Skazano go na dożywocie za zabójstwo, do którego przyznał się ktoś inny. Teraz ruszył ponowny proces

Redakcja
23.02.2018 18:00
Proces
fot. PAP/Tomasz Waszczuk

Przed Sądem Okręgowym w Olsztynie ruszył w czwartek ponowny proces Jacka Wacha, który przed laty został skazany na dożywocie za udział w porwaniu i zabójstwo Tomasza S., do których to czynów następnie przyznał się kto inny.

Jacek Wach ponownie stanął przed sądem ponieważ Sąd Najwyższy - anulując mu karę dożywocia - nie umorzył postępowania, tylko nakazał przeprowadzić ponowny proces w jego sprawie. Wachowi ponowni zarzucono porwanie i zabójstwo.

Sąd odrzucił wniosek o umorzenie postępowania

W czwartek rozpoczęcie procesu poprzedziło złożenie szeregu wniosków przez obrońcę Wacha. Wnosił on m.in. o umorzenie postępowania, o wyłączenie sędziego dodatkowego ze składu orzekającego. Sąd pozostawił bez rozpoznania wniosek o wyłączenie sędziego dodatkowego oraz oddalił wniosek o umorzenie sprawy.

Po prawie czterech godzinach od momentu rozpoczęcia rozpoznawania tej sprawy, prokurator odczytał akt oskarżenia, który zanegowali podsądny i jego obrońca. Wach powiedział przed sądem, że odczytany przez oskarżyciela publicznego akt różni się od tego, który dostał on przed rozpoczęciem postępowania sądowego. Różnica miałaby polegać na tym, że prokurator połączył dwa zarzuty - porwania i zabójstwa - w jeden.Sąd zarządził w procesie przerwę do 27 lutego.

Zabić miał ktoś inny

Sprawa Wacha jest precedensowa w polskim sądownictwie. Przed laty został on prawomocnie skazany przez Sąd Okręgowy w Suwałkach na karę dożywotniego pozbawienia wolności za udział w porwaniu i zabójstwo w 1999 r. suwalskiego gangstera Tomasza S. Rozkawałkowane zwłoki oskarżony miał ukryć w różnych miejscach m.in. zatopić w jeziorze Pluszne pod Olsztynkiem.

W 2014 r. ktoś inny (był to Wiesław S. - PAP) przyznał się jednak do tej zbrodni i wskazał prawdziwe miejsce ukrycia zwłok, w lesie. Badania DNA potwierdziły, że są to rzeczywiście szczątki Tomasza S., a zwłoki, które rzekomo poćwiartował Wach, miały należeć do kogoś innego. Z tego powodu Sąd Najwyższy wznowił postępowanie ws. porwania i zabójstwa, uchylił Wachowi wyrok dożywocia i przekazał jego sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Olsztynie.

Oskarżony nie przyznaje się do winy

Ponowny proces miał się rozpocząć już w lipcu ubiegłego roku, jednak Sąd Okręgowy w Olsztynie zawiesił postępowanie do czasu zakończenia śledztwa toczącego się w Prokuraturze Okręgowej w Lublinie. Lubelskie śledztwo miało ustalić nie tylko, czyje szczątki ciała wyłowiono z jeziora i kto popełnił tę zbrodnię, ale także badało wątek udziału "innych osób" w zabójstwie Tomasza S. (oprócz Wiesława S., który się do tego przyznał - PAP).  Wszczęto je po odnalezieniu w lesie zwłok "prawdziwego" Tomasza S. i początkowo było prowadzone przez prokuraturę w Olsztynie.

Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Okręgowa w Lublinie zakończyło się na początku tego roku umorzeniem z powodu niewykrycia sprawców, innych niż ci którzy zostali skazani w sprawie.

Wach, który od początku oskarżania go o zabójstwo nie przyznawał się do winy, mówił wielokrotnie że nie ma wątpliwości, iż proces zakończy się korzystnym dla niego wyrokiem. Powtarzał, że w sprawę został wmanipulowany. Na podstawie wyroków za inne przestępstwa, spędził w więzieniu łącznie ponad 15 lat i wkrótce po decyzji SN wyszedł na wolność. W olsztyńskim procesie odpowiadał z wolnej stopy.

RadioZET.pl/PAP/MP