Nanga Parbat: Znany himalaista poddaje w wątpliwość zeznania Revol

Dominik Gołdyn
01.02.2018 17:33
Nanga Parbat: Znany himalaista poddaje w wątpliwość zeznania Revol
fot. Facebook

Elisabeth Revol udzieliła wywiadu agencji AFP, w którym opisała ostatnie godziny spędzone z Tomaszem Mackiewiczem. Himalaista Ryszard Gajewski w rozmowie z Onetem zauważa, że jej relacja z Nanga Parbat zawiera luki i potrzebny jest szczegółowy raport.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Z relacji Revol wynika, że zarówno ona, jak i Tomasz Mackiewicz czuli się dobrze przed atakiem szczytowym. Kłopoty ze zdrowiem Polaka rozpoczęły się na szycie góry. Para himalaistów rozpoczęła powolne schodzenie, a Mackiewicz wspierał się na Revol. Polak miał problem z oddychaniem, więc zdjął osłonę z twarzy i zaczął zamarzać. Revol i Mackiewicz spędzili noc w szczelinie. O poranku stan polskiego himalaisty zaczął się pogarszać. 

- Z jego ust płynęła krew, miał symptomy ogólnej opuchlizny, będącej ostatnią fazę choroby wysokościowej - mówi Revol.

Himalaistka wysłała z telefonu wiadomości do kilku osób z informacją o kłopotach. - Powiedziano mi: "jeśli zejdziesz do 6000 m, będzie można zgarnąć ciebie, a Tomka z wysokości 7200 m przy użyciu śmigłowca". Tak to było. To nie była moja decyzja - wyznała Francuzka.

Zobacz także

Ryszard Gajewski, uczestnik wyprawy, który jako pierwsza zimą zdobyła szczyt Manaslu, w rozmowie z ''Onetem'' nie kryje zdziwienia po słowach Francuzki.

- Przecież ona nie pierwszy raz była w Himalajach, powinna wiedzieć, z jakiej wysokości może kogoś podebrać śmigłowiec. Na pewno nie z 7200 m. Tak wysoko nikt nie robił tam przyziemienia. I kto to miał zabrać Mackiewicza, pakistański ratownik? Mówi, że ktoś powiedział jej, by zostawiła Tomka, ale nie wyjaśnia kto. Ten wywiad zawiera wiele luk i powoduje jeszcze większy mętlik informacyjny. Francuzka powinna przedstawić szczegółowy raport i mam nadzieję, że to zrobi - mówi Gajewski.

Himalaista dodaje, że nie chce podejrzewać partnerki Mackiewicza o złą wolę.

- Powinniśmy ufać Revol, ale nie da się ukryć, że jej opowieść zawiera luki. Być może nieścisłości są spowodowane niedokładnym tłumaczeniem z francuskiego, albo halucynacjami, o których mówiła. Oni nie przeszli dobrej aklimatyzacji, mieli mało tlenu, więc halucynacje są prawdopodobne. Sam ich doświadczyłem na wysokości 8100, podczas wyznaczania nowej drogi na Cho Oyu. Słyszałem płynący potok, a przecież było minus 20. W każdym razie, liczę, że przebieg wyprawy na Nanga Parbat doczeka się dokładniejszego odtworzenia - podkreśla.

Do Francuzki, znajdującej się na wysokości 6000-6100 m, w nocy z soboty na niedzielę czasu miejscowego dotarli Bielecki i Urubko. W akcji ratunkowej brali też udział dwaj inni uczestnicy wyprawy na K2 - Jarosław Botor i Piotr Tomala. Na wysokości około 7200 m pozostał Mackiewicz. Ze względu na pogarszające się warunki atmosferyczne nie było możliwości, by kontynuować akcję.

Najnowsze zdjęcia Elisabeth Revol ze szpitala: 

RadioZET.pl/Onet/DG