Stefan W., zabójca Adamowicza, zaplanował atak - podała "Wyborcza"

13.01.2020 07:52
Paweł Adamowicz nie żyje. Stefan W. dokładnie zaplanował atak na prezydenta Gdańska - "Wyborcza"
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER/East News

Stefan W., morderca prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, dokładnie zaplanował swój atak - podała "Gazeta Wyborcza". "Będzie roz***dol. Je**ć wszystkich złodziei, niech żyje Prawo i Sprawiedliwość (...) Całe życie wygrywałem, teraz też tak będzie" - miał powiedzieć zabójca na 10 dni przed zamachem. Ta wersja stoi w sprzeczności z dotychczasowymi ustaleniami śledczych.

Chcesz czytać częściej takie artykułu? Dołącz do grupy dla rodziców na Facebooku 

Mija rok od tragicznej śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Samorządowiec został ugodzony nożem 13 stycznia 2019 roku podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zmarł dzień później w skutek odniesionych ran. 

"Niech żyje Prawo i Sprawiedliwość"

Sprawca zamachu - Stefan W. - zdaniem biegłych był niepoczytalny w chwili dokonania ataku. Tymczasem według ustaleń "Gazety Wyborczej", 28-latek dokładnie zaplanował swój czyn. 

Zobacz także

Morderca miał kupić nóż i trenować zadawanie ciosów. Na 10 dni przed morderstwem napisał do kolegi, z którym był razem w celi: "Mówię Ci, dopinam jeszcze kilka rzeczy i wracam na dożywotkę. Będzie roz***dol. Je**ć wszystkich złodziei, niech żyje Prawo i Sprawiedliwość (...) Całe życie wygrywałem, teraz też tak będzie".

Stefan W. wyszedł z więzienia w grudniu 2018 roku, gdzie odsiadywał wyrok za napady na banki. Jeszcze za kratkami zapowiadał, że wróci do odsiadki i "jeszcze będzie o nim głośno".

Podczas przesłuchania Stefan W. nie przyznał się do winy. Tłumaczył, że dowody przeciwko niemu - w tym nagrania - zostały sfałszowane przez "lewackie ścierwo TVN". Określił się jako przeciwnik Platformy Obywatelskiej i prosił, aby sprawą osobiście zajął się minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. "Bo w Gdańsku wszyscy są z PO" - dodał. 

Zobacz także

"Posiedzę pewnie ze dwa lata i wyjdę"

Obserwacja psychiatryczna Stefana W. zakończyła się w czerwcu 2019 roku. Zdaniem biegłych mężczyzna był niepoczytalny i choruje na schizofrenię paranoidalną. 

Z kolei według ustaleń dziennika, w innym śledztwie, gdzie Stefan W. występuje jako pokrzywdzony (sprawa pobicia w trakcie zatrzymania i ujawnienia jego wizerunku), biegły stwierdził, że 28-latek konfabuluje.

- Zadaniem Prokuratury Okręgowej w Gdańsku było niezakończenie śledztwa przed wyborami parlamentarnymi - mówił jeden z gdańskich śledczych, cytowany przez "GW".

Kolejny termin to wybory prezydenckie w maju 2020 roku. Nikt nie chce szukać odpowiedzi na pytanie, skąd u Stefana W. nienawiść do Platformy. Niepoczytalność to umorzenie śledztwa, wtedy nie ma procesu i zeznań Stefana oraz świadków przed sądem

Jeden z gdańskich śledczych

Stefan W. miał napisać w liście do brata: „Zacznę od dobrych wieści. Myślałem, że będę miał dożywocie, ale trzech biegłych psychiatrów uznało, że byłem niepoczytalny, to oznacza, że niedługo pojadę do szpitala, prawdopodobnie w Starogardzie Gdańskim, a tam co sześć miesięcy można wyjść. Posiedzę pewnie ze dwa lata i wyjdę”.

Zobacz także

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza