Nowicki z PZL o odstrzale dzików: tu nie chodzi o masowe uśmiercenie całej populacji, to byłoby niewskazane

Redakcja
12.01.2019 09:22
Dziki
fot. Shutterstock

To nie chodzi o depopulację dzika, masowe uśmiercenie całej populacji, bo to raz, że się zrobić nie da, a dwa - nie byłoby to wskazane - tak o planowanym w styczniu odstrzale dzików mówi w Radiu ZET Rafał Nowicki z Zarządu Głównego Polskiego Związku Łowieckiego. 

Gość Radia ZET tłumaczy, że tzw. polowania zbiorowe na dziki, do którego Ministerstwo Środowiska zobowiązało koła łowieckie, to normalny typ polowania, które co roku organizowane są w zimę. Jedyne, co odróżnia tegoroczne polowania od poprzednich jest to, że koła łowieckie zorganizują te polowania w tym samym czasie w znajdujących się obok siebie okręgach łowieckich, co ma pomóc w walce z Afrykańskim Pomorem Świń. Jak mówi Rafał Nowicki, te polowania i tak by się odbył, bo koła łowieckie są do nich zobowiązane.

Obejrzyj całą rozmowę z Rafałem Nowickim na RadioZET.pl!

Ile dzików zostanie odstrzelonych w styczniu? Rafał Nowicki stwierdził, że nie będzie to na pewno 210 tysięcy osobników, bo byłoby to po prostu niemożliwe. - Pojawiła się liczba 210 tysięcy osobników do odstrzału. To jest technicznie niemożliwe i nie wiem, skąd ta wartość się wzięła. Roczny plan łowiecki, plan minimum dla całego kraju zakładał odstrzał 185 tysięcy osobników, także odstrzelenie w trzy weekendy 210 tysięcy zakrawa na absurd i jest nielogiczne - mówi Nowicki i dodaje, że w tym sezonie łowieckim jest około 300 tysięcy dzików. 

Zobacz także

Rafał Nowicki stwierdził, że organizowane w styczniu polowania na dziki, to element ustalonego na cały rok planu. - Dalej jest to realizowanie rocznego planu łowieckiego. Nie jest to jakieś specjalne, dodatkowe działanie, tylko to, co normalnie robimy, ale w tym samym czasie - mówi myśliwy.

RadioZET.pl/MP