Zamknij

Trzylatek zginął w koszmarnym wypadku. Ujawniono szczegóły. "Usłyszał krzyk"

26.09.2022 13:15

Prokuratura wyjaśnia okoliczności śmierci 3-latka przygniecionego przez otwierającą się bramę wjazdową. Do tragicznego wypadku doszło w niedzielę w Nowej Gadce, w pow. pabianickim (woj. łódzkie). Śledztwo toczy się w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci chłopca.

wypadek
fot. GERARD/REPORTER (zdj. ilustracyjne)

Do tragedii doszło na terenie nieruchomości zamieszkiwanej przez ciocię chłopca, siostrę jego matki, i jej partnera. Trzylatek został przygnieciony przez bramę wjazdową. Dziecko przyjechało samochodem osobowym ze swoją babcią. Dotychczasowe ustalenia przekazał w poniedziałek Polskiej Agencji Prasowej rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

Nowa Gadka. Nie żyje 3-latek przygnieciony przez bramę. Okoliczności tragedii

- Kobieta wysiadła jako pierwsza. Trzylatek prawdopodobnie jechał na tylnym siedzeniu, gdzie znajdował się także niewielki pies. Po otwarciu drzwi zwierzę wybiegło z samochodu i przez zamkniętą bramę w miejscu zamontowania silnika napędowego przedostało się na teren posesji. Najprawdopodobniej chłopiec pobiegł za nim, próbując także przejść przez bramę. W tym czasie brama zaczęła się otwierać – wyjaśnił prokurator.

Wstępne ustalenia wskazują na to, że funkcja otwierania uruchomiona została przez 25-letniego partnera cioci chłopca, pilotem znajdującym się w pojeździe zaparkowanym w głębi posesji. Chciał on umożliwić gościom wejście na jej teren. Dziecko zostało wciągnięte pomiędzy bramę a prowadzący ją słupek.

- 25-latek usłyszał krzyk. Pobiegł w stronę bramy i gdy zobaczył, co się dzieje, pobiegł do domu, by odłączyć bezpieczniki. Na miejsce wezwane zostało pogotowie ratunkowe i straż pożarna – relacjonował rzecznik.

Chłopca uwolnili strażacy przy użyciu specjalistycznego sprzętu. Mimo reanimacji, prowadzonej na miejscu przez strażaków i zespół ratownictwa medycznego, nie udało się przywrócić czynności życiowych dziecka. W stanie krytycznym został przetransportowany Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym do szpitala w Łodzi. Lekarzom nie udało się uratować jego życia.

Jak przekazał prok. Kopania, babcia dziecka, która widziała przebieg zdarzenia, ze względu na stan psychiczny nie została jeszcze przesłuchana. Dodał, że brama przesuwna jest konstrukcją starego typu, bardzo masywną, nie posiada urządzeń blokujących. Wstępne ustalenia wskazują, że nie było możliwości zablokowania jej dalszego otwierania się przy użyciu pilota.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/PAP - Bartłomiej Pawlak