Lech Wałęsa wspomina Adamowicza. ''W jednym się różniliśmy''

Redakcja
14.01.2019 18:55
Lech Wałęsa
fot. PAP

Zamordowany prezydent Gdańska Paweł Adamowicz jest moim przyjacielem, był i pozostanie - powiedział w poniedziałek po wyjściu z nabożeństwa ekumenicznego w gdańskiej Bazylice Mariackiej b. prezydent i szef Solidarności Lech Wałęsa. Wałęsa powiedział, że idzie na wiec przed gdańskim ratuszem.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

- Słabi ludzie nie wytrzymują. Różnego rodzaju chorzy ludzie posuwają się do takich czynów. I to jest polityka winna i cały ten układ jest winny, że do takiej sytuacji dochodzi - ocenił b. prezydent mord na prezydencie Gdańska Pawle Adamowiczu.

Pytany o Adamowicza, zmarłego w poniedziałek w szpitalu po niedzielnym ataku nożownika podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy powiedział: "jest przyjacielem moim, był i pozostanie". - Natomiast w jednym się różniliśmy: ja uważałem, że jedna kadencja - maksymalnie dwie kadencje. I tylko tu była różnica, poza tym nie mieliśmy różnic żadnych - powiedział Wałęsa.

Zobacz także

Pytany jak go zapamięta odparł, że "jako świetnego działacza, jako człowieka, który kochał Gdańsk". - Cieszę się, że go poznałem - dodał.

Wałęsa powiedział dziennikarzom, że wybiera się na wiec pod gdańskim ratuszem. - Mam nadzieję, że wszyscy tu idący zastanowią się co robić, aby to pozmieniać - stwierdził były prezydent Polski.

Paweł Adamowicz nie żyje 

O śmierci prezydenta miasta poinformowali w poniedziałek przed godz. 15 lekarze z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, którzy po ataku nożownika ratowali bardzo ciężko rannego polityka. W niedzielę wieczorem Adamowicz został zaatakowany przez 27-letniego Stefana W., który podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wbiegł na scenę i ugodził Adamowicza nożem w brzuch i klatkę piersiową.

RadioZET.pl/PAP/DG