Zwrot ws. morderstwa Jaroszewiczów. Kluczowe zeznania oskarżonego o dwa porwania

01.10.2019 13:22
Piotr Jaroszewicz
fot. Piotr Jaroszewicz/Wikimedia.Commons

Istnieje szansa, że po latach wyjaśniona zostanie tajemnicza sprawa zamordowania Alicji i Piotra Jaroszewiczów. Dariusz S. oskarżony ws. porwań dwóch innych osób przyznał się bowiem do udziału w zbrodni z 1992 roku. 

Były premier PRL i jeden z najbardziej prominentnych polskich polityków tamtej epoki Piotr Jaroszewicz oraz jego żona Alicja zostali napadnięci, a następnie torturowani i brutalnie zamordowani w nocy z 30 sierpnia na 1 września 1992 roku w swojej willi na warszawskim Aninie. 

Zobacz także

Sprawa przez lata uchodziła za tajemniczą i niewyjaśnioną. Sprawców nie wykryto, a proces domniemanych zabójców zakończył się dla oskarżonych uniewinnieniem. Część materiału dowodowego z kolei wykradziono. Dwa lata temu śledztwo jednak wznowiono i wedle najnowszych doniesień medialnych śledczy są bliżej dojścia do prawdy niż kiedykolwiek wcześniej.

Porywacz przyznał się do udziału w zabójstwie

W najnowszym odcinku programu „Interwencja” w Polsat News pojawił się wątek Dariusza S. To porywacz oskarżony o współudział w porwaniu dwóch osób – 10-letniego chłopca z Krakowa (sprawa ze stycznia 2017 roku) oraz  krakowskiego biznesmena (co miało miejsce cztery lata wcześniej). Chłopiec wrócił ostatecznie do rodziny po tym, jak jego rodzice wpłacili 100 tys. euro okupu, przedsiębiorcy natomiast nie udało się uratować. Obaj byli przez przestępców przetrzymywani w skrzyniach. 

Zobacz także

Dariusza S. wydał jego wspólnik Bogusław K., który był odpowiedzialny za obydwa porwania (a według informacji śledczych planował już kolejne). S. także poszedł na współpracę z policją, co zaowocowało obszernymi zeznaniami dotyczącymi jego kryminalnej działalności w latach 90. Należał wówczas bowiem do tzw. gangu karateków – zorganizowanej grupy przestępczej, która napadała na domy zamożnych ludzi i okradała je. To właśnie podczas jednego z przesłuchań – jak podaje Polsat News – wyszło na jaw, że S. uczestniczył w zabójstwie Jaroszewiczów. 

– Była wizja lokalna, opowiedział dokładnie, jaka była jego rola. Ale jaka była, tego nie wiemy, tego śledczy nie podają ze względów taktycznych – mówi w rozmowie z Polsat News Artur Górski, dziennikarz „Gazety Krakowskiej” zajmujący się tą sprawą. 

Prokuratura przygotowuje akt oskarżenia

Przed kilkoma dniami do sądu trafił akt oskarżenia ws. wspomnianych wyżej porwań. Krakowska prokuratura przygotowuje również analogiczny dokument ws. Jaroszewiczów. Jednak sceptycyzm w tej sprawie wyraża Dariusz Janas, były policjant, który w przeszłości badał sprawę morderstwa byłego premiera i jego małżonki.  

Zobacz także

– Gdy przeczytałem te materiały, którymi się prokuratura chwaliła, no to załamałem ręce. Według mnie w tej sprawie prokuratura została wprowadzona w błąd przez ekipę, która nie wiem, z jakich powodów, chciała zaistnieć – powiedział w rozmowie z Polsat News. „Sprawca, który się przyznaje, może sobie z nich zakpić. Przed sądem oświadczy, że on to wszystko odwołuje. Moim zdaniem… to jest lipa” – dodał. 

– Mam nadzieję, że wówczas, kiedy skierujemy akt oskarżenia, będziemy mogli państwu powiedzieć, co przemawia za tym, że to są właśnie te osoby – stwierdził z kolei (także w rozmowie z „PN”) Janusz Hnatko z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. 

RadioZET.pl/polsatnews.pl/wikipedia.org