Zamknij

Pensja w MEiN, Sejmie i na uczelni. Jak pracuje minister Czarnek? „To skandal”

04.01.2022 08:01

Przemysław Czarnek oprócz kierowania Ministerstwem Edukacji i Nauki jest posłem, ale też czynnym wykładowcą Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Portal radiozet.pl prześledził aktywność ministra, z której wynika, że albo zaniedbuje swoje obowiązki na uczelni, albo ma zdolności do bilokacji.

Przemysław Czarnek
fot. Zbyszek Kaczmarek/REPORTER
  • Przemysław Czarnek jednocześnie jest posłem, kieruje Ministerstwem Edukacji i Nauki i wykłada na uczelni. Ze wszystkich tych źródeł dostaje wynagrodzenie.
  • Zajęcia na uczelni ma jednak tylko w poniedziałki i w mocno ograniczonym wymiarze godzin. "Jeśli dali mu obniżkę na taką skalę, to skandal" - komentują oburzeni wykładowcy.
  • Ze strony MEiN wynika, że w czasie zajęć na uczelni nieraz jest na ministerialnych konferencjach i spotkaniach.

Minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek w wielu wywiadach i spotkaniach lubi podkreślać swój dorobek naukowy i to, że jest profesorem. Jego macierzystą uczelnią jest Katolicki Uniwersytet Lubelski, na którym skończył studia prawnicze, potem obronił doktorat (2006 rok) i zrobił habilitację (2015 rok). Tam też wykłada. Od dwóch lat kieruje jednocześnie Ministerstwem Edukacji i Nauki.

Posłuchaj podcastu

„Najlepszy minister edukacji ma zaplanowane na cały rok tylko kilkadziesiąt godzin dydaktycznych, tylko w poniedziałki. Jeśli dali mu obniżkę na taką skalę, to skandal” - napisał do nas jeden z wykładowców KUL, nie kryjąc ironii. Sprawdziliśmy więc, jak wyglądają uczelniane obowiązki ministra edukacji w czasie jego politycznych zobowiązań.

Przemysław Czarnek na KUL tylko w poniedziałki

Według strony internetowej KUL minister edukacji w semestrze zimowym prowadzi wykład z prawa konstytucyjnego od godz. 10.50 do 12.30 dla studentów administracji drugiego roku (I stopień) na Wydziale Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji. W sumie to 30 godzin w semestrze. Potem ma konsultacje od 12.30 do 14.10, ale te nie wliczają się do pensum, czyli zajęć dydaktycznych. Na koniec w planie jest seminarium z konstytucyjnego ustroju administracji publicznej ze studentami pierwszego roku administracji (II stopień) od 14.10 do 15.50. Również 30 godzin w semestrze. W sumie - biorąc pod uwagę informacje z uczelnianej strony - Przemysław Czarnek dostał 60 godzin dydaktycznych w semestrze zimowym. I tylko w poniedziałki.

Plany zajęć na semestr letni nie są jeszcze w pełni gotowe, ale według wstępnych rozpisek szef MEiN będzie kontynuował seminarium z pierwszym rokiem administracji (II stopień). Wyznaczono je od 13.20 do 15 – to 30 godzin dydaktycznych. Od godz. 15 ma zaplanowane z kolei 50-minutowe konwersatorium: najważniejsze procesy przed polskim Trybunałem Konstytucyjnym z trzecim i czwartym rokiem prawa (15 godzin dydaktycznych). W sumie w semestrze letnim ma prowadzić więc 45 godzin. I znów tylko w poniedziałki. Łącznie więc w całym roku akademickim pensum ministra ma wynieść 105 godzin dydaktycznych.

- Nie wiem, jak to rektor KUL uzasadnia, ale pensum profesora tytularnego to 180, reszta zwykle ma więcej, nawet 200, 300 godzin – komentuje nasz rozmówca. Więcej to znaczy ile? Łatwo to sprawdzić w Regulaminie Pracy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Dokument określa obowiązkowy roczny wymiar zajęć dydaktycznych.

I rzeczywiście pracownik badawczo-dydaktyczny posiadający tytuł naukowy profesora zatrudniony na stanowisku profesora powinien mieć 180 godzin dydaktycznych. Minister Czarnek jest jednak doktorem habilitowanym na stanowisku profesora KUL (to coś innego niż profesor tytularny). Dla takich wykładowców, czyli pracowników badawczo-dydaktycznych zatrudnionych na stanowisku profesora KUL, przewidziano 210 godzin rocznie (minimum, bo można dostać jeszcze godziny ponadwymiarowe).

