Będzie proces ws. wypadku Szydło. Oskarżony nie zgodził się na umorzenie sprawy

Redakcja
26.07.2018 12:24
Wypadek
fot. PAP

Nawet 2-3 lata może potrwać proces ws. wypadku z udziałem premier Beaty Szydło. Oskarżony nie zgodził się bowiem na warunkowe umorzenie śledztwa, a z taką propozycją wystąpiła prokuratura. Teraz sąd musi wyznaczyć termin pierwszej rozprawy

Zdaniem oskarżonego przyjęcie warunków prokuratury oznaczałoby wzięcie na siebie całkowitej odpowiedzialności za spowodowanie wypadku. Tymczasem Sebastian K. mówił po wyjściu z sali rozpraw, że w ogóle nie czuje się winny. 

– Brakowałoby w tym wszystkim sprawiedliwości – stwierdził, a na pytanie, kto według niego jest winny, odparł: – To już oceni sąd. 

Zobacz także

Obrońca Sebastiana K., mec. Władysław Pociej, chce wykazać przed sądem, że odpowiedzialni za spowodowanie wypadku są funkcjonariusze BOR. Prokurator złożył już dzisiaj wniosek o przesłuchanie ok. 100 świadków w tej sprawie i dlatego właśnie proces potrwa co najmniej 2-3 lata.

Prokurator we wniosku o warunkowe umorzenie domagał się rocznego okresu próby i kary 1,5 tys. zł nawiązki. Teraz Sebastianowi K. za nieumyślne spowodowanie wypadku grozi kara do 3 lat więzienia.

Wypadek z udziałem B. Szydło w Oświęcimiu

Do wypadku doszło 10 lutego w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów (pojazd ówczesnej premier Beaty Szydło jechał w środku) wyprzedzała fiata seicento; jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto szefowej rządu, które następnie uderzyło w drzewo.

W wyniku wypadku poważne obrażenia ciała utrzymujące się dłużej niż siedem dni odnieśli Beata Szydło i jeden z funkcjonariuszy BOR – szef ochrony premier. Beata Szydło do 17 lutego przebywała w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. U drugiego funkcjonariusza BOR – kierowcy pojazdu – stwierdzono lżejsze obrażenia.

RadioZET.pl/PPT/MP