Ksiądz wskazywał, na kogo głosować. Twierdzi, że "to przypomnienie nauk Jezusa"

01.10.2019 18:03
Ksiądz wskazywał, na kogo głosować. Twierdzi, że "to przypomnienie nauk Jezusa"
fot. Calamity Jane/Shutterstock

"Może dziennikarze nie rozumieją, co to jest liturgia i ambona, a co to jest Internet. Więc niech się douczą zanim, coś cytują" – twierdzi proboszcz parafii w Niestępowie, który jeszcze w poniedziałek – na stronie internetowej wspólnoty - pouczał parafian, na kogo mają oddać głos w nadchodzących wyborach parlamentarnych. To nie pierwszy przypadek agitacji w kościele w trakcie trwającej kampanii.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

O działaniach proboszcza z Niestępowa na Pomorzu pisaliśmy w poniedziałek. Na stronie internetowej Parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w pomorskim Niestępowie pojawił się przedwyborczy komunikat, zawierający swoiste instrukcje skierowane do parafian: na kogo powinni głosować, a na kogo nie.

Zobacz także

"Dziś potrzeba czytelnego świadectwa, jakie są nasze poglądy… Nie można być trochę chrześcijaninem i trochę liberałem w stylu: PO-KO, PSL, .N, Wiosny, SLD itp. Albo, albo… Trzeciej drogi nie ma!" – napisała wspólnota.

Zobacz także

Na parafialnej liście komitetów wartych krzyżyka wyborczego – drogą eliminacji - pozostają więc PiS i Konfederacja.

"Myśli te są przypomnieniem nauczania Jezusa"

Wpis proboszcza spotkał się z lawiną sprzeciwu. Wiele osób wytknęło duchownemu agitację wyborczą, na którą przedstawiciel Kościoła absolutnie nie powinien sobie pozwalać.

Zobacz także

Szokujący jest jednak komentarz samego proboszcza, który został dzień później opublikowany na stronie parafii. Jak twierdz ksiądz, jego wcześniejszą wypowiedź należy potraktować jako… „przypomnienie nauczania Jezusa Chrystusa”.

Zobacz także

"Myśli te są niczym innym, jak tylko przypomnieniem nauczania Jezusa Chrystusa: ‘Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi.’ Mt 6,24. Przypominanie Ewangelii jest prawem i zadaniem wszystkich duszpasterzy" – przekonuje duchowny. Ponadto podkreśla, że dziennikarze niepotrzebnie nagłośnili sprawę i zachowali się "nieuczciwie".

"Niech dziennikarze się douczą"

"Niektóre media, które odnosiły się do tych myśli w swoich relacjach działają nieuczciwie, ponieważ: nie zauważają w ogóle, że zamieszczony tekst jest chrześcijańską refleksją nad różnym widzeniem zasad i wartości w naszym społeczeństwie. Widzą to, co chcą zobaczyć na potrzeby medialnych sensacji, bądź osobistej walki z chrześcijańskim postrzeganiem świata, ponieważ w Polsce wolno liberałom moralnym wyrażać swoje pogląd w najróżniejszy sposób, również krzykliwy, wulgarny i obraźliwy dla chrześcijan i dziennikarze niewiele z tym robią, a kiedy chrześcijanin stanowczo powie co myśli i w co wierzy, to nagle wywołuje to jakąś niezrozumiałą furię” – napisał proboszcz.

Proboszcz idzie jednak o krok dalej i zarzuca mediom całkowitą niekompetencję.

Zobacz także

"Ja nie sprofanowałem żadnej z tych świętości. Może dziennikarze nie rozumieją co to jest liturgia i ambona, a co to jest Internet. Więc niech się douczą zanim, coś cytują. Strona internetowa parafii też ma charakter ewangelizacyjny, także poprzez podpowiadanie tym, którzy zechcą na nią wchodzić,  myśli do osobistej refleksji. Ale w Internecie wolno wyrażać myśli inaczej niż na ambonie” – stwierdza duchowny. Całe oświadczenie, które opublikowała parafia, można przeczytać tutaj.

Przypomnijmy, że w trakcie trwającej kampanii wyborczej 2019 to już nie pierwszy taki przypadek. Wcześniej, z kościelnej ambony w Kamieńcu Wrocławskim przemawiał poseł Pis Ryszard Czarnecki, a w Jedlińsku z kolei, w trakcie mszy świętej – na zaproszenie samego księdza - na ambonę wyszedł Marek Suski i uroczyście odczytał list od premiera Morawieckiego.

 

RadioZET.pl/Onet.pl