Wyborcza: Niepełnosprawna przyszła do pracy z psem asystującym. Nie przedłużyli jej umowy

Redakcja
25.05.2018 13:29
Wyborcza: Niepełnosprawna przyszła do pracy z psem asystującym. Nie przedłużyli jej umowy
fot. Shutterstock

Pani Kinga Śniegocka porusza się o kulach i ma orzeczenie o niepełnosprawności. Do pracy przyszła z psem asystującym. Z tego powodu firma ochroniarska nie przedłużyła z nią umowy. O sprawie pisze „Gazeta Wyborcza”. 

Niepełnosprawna kobieta zaczęła przychodzić do pracy z psem asystującym. Z tego powodu firma ochroniarska nie przedłużyła z nią umowy. O sprawie pisze „Gazeta Wyborcza”. 

Pani Kinga Śniegocka zatrudniła się w firmie ochroniarskiej Solid Security (obecnie Work & Security) w 2015 roku, gdzie pracowała przez 3 miesiące. Pomimo pozytywnej opinii nie przedłużono z nią umowy. Powodem miał być fakt, że kobieta do pracy przyszła z psem asystującym. 

Zobacz także

Pani Kinga ma problemy z kręgosłupem i porusza się o kulach. Teraz domaga się przeprosin i 50 tys. zadośćuczynienia. Jak mówi w rozmowie z „Wyborczą”, już na pierwszym szkoleniu pytała się o możliwość przychodzenia do pracy z psem. Miała go wkrótce dostać. Wtedy – jak twierdzi – nikt nie wysuwał zastrzeżeń. Kobieta przypomina też, że firma zatrudnia wiele osób niepełnosprawnych, za co dostaje dofinansowanie z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. 

Kiedy pani Kinga przyszła do pracy z psem, okazało się jednak, że firma ma z tym problem. Kobieta nie została wpuszczona do budynku. Nie pomogły tłumaczenia, że pies pomaga jej w codziennym funkcjonowaniu i nie jest agresywny. Podkreślała, że zwierzę sprawia, że jest bardziej samodzielna i nie musi np. prosić o pomoc w podnoszeniu rzeczy z podłogi.

Zobacz także

Firma ochroniarska nie zdecydowała się przedłużyć umowy z panią Kingą. Straciła pracę i środki na rehabilitację. Pogorszył się też jej stan zdrowia. 

— Budynek, w którym powódka pracowała, jest prywatny. Pozwana spółka wynajmuje w nim pomieszczenia biurowe. Właściciel budynku nie wyraził zgody na psa. Nie musi tego tłumaczyć, to jest jego własność. Sprawuje zarząd nad nią wedle swojego uznania. Biurowiec nie jest budynkiem użyteczności publicznej — mówił w „Wyborczej” radca prawny Krzysztof Lenard, pełnomocnik Work & Security.

Wyrok w tej sprawie zapadnie 7 czerwca. 

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza/KM