Zamknij
Joanna Mikusek-Przystajko
Joanna Mikusek-Przystajko, laureatka nagrody Nauczyciel Jutr@
fot: archiwum prywatne
NAUCZYCIEL JUTR@

Etyka nie wyklucza się z religią. Ja zostawiam przestrzeń na wątpliwości

Aleksandra Pucułek
Aleksandra Pucułek Redaktor Radia Zet
19.10.2021 12:33
19.10.2021 12:33

Dużo zła by odpadało, gdybyśmy mieli przyzwolenie w sobie na to, że dla kogoś inne wartości są ważne, że ten ktoś wybiera inaczej niż ja i to też jest ok – mówi Joanna Mikusek-Przystajko, nauczycielka etyki, laureatka nagrody Nauczyciel Jutr@.

Aleksandra Pucułek: - Dużo się działo przez ostatnie dni. Emocje już opadły?

Joanna Mikusek-Przystajko: - Byłam i wciąż jestem ogromnie zaskoczona. Siedzę teraz u siebie w gabinecie, patrzę na dyplom i wciąż to do mnie nie dociera. Ogromne wyróżnienie.

I odpowiedzialność, tytuł Nauczyciel Jutr@ przyznawany był po raz pierwszy. Nauczyciel Jutr@ czyli?

- Liczyło się tutaj nie tylko stosowanie nowych technologii w nauczaniu, ale też podążanie za uczniem, za jego potrzebami. Mam poczucie, że to w moim zgłoszeniu doceniło jury. Taki powinien być kierunek edukacji, czyli tworzenie relacji z uczniem, podmiotowe traktowanie dziecka.

„Dostrzega, że uczniowie wychowani w cyfrowym świecie, potrzebują dziś innego podejścia do edukacji niż 20 lat temu. Ma odwagę uczyć inaczej, pozostawiając swoim podopiecznym podprzestrzeń, by pytać: po co, dlaczego i jak". To fragment uzasadnienia z konkursu, ale mam wrażenie, że idealnie opisuje największe potrzeby polskiej szkoły.

- Najważniejsza będzie relacja, także ta cyfrowa. Bo relacje - mniej lub bardziej - chronią młodzież przed złymi decyzjami w życiu. Nie możemy podawać uczniom gotowych rozwiązań, odpowiedzi, oni mają swoje patrzenie na świat, ze swoimi indywidualnościami. Dlatego w szacunku do nich zostawiam tę przestrzeń na zadawanie pytań, na wątpliwości. Chodzi mi o to, żeby sami do tych odpowiedzi dochodzili, bo przez to poznają siebie.

Technologia jest rzeczywiście mostem w tych relacjach, nie jest barierą?

- Mnie połączyła z młodymi ludźmi. Przełomem była pandemia, wtedy przekonałam się do technologii cyfrowych, wcześniej niechętnie ich używałam. W czasie pierwszego lockdownu prowadziłam dużo zajęć z pomocy pedagogiczno-psychologicznej i zauważyłam, że moi uczniowie wypadają mi, znikają z edukacji. Wysyłałam karty prac, zadania i oczekiwałam, że oni to odeślą. Kontakt był nikły. Szukałam rozwiązania, bo to ja byłam dorosła i to ja miałam wyjść naprzeciw moim uczniom, poszukać przestrzeni, w której czuliby się dobrze. I jako jedna z pierwszych nauczycieli u nas w szkole zaczęłam prowadzić lekcje online na Teamsach (platforma internetowa do prowadzenia m.in. zdalnych zajęć - przyp. red.). Na początku było trudno, uczniowie wyłączali mi się, nie słyszałam ich, oni nie słyszeli mnie, ale objawiło się też coś innego: to ci młodzi ludzie mnie instruowali i tłumaczyli, niech pani naciśnie w rogu krzyżyk, albo niech pani się zaloguje, przeinstaluje i działało. To oni mnie w to wprowadzili, cierpliwie pokazywali i mocno wspierali, ja tylko za nimi podążałam i to sprawiło, że weszłam w ich wirtualny świat, bo to jest ich świat. Potem zaprosili mnie na swoje grupy messengerowe, pisaliśmy na WhatsAppie i ten kontakt był, chociaż cyfrowy. Nie ukrywam jednak, że bardzo się tego bałam, na pierwszej lekcji byłam tak zestresowana, jakbym miała występować przed ogromną publiką.

