Zamknij

15-latka umarła na oczach bliskich. Karetka przyjechała dopiero po dwóch dniach

26.11.2020 13:01
karetka
fot. KAROLINA MISZTAL/REPORTER

Tragedia w Ostródzie (woj. warmińsko-mazurskie). 15-latka zmarła, bo operator pogotowia miał trzykrotnie odmówić wysłania karetki. Ratownicy przyjechali dopiero, kiedy stan nastolatki gwałtownie się pogorszył. Niestety, było za późno.

O dramatycznym w skutkach zdarzeniu poinformował "Super Express". 15 listopada, w niedzielę 15-letnia Julia bardzo źle się poczuła. Miała migrenę i gorączkę, wymiotowała. Zaniepokojeni rodzice zadzwonili na pogotowie. Rozmowę przekierowano jednak do lekarza ze szpitala w Ostródzie, który zalecił nastolatce ibuprofen.

Zobacz także

Ostróda. 15-latka nie żyje. Karetka przyjechała zbyt późno

Niestety, przepisany lek nie zadziałał. Stan Julii się pogorszył. Dodatkowo zaczęła odczuwać silne bóle mięśni, które sprawiły, że nie mogła się ruszyć. Rodzice nie dawali za wygraną i następnego dnia ponownie próbowali wezwać karetkę.

- Około godziny 23 w poniedziałek ponownie zadzwoniliśmy na pogotowie. Przekierowano rozmowę do lekarza pełniącego dyżur, który nakazał podwoić dawkę ibuprofenu. Julia nadal bardzo źle się czuła - relacjonowała w rozmowie z dziennikiem Weronika, siostra 15-latki.

Kolejny telefon rodzina wykonała godzinę później. Zalecenie znów było to samo: podać ibuprofen. - Kiedy we wtorek o godz. 12 Julia przestała oddychać, zadzwoniliśmy jeszcze raz - mówiła siostra zmarłej, która dodała, że w międzyczasie ojczym zaczął reanimować Julię. Karetka zjawiła się wtedy 3 minuty po zgłoszeniu. Mimo podjętej reanimacji ratownikom nie udało się przywrócić funkcji życiowych nastolatki. - Gdyby dyspozytor od razu wysłał załogę ratownictwa, Julia na pewno by żyła. Miała całe życie przed sobą - gorzko podsumowała Weronika.

Zobacz także

Wyjaśnienie sprawy zapowiedział Urząd Wojewódzki w Olsztynie. - Podejmiemy czynności sprawdzające zaistniałą sytuację - oświadczył rzecznik prasowy wojewody warmińsko-mazurskiego Krzysztof Guzek. Na obecną chwilę wiadomo, że operator 112 przekierował rozmowę do dyspozytora pogotowia, który decydował o wysłaniu karetki.

Jak podaje "SE", 15-latka prawdopodobnie urodziła się z wrodzoną wadą serca. Fakt ten wyszedł na jaw dopiero podczas szczepienia, gdy dziewczynka skończyła miesiąc. Kiedy Julia miała 4 lata, zostały jej wszczepione zastawki.

Zobacz także

RadioZET.pl/SE.pl