"Bardzo dbał o córeczkę". Sąsiedzi i syn Grzegorza W. zabrali głos

03.07.2019 14:58
Olecko
fot. Agencja SE/East News

Kochający ojciec, wykorzystany przez swoją żonę - taki obraz zwolnionego z aresztu, a wcześniej podejrzewanego o gwałt i zabójstwo 9-miesięcznej Blanki Grzegorza W. wyłania się z opowieści jego sąsiadów. O ojcu opowiada też jego dorosły syn.

Grzegorz W. wyszedł z aresztu przed dwoma dniami. Prokuratura uznała bowiem, że dowody w sprawie nie są wystarczająco mocne, aby stwierdzić jego udział w gwałcie oraz zabójstwie 9-miesięcznej Blanki. Jak pisaliśmy w środę, cytując adwokata 44-latka, mężczyzna jest zdewastowany psychicznie, także dlatego, że  - jak nieoficjalnie dowiedział się "Fakt" - wedle badań DNA to nie on jest ojcem dziecka.

Sąsiedzi ciepło o Grzegorzu W. 

O sprawie zrobiło - co zrozumiałe - głośno w całej okolicy. "Fakt" rozmawiał m.in. z mieszkańcami Olecka, będącymi sąsiadami Grzegorza W. Członkowie lokalnej społeczności mają o nim jak najlepszą opinię. 

– Bardzo dbał o córeczkę, ma przecież wnuczkę w podobnym wieku – mówiła jedna z sąsiadek 44-latka. – Kupował jej wszystkie ciuszki w Myszkę Miki, ubrania i maskotki. Blanka tak się cieszyła. Ostatnio w środę nabył dla niej reklamówkę ubrań, soków i jedzenia. Paragon przy mnie porwał, bo Anka potrafiła oddać zakupy do sklepu, a pieniądze – przepić - dodała.

Zobacz także

Sąsiedzi mężczyzny, jak pisze Fakt", są zdania, że to jego żona miała na niego zły wpływ, a także "złapała" go na dziecko i wykorzystała. Także finansowo, gdyż Grzegorz W. miał zarabiać dobre pieniądze jako pracownik miejscowego tartaku. 

Syn Grzegorza W. martwi się o ojca

"Fakt" dotarł również do starszego syna Grzegorza W., Damiana. Ten przyznaje, że priorytetem jest teraz to, aby jego ojciec odzyskał dobrą kondycję psychiczną. 

Zobacz także

– Tata jest miękkim psychicznie człowiekiem. Musimy mu znaleźć dobrego lekarza psychiatrę. Na razie nie wróci na stancję. Zabieramy go do rodziny, żeby w spokoju ochłonął z całej tej sytuacji - powiedział dziennikarzom. 

Śmierć Blanki z Olecka

9-miesięczna dziewczynka zmarła 22 czerwca wieczorem. Policja zatrzymała w związku ze śmiercią dziecka jej rodziców. Sekcja zwłok dziewczynki wykazała, że przyczyną jej śmierci był krwotok wewnętrzny i uszkodzenie mózgu. Dziewczynka miała obrażenia głowy, klatki piersiowej, uszkodzone płuco przebite żebrem. Dziecko było prawdopodobnie bite tępym narzędziem. Mogło także być uderzane o kant stołu. Dziewczynka była także wykorzystana seksualnie.

Zobacz także

Kilka dni później rodzice zostali tymczasowo aresztowani. Wcześniej prokuratura przedstawiła im zarzuty zabójstwa dziecka ze szczególnym okrucieństwem, znęcania się nad niemowlęciem i wykorzystania seksualnego dziewczynki. 36-latka i 44-latek nie przyznali się wówczas do zarzutów. Do zabójstwa dziewczynki doszło po trzech miesiącach od jej powrotu z rodziny zastępczej do biologicznych rodziców. 

Grzegorz W. zwolniony z aresztu

Grzegorz W. ojciec Blanki został w poniedziałek zwolniony z aresztu, gdyż dowody uzyskane w toku prowadzanego postępowania wskazują, że mężczyzna nie jest sprawcą zarzucanych mu czynów.

Zobacz także

Jak poinformowała Prokuratura Okręgowa w Suwałkach, wyniki badań DNA dowodzą, że ślady biologiczne na ciele zmarłej dziewczynki nie należą do Grzegorza W. Z kolei wydruki połączeń telefonicznych oraz lokalizacja telefonu komórkowego podejrzanego wskazują, że w czasie zbrodni nie przebywał w mieszkaniu, gdzie jej dokonano. Także świadkowie potwierdzają, że był w tym czasie w innym miejscu.

Z kolei pełnomocnik Anny W. utrzymuje, że kluczową postacią w sprawie śmierci 9-miesięcznej Blanki jest pewien "tajemniczy mężczyzna". 

RadioZET.pl/Fakt24.pl/PAP