Zamknij

Naukowiec wątpi, że to złote algi wytruły masowo ryby w Odrze. "Taka jest moja teoria"

19.08.2022 10:20

Prof. Marcin Drąg z Politechniki Wrocławskiej wątpi, aby to złote algi przyczyniły się do masowego śnięcia ryb w Odrze. Naukowiec w rozmowie z Onetem przedstawił - jego zdaniem - najbardziej prawdopodobną przyczynę katastrofy ekologicznej na drugiej największej rzece w Polsce.

Odra
fot. East News

Wciąż nie wiadomo, co przyczyniło się do śmierci tysięcy ryb w Odrze. Pojawiło się jednak wiele teorii – przyducha, zanieczyszczenie rtęcią lub inną trucizną a ostatnio toksyna wydzielana przez złote algi. To ostatnie wyjaśnienie zyskało w ostatnich dniach największą popularność, a obecność tych mikroorganizmów w Odrze potwierdziła minister klimatu i środowiska Anna Moskwa. 

Prof. Marcin Drąg z Politechniki Wrocławskiej, który jest chemikiem, ale także wędkarzem, w rozmowie z Onetem wyraził wątpliwość, by to złote algi przyczyniły się do masowego śnięcia ryb. - Na ten moment wszystko jest możliwe. Jeśli byłyby to algi, to dziwne, żeby płynęły taką skumulowaną falą. Algi zwykle występują miejscowo, a tutaj coś sukcesywnie spływa w dół rzeki i wytruwa te ryby. Dla mnie to jest dosyć trudne do wyobrażenia, że one z jednego miejsca przesuwają się w dół - powiedział Drąg.

Prof. Drąg wątpi w teorię o złotych algach. "Taka jest moja teoria"

Naukowiec zwrócił uwagę, że gdyby to były algi, to występowałyby na całej długości Odry. - Nie płynęłyby falą, tylko by się rozproszyły i do dziś np. obserwowalibyśmy śmierć ryb we Wrocławiu. Tymczasem obecnie badanie próbek Odry w okolicach Wrocławia wskazuje, że poziom wód jest całkowicie normalny. Dlatego nie chcę mi się wierzyć w tę teorię - stwierdził.

Z kolei dr hab. Iwona Jasser, specjalistka od fitoplanktonu z UW, w rozmowie z PAP wskazała, że przyczyną prawdopodobnie nie była jedna grupa toksyn wytwarzanych przez złote algi, a raczej "mamy do czynienia z efektem synergii - czyli wiele czynników zadziałało na raz". - Na razie badania pozwoliły na ustalenie działania jednej grupy toksyn produkowanych przez Prymnesium (gatunek złotych alg - przyp. red.), ale to nie oznacza, że nie towarzyszą im jeszcze jakaś inne o nieznanym działaniu. Szukanie tych związków i ich wariantów będzie największym wyzwaniem - uważa Jasser.

Prof. Drąg w wywiadzie dla Onetu podzielił się własną teorią. - Pierwsze sygnały od wędkarzy pod koniec lipca były takie, że na rzece powstała fala w wysokości około 30 cm. To by wskazywało na duży zrzut czegoś, co powodowało śmierć ryb. Być może była to mieszanina soli. Mógł to być zrzut z jakiejś kopalni, która ma wody kopalniane, które są niezwykle zasolone. Ale mógł to też zrobić jakiś zakład przemysłowy. Sole to nie tylko chlorek sodu, którą znamy z soli kuchennej, ale to też substancje trujące, jak cyjanek potasu - wyjaśnił.

Czym zatruto Odrę?

Naukowiec zaznaczył, że ryby słodkowodne nie są w stanie poradzić sobie w słonej wodzie. Według prof. Drąga to właśnie ewentualne wysokie zasolenie Odry i fala spływająca od Kędzierzyna Koźla do Szczecina, jest prawdopodobną przyczyną masowego śnięcia ryb. 

Wysokie zasolenie Odry potwierdziły badania próbek wody w Niemczech. Nie stwierdzono natomiast, że do śmierci ryb przyczyniła się rtęć. Również wyniki badań opublikowane przez polski Główny Inspektorat Ochrony Środowiska wskazały, że rtęć nie spowodowała masowego śnięcia ryb.

Prof. Drąg przyznał, że ustalenie substancji, która zatruła Odrę umożliwi wskazanie winowajcy. Naukowiec zastrzegł jednak, że będzie to żmudna praca. - W zależności od tego, co zostanie stwierdzone, trzeba będzie sprawdzić ewidencję odczynników, z której dowiemy się kto i co produkował. Kto jakich rozpuszczalników używał. To wszystko jest ewidencjonowane. Sprzedaż chemikaliów do zastosowania przemysłowego czy laboratoryjnego jest ściśle kontrolowana - powiedział rozmówca Onetu.

loader

RadioZET.pl/Onet.pl/PAP