Zamknij

Niemowlę miało płuco przebite żebrem. Wstrząsający raport po śmierci Blanki

18.01.2020 19:07
Olecko. Niemowlę miało płuco przebite żebrem. Wstrząsający raport po śmierci Blanki
fot. AGENCJA SE/East News

Dziewięciomiesięczna Blanka była bita i wykorzystywana seksualnie. Miała poważne obrażenia, uszkodzenie mózgu, krwotok wewnętrzny, płuco przebite żebrem. Nie udało się jej uratować. Po ponad pół roku od tragicznej śmierci niemowlęcia sporządzono szczegółowy raport na temat działań pracowników MOPS w Olecku. Mieli oni popełnić poważne błędy.

Śmierć 9-miesięcznej Blanki z Olecka wstrząsnęła całą Polską. Dziewczynka zmarła pod koniec czerwca, a główną podejrzaną w sprawie jest obecnie jej biologiczna matka.

Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci był krwotok wewnętrzny i uszkodzenie mózgu. Dziewczynka miała obrażenia głowy i klatki piersiowej, a płuco przebite żebrem. Dziecko było bite tępym narzędziem. Mogło także być uderzane o kant stołu. Dziewczynka była też wykorzystana seksualnie.

W sobotę, po kilku miesiącach od tragedii, dziennikarze TVN24 dotarli do ustaleń raportu Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie na temat działań pracowników MOPS w Olecku. Wynika z niego, że pracownicy MOPS popełnili poważne błędy przy opiece nad rodziną 9-miesięcznej Blanki. Mowa m.in. o nierzetelnym przeprowadzeniu wywiadu środowiskowego i niewszczęciu procedury "Niebieskiej karty", choć były ku temu uzasadnione powody.

Jak się też okazało, dyrektorka MOPS nie miała wystarczającego nadzoru nad swoimi pracownikami. Pod koniec ubiegłego roku została zwolniona.

Pracownik socjalny niczego nie zauważył. "Miał dziecko na rękach"

Jeszcze w lipcu w sprawie śmierci Blanki kontrolę wszczęło miasto. Wówczas jednak nie dopatrzono się żadnych nieprawidłowości. Burmistrz Olecka Karol Sobczak przekonywał, że opiekun społeczny z ramienia MOPS-u regularnie monitorował sytuację w rodzinie. Przypomniał, że dziecko niedługo po narodzinach zostało odebrane zmagającej się z uzależnieniem matce. Ta jednak "podejmowała dobrą wolę do tego, by dziecko do niej wróciło". Wiceburmistrz Olecka Sylwia Wieloch zapewniała natomiast, że po powrocie Blanki do biologicznej matki w marcu wszystko wskazywało na to, że dziecko było „zdrowe i pogodne”.

Pracownik socjalny tydzień przed tragedią miał dziecko na rękach i nie zauważył żadnych niepokojących śladów, ani w zachowaniu dziecka, ani na ciele dziecka

- mówił burmistrz Sobczak.

Tymczasem według śledczych 9-miesięczna Blanka miała być maltretowana co najmniej przez dwa miesiące przed śmiercią. Rodzice dziewczynki zostali zatrzymani. To Anna W. i Grzegorz W. Mężczyzna, którego obciążały zeznania kobiety, został jednak wkrótce zwolniony z aresztu, bo miał silne alibi, a ślady DNA nie wskazywały, by to on mógł dopuścić się przestępstwa. - Nie wierzyłem od początku, że on zabił. On nawet tego dziecka nie dotykał, jak miał brudne ręce, żeby czymś nie zarazić. Przychodził, odwiedzał, kupował ubranka dla Blanki. To normalny pracowity człowiek – mówił niedługo po tragedii jeden z sąsiadów rodziny. 

Teraz to Anna W. jest główną podejrzaną. Ona sama nie przyznaje się do winy.

RadioZET.pl/TVN24/PAP