Uczy pani etyki i prowadzi pani zajęcia z pomocy psychologiczno-pedagogicznej w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Kudowie Zdroju. Skupia pani dwie zajmujące kwestie, jeśli chodzi o edukację, czyli temat religii i etyki w szkole i problemy psychiczne młodzieży. Zacznijmy od etyki.

- Rozumiem, że to jest trudny wybór, zwłaszcza kiedy w starszych klasach młodzież przygotowuje się do bierzmowania, w młodszych - do komunii, a etyka zazwyczaj wypada wtedy kiedy religia. Inaczej planu lekcji, niestety, nie udało się ułożyć. W klasach 1-3 rodzice mogli wybrać oba te przedmioty i był duży odzew, u pierwszaków z 25 osób zgłoszono 20 na oba przedmioty, w zerówce podobnie. Dla mnie etyka nie wyklucza się z religią. Moich uczniów uczę przede wszystkim krytycznego myślenia, żeby zadawali pytania, szukali odpowiedzi, a nie przyjmowali wszystko z góry, bo ktoś tak powiedział. Dlaczego umowy społeczne, które obowiązują, tak wyglądają, dlaczego taki jest świat - chcę, żeby oni samodzielnie myśleli o tym, uczę ich odpowiedzialności społecznej, a za tym idą wartości, pojęcie dobra, mądrości.

Joanna Mikusek-Przystajko, laureatka nagrody Nauczyciel Jutr@
fot. Pawel Wodzynski/East News

Wokół etyki, religii w szkole nie milkną dyskusje. Czuje pani te kontrowersje na swoich lekcjach, uczniowie poruszają ten temat?

- Dla mnie to nie jest kwestia sporna, cały czas dążę do tego, żebyśmy rozmawiali, etyka jest przedmiotem, na którym uczymy się tego robić. Z szacunkiem do drugiej osoby, jej argumentów i jej patrzenia na świat. Dużo zła by odpadało, gdybyśmy mieli przyzwolenie w sobie na to, że dla kogoś inne wartości są ważne, że ten ktoś wybiera inaczej niż ja i to też jest ok.

Teraz młodzież ma cztery warianty: religia, etyka, to i to, albo nic. Według zapowiedzi Ministerstwa Edukacji i Nauki opcja „nic” ma zniknąć. To dobrze, źle, zaszkodzi to pani, pomoże?

- Obawy przy okazji tej propozycji pewnie wiążą się z tym, że etykę nieraz prowadzą katecheci. Nie wiem, jak to będzie, wiem jedno: młodzież lubi się buntować, ale to też jest ciekawe, warto o to pytać, rozmawiać.

Jak wykorzystać roboty na lekcjach etyki? To jeden z elementów, za który została pani Nauczycielem Jutr@.

- Właśnie dziś robiliśmy eksperyment z fotonami, bo głównie operuje fotonami na lekcjach, czyli jeżdżącymi robocikami sterowanymi za pomocą aplikacji albo joysticka. Sprawdzaliśmy, jak zachowujemy się, gdy nikt na nas nie patrzy. Najpierw uczniowie jeździli fotonami w obecności innych, a potem wychodzili i jeździli nimi w miejscu, gdzie nikt ich nie widział. Teraz będziemy porównywać, czy to zachowanie było takie samo, jak się czuli, czy próbowali się inaczej zaprezentować. Można więc połączyć cyfryzację i humanistykę.

Dyrektor szkoły powinien mieć ogromne wsparcie, bo to on w końcu wszystko skleja, a tu dostaje kontrolę

Jest pani też szkolną pedagożką. Jak pani ocenia kondycję psychiczną młodzieży, dzieci? Ministerstwo Edukacji i Nauki zapowiedziało większe wsparcie w tym zakresie, czuje to pani?

- Pomoc pedagogiczno-psychologiczna to obszar, któremu trzeba poświęcić jeszcze więcej uwagi, ale nie w takiej formie: puste słowa i wypełnianie kolejnych sprawozdań. Chodzi o realną pomoc, nawet z udziałem kompetentnych trenerów z zewnątrz, bo po lekcjach zdalnych mamy wykwit różnych problemów.

Na przykład?

