Potrącenie z udziałem kolumny prezydenta. Znamy kulisy. ''Pan prezydent od razu wybiegł do tego dziecka''

Dominik Gołdyn
04.10.2018 18:03
Potrącenie z udziałem kolumny prezydenta. Znamy kulisy. ''Pan prezydent od razu wybiegł do tego dziecka''
fot. Pawel Murzyn/East News

Dziecko, które "wbiegło na samochód" policyjny eskortujący prezydencką kolumnę zostało odwiezione do szpitala, gdzie przebywa na obserwacji. Chłopiec nie odniósł obrażeń - powiedział w rozmowie z PAP rzecznik prezydenta Błażej Spychalski. Jego zdaniem, reakcja członków prezydenckiej kolumny była "natychmiastowa".

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Jak poinformował TVN24, do wypadku z udziałem kolumny prezydenckiej miało dojść na skrzyżowaniu ulic Wyspiańskiego i Słowackiego, niedaleko budynku Komendy Powiatowej Policji w Oświęcimiu.

Wypadek kolumny prezydenta Andrzeja Dudy. Samochód potrącił dziecko 

Informację o potrąceniu 10-letniego chłopca potwierdziła rzecznik oświęcimskiej policji. Jak nieoficjalnie dowiedziała się PAP, ma niegroźne stłuczenia nogi i otarcia.

- Kolumna prezydenta jechała, zatrzymaliśmy się na pasach, przez pasy przebiegło jedno dziecko, drugie zostało przed przejściem dla pieszych. W momencie, kiedy wóz policyjny z kolumny - podkreślam wóz policyjny z kolumny - delikatnie ruszył, to drugie dziecko wbiegło na ten samochód - relacjonował Spychalski. Prezydencka kolumna jechała na spotkanie z mieszkańcami Oświęcimia.

- Widzieliśmy to na własne oczy. Pan prezydent od razu zarządził zatrzymanie się kolumny, wybiegł do tego dziecka. Zaraz poprosiliśmy karetkę, która poruszała się też w kolumnie o to, by zajęła się dzieckiem. Spotkaliśmy się z rodzicami. Dziecko zostało przewiezione do szpitala, gdzie ja również tam pojechałem - mówił rzecznik prezydenta. Zaznaczył, że "reakcja była natychmiastowa, błyskawiczna".

Zobacz także

Jak dodał, obecnie jest w stałym kontakcie z rodzicami chłopca, który nadal przebywa w szpitalu na obserwacji. Podkreślił, że kontakt dziecka z samochodem był "bardzo delikatny", a dziecko nie odniosło widocznych obrażeń.

RadioZET.pl/PAP/DG