Szczęśliwy finał poszukiwań. Odnalazł się 27-letni Filip

18.07.2019 14:37
Szczęśliwy finał poszukiwań. Odnalazł się 27-letni Filip
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER/East News

O sprawie pisaliśmy w poniedziałek. 27-letni Filip z Dziwnowa (woj. zachodniopomorskie) zaginął 12 lipca. Ostatni raz widziany był tego dnia na koncercie Bon Jovi, na Stadionie Narodowym w Warszawie, około godziny 22.00-22.30. Później, zniknął bez śladu. Na szczęście – jak podaje gazeta.pl – historia ta ma pozytywne zakończenie.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

"Filip ostatni raz był widziany 12.07.2019 w Warszawie około godziny 22-22.30 (pod koniec lub wraz końcem) koncertu Bon Jovi na Stadionie Narodowym" – napisano wówczas na profilu Facebookowym "Zaginieni przed laty". Z informacji policji wynikało również, że ostatnie logowanie telefonu Filipa do sieci odnotowano w niedzielę, około godziny 12.00 z lokalizacją na warszawskim Solcu. Od tamtej pory, jego komórka pozostawała w trybie offline.

Zobacz także

27-latka szukano przez cztery dni.

"Chciał odpocząć od wszystkiego i wszystkich”

Jak w czwartek donosi portal gazeta.pl, 27-letni mężczyzna odnalazł się cały i zdrowy. Okazało się, że mieszkaniec Dziwnowa zameldował się w hotelu w warszawskim Śródmieściu. Rozpoznali go pracownicy, którzy powiadomili szukające go służby. 27-letni Filip zatrzymał się tam zaraz po tym, gdy na policję wpłynęło zgłoszenie o jego zaginięciu. Jak podaje gazeta.pl, 27-latek zwiedził w ciągu tych 4 dni kilka różnych miast w Polsce.

Zobacz także

"Okazało się, że mężczyźnie nic się nie stało i w tym czasie odwiedził kilka miast w północnej, centralnej i południowej Polsce" – przekazała KSP. Po wycieczce z powrotem udał się do hotelu w Warszawie, w którym zameldował się na samym początku wyjazd, przed pójściem na koncert.

Zobacz także

- 27-latek tłumaczył, że chciał odpocząć od życia codziennego, od wszystkiego i wszystkich. A że miał akurat urlop, to postanowił wykorzystać ten czas, żeby się wyciszyć – mówił w rozmowie z dziennikarzami portalu nadkomisarz Robert Szumiata, podkreślając, że młody mężczyzna tym samym naraził na ogromny stres swoich bliskich. Według jego tłumaczeń, nie mógł nawiązać kontaktu z rodziną ponieważ zostawił telefon w samochodzie znajomych.

RadioZET.pl/gazeta.pl