- Głównie chodzi o relacje. W trakcie lekcji zdalnych można było wylogować się, wyłączyć kamerkę i problem znikał, przynajmniej czasowo. Jeśli siedzimy w klasie, to te interakcje są intensywniejsze, nie ma możliwości wylogowania się, pojawiają się problemy radzenia sobie z trudnymi emocjami, frustracją, z byciem z drugim człowiekiem, do którego na nowo trzeba się przyzwyczaić.

Moich uczniów uczę przede wszystkim krytycznego myślenia, żeby zadawali pytania, a nie przyjmowali wszystko z góry, bo ktoś tak powiedział

Ilu uczniów ma pani pod opieką?

- Mamy 200 uczniów w szkole, ale jest też psycholog. Znam szkoły, gdzie nie ma psychologa albo ma on tylko cząstkę etatu, więc u nas i tak jest dobrze. Wiele zależy też od organizacji, uważności i kadry, jej zaangażowania. Chodzi o to, żeby reagować na bieżąco, gdy coś się dzieje.

À propos kadry. W szkołach, nie mówiąc już o przedszkolach, zespół jest mocno sfeminizowany. Dlaczego? Chodzi o tę uważność, wrażliwość?

- Wrażliwość to nie jest tylko cecha kobieca. Wydaje mi się, że działa tu jakaś umowa społeczna. Rozmawiałam niedawno z nauczycielem – mężczyzną – przedszkolnym. Opowiadał mi o ogromnych obawach rodziców, że wychowawcą jest mężczyzna, a przecież w przedszkolu są czterolatkowie, pięciolatkowie, którym czasami trzeba podciągnąć spodnie, jak pójdą do toalety. U nas w szkole w kadrze liczącej dwadzieścia parę osób jest trzech panów, przydałaby się większa równowaga. Wydaje mi się, że to kwestia zmiany umowy społecznej, czyli elementu najtrudniejszego, bo wymagającego zmiany pewnych przekonań, przyzwyczajeń.

„Ogromna społeczna odpowiedzialność – bycie nauczycielem”. Tak powiedziała pani podczas gali. Oprócz tej odpowiedzialności nauczyciele teraz czują lęk, obawy przed planami ministra edukacji Przemysława Czarnka, na przykład dotyczącymi zwiększenia liczby godzin przy tablicy dla nauczycieli, większej roli kuratorów oświaty. A pani jak się czuje?

- Rzeczywiście to, co dzieje się w polityce, a ma realne odzwierciedlenie w szkołach, jest niepokojące, ale pracuję w szkole społecznej, organem prowadzącym dla nas jest stowarzyszenie i nasza dyrektor, mam wrażenie, buforuje te trudności i nie przekłada ich na nas. My wiemy, co mamy robić.

Czyli znów wraca ten temat, czyli nie zarządzać centralnie szkołą, dać władzę dyrektorom.

- Dyrektor powinien mieć ogromne wsparcie, bo to on w końcu wszystko skleja, a tu dostaje kontrolę. Rozumiem ideę kontroli, wiem, po co to jest, ale wsparcia brak.

„Wiemy, co mamy robić”. Czyli? Jakie wyzwania na ten rok?

- Jeszcze rozwinąć warsztat, wciągnąć uczniów w różne projekty i nie stracić uważności, otwartości na drugiego człowieka, bo w zmęczeniu czasem się to gubi.

Joanna Mikusek-Przystajko - nauczycielka etyki i pedagożka szkolna w Społecznym Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Kudowie Zdroju. Prowadzi zajęcia z zakresu pomocy psychologiczno-pedagogicznej i pracuje z młodzieżą uzależnioną. Brała udział w programie „SuperKoderzy”. 12 października została nagrodzona tytułem Nauczyciel Jutr@ w ogólnopolskim konkursie organizowanym przez branżowe pismo „Głos Nauczycielski” i Fundację Orange.

Aleksandra Pucułek
Aleksandra Pucułek

Dziennikarka, teatrolożka. Pisze głównie o edukacji - od żłobków do uczelni. Pracowała w "Gazecie Wyborczej", pisała dla "Dużego Formatu", "Wysokich Obcasów" i "Wolnej Soboty". Współpracowała z tygodnikiem "Polityka". Laureatka Nagrody im. prof. Romana Czerneckiego w kategorii najlepszy artykuł publicystyczny oraz stypendium im. Leopolda Ungera. Nominowana do Grand Press w kategorii wywiad. Nie może żyć bez teatru i czekolady.

Kontakt: aleksandra.puculek@radiozet.pl