O tym dziennikarzu mówił Tomasz Komenda. Marcin Rybak ma do siebie pretensje

Redakcja
18.05.2018 10:26
Tomasz Komenda
fot. PAP

Tomasz Komenda podczas konferencji prasowej mówił o dziennikarzu, który "przez 18 lat go oczerniał". Wiadomo już, że chodzi o Marcina Rybaka z "Gazety Wrocławskiej". - Mam pretensje do siebie - mówił w rozmowie z portalem natemat.pl. 

16 maja Sąd Najwyższy uniewinnił Tomasza Komendę. Mężczyzna został niesłusznie skazany za gwałt i morderstwo młodej dziewczyny i spędził 18 lat w więzieniu. Podczas ogłaszania wyroku nie mógł ukryć łez i wzruszenia. 

Tomasz Komenda i jego pełnomocnik Zbigniew Ćwiąkalski oświadczyli na konferencji prasowej, że teraz będą walczyć o odszkodowanie w wysokości przynajmniej 10 mln złotych. W czasie konferencji prasowej mówił dużo, że próbuje zaadaptować się do nowej rzeczywistości, zapoznać się z technologią, ale jest to trudne. Świat diametralnie się zmienił przez 18 lat. Komenda wspominał, że zaskoczeniem są dla niego rzeczy prozaiczne jak np. KFC we Wrocławiu.

Komenda zaskoczył też wyznaniem o współwięźniu. - W Strzelinie siedzi osoba już 12 lat. Jest też skazana na lat 25. Jest osobą niewinną, bo ja jestem w stanie wyczuć na chwilę obecną, czy ktoś jest winny - powiedział uniewinniony mężczyzna.

Tomasz Komenda powiedział też historię o dziennikarzu, który miał go "oczerniać przez 18 lat". 

Dziennikarz, o którym mówił Komenda

- Jak ta osoba może dzisiaj popatrzeć w moją stronę? Jak ta osoba może mnie przywitać z uśmiechem? Dla tej osoby przez 18 lat byłem pedofilem, gwałcicielem, mordercą. Przepraszam, ta osoba chyba pomyliła zawody - mówił nie kryjąc irytacji. 

Z dziennikarzem rozmawiał portal naTemat.pl. To Marcin Rybak z "Gazety Wrocławskiej". Reporter przyznał, że ma do siebie pretensje. - Wczoraj zrozumiałem pana Tomasza Komendę, że mam mu się na oczy nie pokazywać. Postaram się to uszanować - powiedział. Dodał, że żył "w samolubnym przekonaniu, że rzetelnie relacjonowałem sprawę karną". 
Marcin Rybak wyznał, że po latach zauważył też pewną prawidłowość. Uważa, że relacjonował rzetelnie punkty formułowane przez oskarżycieli, natomiast punkt obrony "jest gdzieś urwany". Marcin Rybak spotkał się też z matką Tomasza Komendy. - W międzyczasie zostało mi przypomniane, że w trakcie procesu była u mnie matka Tomasza Komendy. Prosiła mnie o pomoc. Ona oczywiście dobrze to pamięta. Ja nie pamiętam, jak ją potraktowałem. Natomiast ona poczuła się przeze mnie bardzo źle potraktowana - opisuje dziennikarz. 
RadioZET.pl/naTemat.pl/KM