Ostatni wywiad P. Adamowicza. „Szubienice zapowiadają zgon, ale akt zgonu kończy”

Joanna Zaremba
17.01.2019 11:23
Ostatni wywiad P. Adamowicza. „Szubienice zapowiadają zgon, ale akt zgonu kończy”
fot. Wojciech Stróżyk/REPORTER/EAST NEWS

– Krytyka jest potrzebna, jest esencją wolnego świata i demokracji, i nikt się nie może na krytykę obrażać – mówił Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska w ostatnim wywiadzie, udzielonym Radiu ZET i TOK FM przed swoją tragiczną śmiercią. Prezydent odnosił się do politycznego aktu zgonu, który wystawiła mu Młodzież Wszechpolska. Przypomnijmy, że prokuratura umorzyła wówczas postępowanie w tej sprawie. – Te procesy są o tyle potrzebne, ponieważ dokonujemy definicji tego, co jest dopuszczalne, a co niedopuszczalne – dodawał prezydent. Szczególnie dziś słowa te są niezwykle ważne i uniwersalne.

13 stycznia bieżącego roku w Gdańsku doszło do niewyobrażalnego dramatu – po przemówieniu Pawła Adamowicza na scenę WOŚP wtargnął 27-letni Stefan W. i zadał prezydentowi miasta kilka ciosów nożem. Potem wykrzykiwał do mikrofonu, że „siedział za niewinność w więzieniu” i że „Platforma Obywatelska go torturowała, dlatego zginął Adamowicz”. Okazało się, że 27-latek ma schizofrenię paranoidalną i niedawno wyszedł z więzienia po odsiedzeniu 5-letniego wyroku za liczne napady na banki.

Zobacz także

Paweł Adamowicz, po kilkugodzinnej walce lekarzy z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego, zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.

Zobacz także

Po tragedii, która wydarzyła się podczas 27.finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy nie milkną echa politycznego aktu zgonu, wcześniej wystawionego prezydentowi Gdańska przez Młodzież Wszechpolską. Prokuratura nie dopatrzyła się w tym zachowaniu nawoływania do nienawiści, daleko wykraczającego poza granice normalnej krytyki.

Poniżej publikujemy ostatni wywiad, którego śp. prezydent Gdańska udzielił reporterowi Radia ZET Maciejowi Bąkowi oraz reporterowi TOK FM, Pawłowi Radzewiczowi. Paweł Adamowicz odniósł się w nim między innymi do zagrożeń wynikających z braku kontroli organów ścigania nad takimi incydentami jak demonstracyjne „uśmiercanie” polityków na piśmie oraz do tego, co w debacie publicznej powinno być dopuszczalne, a co nie.

Warto przypomnieć, że śledztwo w sprawie wystawienia śp. Pawłowi Adamowiczowi politycznego aktu zgonu przez Młodzież Wszechpolską zostało umorzone przez prokuraturę.

Ostatni wywiad

Maciej Bąk, Radio ZET: Jak się Pan odniesie do tej decyzji? Analizowano je (zachowanie MW w związku z aktem zgonu – red.) pod różnymi kątami. Nie ma ani groźby bezprawnej, ani znieważenia, ani znieważenia godła, czyli „wszystko jest w porządku”?

Zobacz także

Paweł Adamowicz: No, nie jest w porządku. Jestem zdziwiony postępowaniem prokuratury, zresztą to nie pierwszy przypadek. Mieliśmy wcześniejsze przypadki w innych polskich miastach, kiedy prokuratura podchodziła dość delikatnie do zachowania Młodzieży Wszechpolskiej czy innych nacjonalistycznych organizacji. Akt zgonu mówi wyraźnie o zgonie, jest nacechowany negatywną treścią. Ciekawy jestem, jakby prokuratura postąpiła, gdyby przeciwnik polityczny prezydenta Dudy albo prezesa Kaczyńskiego wydał akt zgonu Jarosława Kaczyńskiego czy Andrzeja Dudy. Mogę dzisiaj powiedzieć tak: zakładam się publicznie, że prokuratura by wszczęła postępowanie. A że to dotyczy prezydentów miast i dotyczy spraw naszego stosunku do problemu uchodźców i migracji – dodajmy, pozytywnego stosunku – w związku z tym prokuratura uważa, że nic się nie stało.

A stało się – i dlatego będę na pewno się zażalał do sądu i wyczerpię wszystkie dostępne środki na terytorium Rzeczypospolitej, aby dochodzić swoich praw po to, by prawo negatywnie oceniło te publiczne zachowania nacjonalistycznych organizacji w naszym kraju. Bo takim aktem – moim zdaniem – sieją nienawiść do imigrantów, uchodźców. Zresztą przypomnę: w sądzie warszawskim leży pozew przeciwko zarządowi Telewizji Polskiej, przeciwko Jackowi Kurskiemu za wyemitowany dwa lata temu ohydny, nacechowany nienawiścią materiał filmowy o uchodźcach.

Maciej Bąk, Radio ZET: Prokuratura uznała, że to była krytyka waszego postępowania, że to wszystko mieściło się w ramach krytyki, że było wyrażeniem niezadowolenia. Czy może pan też nie powinien tego odebrać jako formę krytyki, tylko taką dziwaczną, oryginalną?

Paweł Adamowicz: Moim zdaniem przekroczone zostały granice krytyki, bo użyto formuły aktu zgonu. Gdyby to była jakakolwiek krytyka, nawet bardzo ostra, ale nie lokująca prezydentów miast jako osoby zmarłe – jak niemalże wyrok śmierci…

Moim zdaniem jest to gruba przesada. To już jest poza dopuszczalną krytyką. My jesteśmy krytykowani codziennie i na to się nie obrażamy, to jest naturalne. Krytyka jest potrzebna, jest esencją wolnego świata i demokracji, i tu nikt się nie może na krytykę obrażać. Natomiast, jeżeli posługujemy się tak wyrazistym symbolem, jak akt zgonu, obok tego są też zastosowane szubienice w Katowicach wobec polityków Platformy…, jeżeli w przypadku szubienic prokuratura wszczęła postępowanie, bo uznała, że już to jest przekroczenie dozwolonej krytyki, a akt zgonu mieści się według prokuratury jeszcze w krytyce, to ja się temu dziwię. Bo proszę porównać szubienice z aktem zgonu. Szubienice co prawa zapowiadają zgon, ale akt zgonu kończy. Moim zdaniem akt zgonu jest jeszcze bardziej dosadną formą niedopuszczalnej krytyki.

Paweł Radzewicz, TOK FM: Odwołanie od decyzji. Czy myśli Pan o prywatnym akcie oskarżenia?

Nie myślałem do tej pory o prywatnym oskarżeniu, ale muszę to z prawnikami rozważyć. Przypomnę, że przedstawiciel Młodzieży Wszechpolskiej teraz podał do sądu Adama Michnika za list, który wystosował do mnie w znanej sprawie, czyli będziemy mieli kolejne procesy. Ale te procesy są o tyle potrzebne, ponieważ dokonujemy definicji tego, co jest dopuszczalne, a co jest niedopuszczalne. A wydaje mi się, że jest to potrzebne.

RadioZET/Maciej Bąk/Paweł Radzewicz- TOK FM/JZ