Zamknij

Nowa taktyka białoruskich służb na granicy? "To podnoszenie napięcia i zagrożenia"

25.11.2021 13:54
Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej
fot. Twitter/MON/zdjęcie ilustracyjne

– W czasie forsowania granicy przez ponad 200-osobową grupę migrantów w okolicach Czeremchy służby białoruskie puszczały hymn Polski. To podnoszenie napięcia i zagrożenia – podkreśliła w czwartek rzeczniczka Straży Granicznej porucznik Anna Michalska.

Rzeczniczka Straży Granicznej na czwartkowym briefingu mówiła, że w środę największa próba siłowego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej miała miejsce na odcinku ochranianym przez placówkę SG w Czeremsze, gdzie grupa ponad 200 osób siłowo forsowała granicę. – Oczywiście, przy czynnym wsparciu białoruskich służb – zaznaczyła.

Por. Michalska zaznaczyła, że forsowanie granicy jak zwykle było zaplanowane i skoordynowane przez służby białoruskie, które oślepiały laserami i nagrywały polskich funkcjonariuszy i żołnierzy. – Wczoraj również puszczany był hymn Polski – podkreśliła. Zdaniem polskich strażników granicznych miało to na celu eskalację ich emocji, podniesienie napięcia i zagrożenia.

Białorusini puszczali polski hymn

– Nasi funkcjonariusze, żołnierze, wychodząc codziennie na służbę, nie wiedzą, jak wieczorem skończy się ta służba. Czy wrócą prosto do domów, czy tak jak ostatnio się zdarza, mogą trafić do szpitali – zwróciła uwagę rzeczniczka SG. Jak dodała, w środę żaden z nich nie ucierpiał.

Por. Michalska relacjonowała, że osoby forsujące granicę w patrole polskich służb rzucały m.in. kamieniami. – Około 230 osób przeszło na stronę polską na odległość kilku czy kilkudziesięciu metrów. Te osoby zostały zatrzymane, pouczone o obowiązku opuszczenia terytorium Polski i doprowadzone do linii granicy – zaznaczyła.

Po polskiej stronie zostało siedem osób. – Pięć osób trafiło do szpitala. To osoby, które chciały pomocy medycznej. Były wycieńczone. Proszę pamiętać, że brały udział w siłowym ataku, siłowym forsowaniu granicy, więc zdarzały się też obtarcia różnego rodzaju. Wiem, że ich stan zdrowia jest stabilny. Z tego, co nam mówią lekarze, w ciągu kilku godzin mogą opuścić szpital – wyjaśniła rzeczniczka SG. Pozostałe dwie osoby to ojciec z synem czekający na kobietę, która jest w szpitalu.

W komunikatach polskich służb zachowania migrantów często określane są jako agresywne. Pojawiają się jednak doniesienia, że do rzucania kamieniami i forsowania granicy są zmuszani przez białoruskich funkcjonariuszy pod groźbą odebrania im dzieci. – Mówią, że jeśli migranci nie podejmą ataku, zostaną rozdzieleni z rodziną, zabiorą im dzieci czy po prostu ich zamordują – powiedział Wirtualnej Polsce Ziyad Abdulqadir Gardi, mieszkający w Polsce Kurd, który wspiera ludzi uwięzionych na granicy.

Również polska Straż Graniczna podkreśla, że większe próby przekroczenia granicy odbywają się pod nadzorem Białorusinów. Funkcjonariusze reżimu zwożą uchodźców w konkretne miejsca ciężarówkami i pilnują. Utrudniają też pracę polskim funkcjonariuszom, oślepiając ich laserami.

Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej

Por. Michalska wyjaśniła, że poza próbą w Czeremsze zdarzyły się też mniejsze podejścia grup migrantów pod granicę. – Te osoby cięły concertinę, nie były już aż tak agresywne – powiedziała.

Łącznie w środę doszło do 375 prób nielegalnego przekroczenia granicy. Od początku roku Straż Graniczna zanotowała ponad 37 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, z czego ponad 8 tys. w listopadzie, blisko 17,3 tys. w październiku, prawie 7,7 tys. we wrześniu i ponad 3,5 tys. w sierpniu.

RadioZET.pl/PAP - Agnieszka Ziemska, Paweł Auguff/WP.pl/oprac. AK