Zaatakował kilka kobiet i 10-letniego chłopca. „Bałam się, że ma nóż”, „jestem roztrzęsiona”

Mikołaj Pietraszewski
30.01.2019 11:06
Atak
fot. Shutterstock

40-letni mieszkaniec Olsztyna miał zaatakować dwie kobiety i 10-letniego chłopca. Policja patroluje okolice, w których się pojawiał. Wyszło też na jaw, że mężczyzna może być chory psychicznie. 

O sprawie informuje lokalny portal olsztyn.wm.pl. Tajemniczy 40-latek miał w odstępie kilkunastu dni dwukrotnie zaatakować. 14 stycznia spoliczkował dwie kobiety na ul. Wilczyńskiego, natomiast 11 dni później uderzył w twarz 10-latka na parkingu przy jednym z dyskontów spożywczych.

Chcesz otrzymywać więcej takich informacji? Śledź Kronikę Kryminalną Radia ZET

– Syn płakał. Miał lekko rozciętą wargę. Mówił, że mężczyzna był w czarnej kurtce, grubszy, po czterdziestce. Nie miał czapki, ale miał ze sobą fioletową torbę. I miał też coś z okiem. Albo go nie miał, albo miał zszyte. Trudno określić. Jestem roztrzęsiona – mówi w rozmowie z serwisem pani Renata, matka poszkodowanego chłopca. Kobieta skontaktowała się już za pośrednictwem mediów społecznościowych z jedną z ofiar ataku z 14 stycznia. Zgłosiła również sprawę na policję.

Olsztynianka skontaktowała się z matką agresora

Do pani Renaty odezwała się kolejna kobieta, która miała styczność z agresorem 1,5 roku. Miało to miejsce podczas spaceru z wózkiem dziecięcym. „Usłyszałam krzyki. Zorientowałam się, że to do mnie. Jakiś dziwny facet był po drugiej stronie ulicy. Wyglądał, jakby był wściekły. Szłam coraz szybciej, skręciłam, żeby jak najszybciej uciec. I pech chciał, że odpadło kółko od wózka. A on szedł w moją stronę i wymachiwał torbą” – powiedziała dziennikarzom olsztyn.wm.pl pani Małgorzata.

– Bałam się, że ma nóż. Na szczęście nieopodal były bloki i najwidoczniej pomyślał, że schowam się w klatce. Zniknął. Ale ja nie dałam za wygraną, zadzwoniłam na policję i złożyłam zawiadomienie, że po Jarotach krąży szaleniec. Po jakimś czasie zauważyłam policjantów. Stwierdzili, że to pewnie był jakiś pijany albo naćpany łepek. Sama zaczęłam dochodzić, kim jest ten wariat – dodała. 

Olsztynianka przytacza jeszcze dwie historie. Pierwsza mówi o kolejne poszkodowanej, którą uratowali dwaj inni mężczyźni. Druga zaś o matce napastnika, której numer telefonu udało się uzyskać. Starsza kobieta miała powiedzieć pani Małgorzacie, że jej syn jest chory na schizofrenię. 

Policja bada teren. Co może zrobić w tej sytuacji?

Co na to policja? Potwierdza, że otrzymała zgłoszenia o atakach i że baczniej przygląda się okolicom, w których grasował 40-latek. Jakie mogą być jednak dalsze posunięcia?

– Jeśli okaże się, że mężczyzna jest chory, ale według opinii lekarza nie stwarza zagrożenia, może przebywać na obszarze otwartym i sam funkcjonować. Jeśli jednak przesłanki mówią co innego, prokurator ma wiele argumentów. Może wyznaczyć kuratora sądowego, który będzie nadzorował jego zachowanie. Może również przydzielić pracownika socjalnego, który też będzie sprawdzał, jak mu się żyje. Ostatecznie może skierować mężczyznę na badania psychiatryczne, na podstawie których będzie można przedsięwziąć kolejne kroki. Na przykład umieścić go w zakładzie zamkniętym – mówi w rozmowie z olsztyn.wm.pl Rafał Prokopczyk oficer prasowy KMP w Olsztynie. 

RadioZET.pl/olsztyn.wm.pl/MP