Zamknij

Ksiądz prosił dzieci, by podzieliły się pieniędzmi, które otrzymały na komunię

14.05.2021 18:00

Proboszcz jednej ze śląskich parafii poprosił dzieci przystępujące do komunii, o podzielenie się pieniędzmi, które otrzymały w prezencie od krewnych. Zebrane środki miały zostać przeznaczone na pomoc misjonarzom. Część rodziców nie kryła jednak oburzenia takimi praktykami. 

Komunia
fot. Shutterstock (zdjęcie ilustracyjne)

Katowicka "Gazeta Wyborcza" opublikowała fragment listu, który do redakcji wysłała jednak z czytelniczek. Poinformowała w nim, że ks. Grzegorz Wita, proboszcz parafii pw. Matki Boskiej Bolesnej w Mysłowicach na jednej z prób przed przyjęciem komunii świętej, by przyniosły na mszę koperty z pieniędzmi. Nabożeństwo, o którym wspomniała kobieta, miało się odbyć 12 maja.

Mysłowice. Ksiądz poprosił dzieci, by podzieliły się pieniędzmi z komunii

Na miejsce dotarła dziennikarka "GW". Duchowny opowiadał w trakcie kazania, że są na świecie dzieci, które głodują i że pomagają im misje, które potrzebują wsparcia. Zwrócił uwagę, że dzieci, które przystąpiły do I Komunii Świętej, otrzymały od swoich krewnych prezenty, a wśród nich pieniądze. 

- Chcę, żebyście się podzieliły tymi darami [...] Lepiej mieć dobrych przyjaciół niż dużo pieniędzy i samochód - mówił do mikrofonu. Potem zaintonował modlitwę za osoby potrzebujące pomocy. W międzyczasie dzieci podchodziły przed ołtarz, a każde trzymało w ręce kopertę. - Za tych, którzy są głodni. Dziś mamy szczególną ofiarę z myślą o dzieciach na misjach – kontynuował proboszcz. 

Rodzice oburzeni inicjatywą księdza

Oburzenia nie kryją niektórzy rodzice, którzy w rozmowie z "Wyborczą" chcą jednak pozostać anonimowi.  – Nie jesteśmy przeciwni akcjom charytatywnym. Wręcz przeciwnie, wspieramy je i uczymy dzieci, że warto pomagać. Ale to, co zrobił ksiądz, to zwykłe wymuszenie. I manipulowanie dziećmi - powiedzieli. 

- Nasze tak się rozpędziło, że najchętniej oddałoby księdzu całą kwotę zebraną przez naszych krewnych. Musieliśmy tłumaczyć, że babcie i ciocie chciały, by z komunii była jakaś pamiątka. Głupia sytuacja, bo z jednej strony szlachetny gest, a z drugiej proza życia – mówią rodzice, którzy - jak pisze gazeta - włożyli do koperty 50 zł.

Inna rozmówczyni podkreśliła, że jej krewni - rodzice komunijnego dziecka - byli bardzo zdenerwowani i początkowo nie chcieli dać pieniędzy. Bali się jednak, że ich dziecko padnie ofiarą dyskryminacji i będzie "na cenzurowanym".

Proboszcz: absolutnie nie był to przymus 

Sprawę w rozmowie z "Wyborczą" skomentował sam ks. Wita. Był zdziwiony reakcją niektórych rodziców. Przekonywał, że akcja pomocy misjom nie jest jego autorską inicjatywą, powołując się na akcję "Dzieci komunijne dzieciom misji", która w zamierzeniu namawia do modlitwy i solidarności z dziećmi w krajach misyjnych. 

Nie wszystkie parafie prowadzą tę akcję. Ja zaangażowałem się w nią pięć lat temu, gdy zostałem proboszczem. Nie spotkałem się wcześniej z głosami krytycznymi. W zeszłym tygodniu też była komunia i zbiórka. Zabraliśmy 360 zł

ks. Grzegorz Wita

- O kwocie informuję rodziców, pieniądze przesyłam do centrali Papieskiego Dzieła. Koperty są po to, by pozostawało tajemnicą, ile kto dał. Ja tylko zachęciłem dzieci do dzielenia się, absolutnie nie był to przymus. A jeśli ktoś tak uważa, to cóż mam powiedzieć? – pytał retorycznie duchowny w rozmowie z "GW". 

RadioZET.pl/katowice.wyborcza.pl