Pustki w Sejmie, rodziców więcej niż posłów. Tak upłynęła nocna debata o referendum edukacyjnym

Redakcja
21.06.2017 07:36
Pustki w Sejmie, rodziców więcej niż posłów. Tak upłynęła nocna debata o referendum edukacyjnym
fot. Twitter/NieDlaChaosuWSzkole

Debata ws. referendum edukacyjnego miała zacząć się o godz. 20, rozpoczęła się dopiero o 21, a potrwała do godz. 1:20 w nocy. Sala sejmowa świeciła pustkami, a rodziców czekających pod wejściem... mogło być więcej niż posłów.

Z czterech godzin debaty, jedną godzinę zajęło przedstawienie uzasadnienia wniosku, pod którym podpisało się ponad 910 tys. Polaków. Pytanie referendalne, które chcą zadać obywatelom autorzy wniosku, brzmi: "Czy jest Pani/Pan przeciw reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku?".

Zagłosuj

Czy powinno odbyć się referendum edukacyjne?

Liczba głosów:

Rodzice pod drzwiami

Jeszcze przed rozpoczęciem debaty, w sejmowym biurze przepustek ustawiła się kolejka rodziców i nauczycieli. Powód? Pracownicy nie otrzymali listy osób, które mogą wziąć udział w debacie. Według Jana Grabca uczestnicy pikiety przeciw zmianom edukacji pod Sejmem czekali przez 2,5 godziny na wpuszczenie do środka. Kiedy debata się wreszcie rozpoczęła, sala sejmowa świeciła pustkami.

Minionej nocy do głosu zapisanych było 74 posłów. Z Prawa i Sprawiedliwości pojawiło się ok. 20 osób. Najwięcej było posłów opozycji. Ze strony PiS pojawiła się m.in. minister Anna Zalewska, która informacje o tysiącach zwolnień wśród nauczycieli komentowała słowami: „Jesteśmy jedynym dysponentem prawdziwych danych”.

Sławomir Broniarz z ZNP stwierdził, że wprowadzeniu reformy towarzyszyły kłamstwa, nieprawdy, powtarzane do tej pory; towarzyszył chaos, zamęt, a jednocześnie wprowadzenie wszystkich w błąd. - Ale nie jest tak, że kłamstwo sto razy powtórzone stanie się prawdą – powiedział.

Wybrali PiS, więc zgodzili się na wszystko

Stanowisko władzy wobec wniosku przedstawił Dariusz Piontkowski, mówiąc, że reforma edukacji w programie PiS jest od lat, a społeczeństwo to akceptuje, o czym świadczy zwycięstwo partii Kaczyńskiego.

Podobną narrację stosowała Zalewska, która zapewniła, że każda debata o edukacji jest ważna, ale jednocześnie niebezpieczna, kiedy dyskutujący "posługują się manipulacją, nieprawdami, półprawdami i zwyczajnym kłamstwem". Dodała, że reformę wprowadza się, aby udowodnić, że "państwo nie jest teoretyczne". Podkreśliła, że "miliony Polaków zdecydowały o tym, że Zjednoczona Prawica będzie rządziła" i teraz jest zobowiązana do zrealizowania programu.

Pomysłodawcą referendum jest ZNP, a w skład komitetu wspierającego inicjatywę wchodzą przedstawiciele partii politycznych, stowarzyszeń, organizacji i ruchów społecznych, m.in. "Rodzice przeciwko reformie edukacji", koalicja "Nie dla chaosu w szkole", Krajowe Porozumienie Rodziców i Rad Rodziców, Społeczne Towarzystwo Oświatowe, Krajowe Forum Oświaty Niepublicznej, OPZZ, PO, Nowoczesna, Razem i Inicjatywa Polska.

Zgodnie z reformą edukacji pojawią się 8-letnie szkoły podstawowe, 4-letnie licea ogólnokształcące, 5-letnie technika i dwustopniowe szkoły branżowe; gimnazja zostaną zlikwidowane. Reforma oświaty rozpocznie się od nowego roku szkolnego (2017/2018). Uczniowie kończący w tym roku klasę VI szkoły podstawowej staną się we wrześniu uczniami VII klasy szkoły podstawowej.

RadioZET.pl/maal