. byłem zresztą w konflikcie osobistym z Prokuratorem Generalnym Z. Ziobro" - stwierdził Kurski. Przypomniał przy tym, że sprawa dotyczy "dwojga dorosłych ludzi" i że - jego zdaniem - jest wykorzystywana politycznie podobnie jak sprawa ułaskawienia pedofila przez prezydenta Dudę. 

Zobacz także

Zwrócił się także do swojego brata, z którym od lat pozostaje skonfliktowany. "Syn jest bratankiem wicenaczelnego GW Jarosława Kurskiego (de facto kierującego gazetą), który postanowił go zaatakować. Jarku, bracie, nie idź tą drogą. To, co robisz jest obrzydliwe. Odreagowujesz kłamliwym atakiem na rodzinę kolejną polityczną porażkę swojego środowiska totalnej opozycji. Syn jest dorosły i sam odniesie się do sprawy i dalszych kroków prawnych" - napisał Kurski.

Zdzisław Kurski komentuje sprawę

Swoje oświadczenie wydał również sam zainteresowany. "W związku ze szkalującym mnie artykułem w „Gazecie Wyborczej” stanowczo zaprzeczam informacjom dotyczącym moich rzekomych intymnych relacji z Magdą Nowakowską. Moje relacje z Magdą były czysto braterskie. Współczułem jej, gdyż wiedziałem, jak trudne ma życie z powodu uzależnienia ojca. Trwające od kilku lat próby oskarżenia mnie wiązałem dotąd wyłącznie z zemstą na moim ojcu, w związku z wyrzuceniem z pracy ojca Magdy. Mimo to nigdy nie prosiłem ojca o jakąkolwiek pomoc w tej sprawie" - napisał Zdzisław Kurski w komunikacie dla portalu wpolityce.pl, nazywając tę sprawę "ciosem zadanym przez stryja" [Jarosława Kurskiego - red.].

RadioZET.pl/PAP/wp.pl/wyborcza.pl/wpolityce.pl