Zamknij

MEiN zapowiada nowy przedmiot w szkołach. „Uczniowie czują głód tej wiedzy”

20.05.2021 13:31
nowy przedmiot w szkole?
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Nowy przedmiot w szkole możliwe, że już w 2022 roku - zapowiada wiceminister edukacji Tomasz Rzymkowski. Uczniowie szkół ponadpodstawowych mają rozpocząć wówczas naukę historii Polski XX i XXI wieku. Zdaniem wiceszefa MEiN młodzi ludzie "czują głód tej wiedzy".

Nowy przedmiot w szkołach pojawi się najprawdopodobniej od 1 września 2022 roku – potwierdził w czwartek wiceminister edukacji i nauki Tomasz Rzymkowski. Chodzi o funkcjonujący obok dotychczasowej historii odrębny przedmiot - historia Polski XX i XXI wieku. Uczyć mają się jej uczniowie w szkołach średnich.

To pokłosie wcześniejszej zapowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który w przedstawionym w sobotę programie Polski Ład, mówił o zwiększeniu w szkołach średnich liczby godzin nauki historii.

Nowy przedmiot w szkole od 2022 roku

- Chcemy po prostu skupić się w ramach odrębnego przedmiotu, najprawdopodobniej od 1 września 2022 roku ten przedmiot w szkołach ponadpodstawowych zafunkcjonuje – komentował w czwartek w poranku Rozgłośni Katolickich "Siódma-Dziewiąta" wiceszef MEiN. - Musimy się do tego po prostu dobrze przygotować, żeby nikt nie stawiał nam zarzutów, że program przygotowany jest na chybcika, nauczyciele nie są przygotowani – dodał Rzymkowski.

Dlaczego historia Polski XX i XXI wieku miałaby być odrębnym przedmiotem? - Chodzi o to, aby nie burzyć tej historii powszechnej, w której dzieje Polski, narodu polskiego są niezwykle istotne. Nie ma historii Stanów Zjednoczonych bez Kazimierza Pułaskiego i Tadeusza Kościuszki, nie ma Wiosny Ludów w Europie bez udziału Polaków, nie ma wojen napoleońskich bez księcia Józefa Poniatowskiego. My Polacy uczestniczyliśmy w dziejach świata, chociażby obrona Europy przed Islamem pod koniec XVII wieku - słynna odsiecz wiedeńska króla Jana. To będzie utrzymane – tłumaczył Rzymkowski. - Chodzi przede wszystkim o najnowszą historię Polski, nazwijmy to: historię Polski XX i XXI wieku – podsumował.

Nowy przedmiot, bo „młodzi czują głód tej wiedzy”

Zdaniem wiceministra edukacji takie są właśnie oczekiwania młodych ludzi. Rzymkowski mówił nawet o „głodzie tej wiedzy” wśród uczniów. Ministerstwo edukacji i nauki tylko spełnia ich postulaty.

- Tej wiedzy niestety w szkole nie mogą się dowiedzieć z racji obiektywnych - brakuje czasu [...]. Często historia kończy się na 1 września 1939 r., nawet często nie dochodzą do 17 września - zaznaczył Rzymkowski.

Kontrowersje wokół zmian na lekcjach historii

Przypomnijmy, że w sobotę podczas przedstawiania Polskiego Ładu Kaczyński zapowiedział, że w szkołach średnich ma być wprowadzana nauka historii dwoma nurtami, tzn. historię powszechną i historię Polski. - Dla każdego z tych nurtów będzie przeznaczone dwie, trzy, może więcej godzin w ciągu tygodnia zajęć – precyzował, podkreślając, że "będzie to ogromna zmiana". Zapowiedział też wprowadzenie programów, które "pozwolą młodzieży szkolnej zapoznawać się z Polską i lokalnie i w skali ogólnopolskiej".

Kilka dni później falę oburzenia wywołała wypowiedź ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka. W rozmowie z Radiem Wrocław przekonywał, że „nauka historii musi rzeczywiście ulegać ewolucji”. Minister zwracał uwagę m.in. na „problemy z jakimiś kompleksami na tle polskości”. - Wielu Polakach, którzy widzą gdzieś wielkość za granicą zachodnią, mówiąc, że wystarczy nam np. port lotniczy w Berlinie, po co nam w Polsce, zamiast patrzeć na to, co wielkiego jest w Polsce, co wielkiego jest w historii Polski. Nie tylko z punktu widzenia Polski samej, ale i całej Europy. Daliśmy wiele Europie jako Polacy, w wielu miejscach. Słaba jest wiedza na ten temat, wydaje się, że ona powinna być zdecydowanie większa, po to, żebyśmy się czuli dumni z tego, że jesteśmy Polakami. Nie będziemy się czuć dumni, jeżeli nie będziemy znać własnej historii - mówił.

Na nowych lekcjach historii młodzi ludzie mają się zatem uczyć o „wszystkich wydarzeniach, które mają niezwykłe znaczenie dla losów państwa polskiego”, w tym katastrofie smoleńskiej, ale też o Polsce w Unii Europejskiej. - Traktat lizboński, funkcjonowanie Polski w ramach Unii Europejskiej, ewolucja Unii Europejskiej z tworu praworządnego na twór niepraworządny, bo dzisiaj jest tworem niepraworządnym, który nie przestrzega własnych ram prawnym. I to widzimy dokładnie - stwierdził Czarnek.

Słowa szefa resortu edukacji wywołały lawinę komentarzy. Sam minister nigdy się z nich nie wycofał, wielokrotnie pytany jednak o tę sprawę, komentował, że „to jest jego prywatna opinia jako prawnika i konstytucjonalisty”.

RadioZET.pl/PAP/Siódma-Dziewiąta/Radio Wrocław