W oświadczeniu majątkowym w rubryce miejsce zatrudnienia i stanowisko Przemysław Czarnek wpisał jednak, że jest adiunktem na uczelni. Według tego powinien mieć jeszcze więcej godzin. Ile? „240 godzin – dla pracowników badawczo-dydaktycznych zatrudnionych na stanowisku adiunkta i asystenta, 360 godzin dla pracowników dydaktycznych zatrudnionych na stanowisku profesora, profesora KUL, adiunkta i asystenta” - czytamy w regulaminie. Spytaliśmy władze uczelni, na jakim właściwie stanowisku jest zatrudniony minister Czarnek, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Bez względu na to jednak, w który przedział wpisuje się szef MEiN, jego obecne pensum jest znacznie mniejsze od wymaganego.

Mniej godzin na KUL. Na jakiej podstawie?

Oczywiście nauczyciel akademicki może wnioskować o zmniejszenie liczby prowadzonych zajęć. Regulamin pracy uczelni szczegółowo określa i te zasady. Pensum automatycznie zmniejszone ma rektor, prorektor, dziekan, prodziekan czy dyrektor instytutu z racji pełnionych funkcji (o 120, 90 lub 60 godzin). Obniżkę dostaje też profesor po 68. roku życia. Żadnego z tych warunków nie spełnia minister.

Realizacja grantu lub projektu naukowego lub badawczego – to kolejna podstawa do zmniejszenia liczby godzin ze studentami. Minister jednak według naszych informacji obecnie nie realizuje takich projektów. - Czasem, jeśli jest się wybitnym naukowcem i ma się w dorobku artykuły w wysoko punktowanych czasopismach za 200 lub 140 punktów, można wnioskować o zmniejszenie dydaktyki. Ale to nie jest radykalna redukcja godzin. Poza tym po zmianach listy punktowanych czasopism już nie wiadomo, co oznacza wysoko punktowane czasopismo – mówi nam jeden z wykładowców.

Krótkie przypomnienie: publikacje w czasopismach naukowych „wycenione” są na 20, 40, 70, 100, 140 lub 200 punktów. Te za 200 to był światowy top, 140 i 100 to solidne międzynarodowe tytuły. Za publikację w najlepszym polskim czasopiśmie można było dostać maksymalnie 70 punktów. Dlaczego te punkty są tak ważne dla naukowców? Nie tylko dlatego, że mogą w ten sposób wnieść swój wkład w rozwój nauki. Na podstawie tych punktów oceniany jest indywidualnie pracownik, ale też cała uczelnia, a co za tym idzie ustalana jest m.in. subwencja od ministerstwa.

W lutym 2021 ministerstwo opublikowało zaktualizowany wykaz tytułów i punktację. Naukowcom od razu rzuciło się w oczy więcej czasopism powiązanych z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim. Szybko okazało się też, że więcej punktów mają akurat te tytuły, w których teksty miał minister, np. „Biuletyn Stowarzyszenia Absolwentów i Przyjaciół Wydziału Prawa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego” (z 20 do 70 pkt), „TEKA Komisji Prawniczej PAN Oddział w Lublinie” (z 40 do 100 pkt), czy „Przegląd Sejmowy” (z 70 do 100 pkt). Zaznaczono też, że aktualizacja działa wstecz. Mimo to wciąż do wielkich i przełomowych osiągnięć trudno te publikacje zaliczyć.

- Znam sytuację, gdy obniżano wykładowcom pensum, np. z 210 do 160 godzin, gdy pracowali w instytucjach państwowych. Jednak tyle godzin w roku, to istotny skandal - komentuje pensum Czarnka nasz rozmówca. Rzeczywiście według regulaminu pracy rektor może też zmniejszyć pensum, jeśli powierzy pracownikowi „wykonywanie ważnych dla Uniwersytetu i wymagających znacznego nakładu pracy zadań”, albo „ze względu na powierzenie nauczycielowi akademickiemu innych obowiązków”.

Jeśli rektor zgodzi się na takie rozwiązanie i uwzględni te szczególne zadania, to pensum można obniżyć o maksymalnie 50 proc. godzin, czyli w wypadku adiunkta będzie to 120 godzin, a profesora KUL – 105 godzin, czyli tyle ile przewidziano do Czarnka. Jak tłumaczy nam jeden z wykładowców akademickich, który prosi o anonimowość, do tego punktu jego zdaniem nie zaliczają się jednak obowiązki stricte ministerialne. - Można być delegatem uczelni w ciałach centralnych, ministerialnych, np. w Komisji Ewaluacji i Nauki, ale tu chodzi o pracę, w której reprezentuje się i występuje się jako przedstawiciel uczelni, naukowiec, a nie jako polityk – słyszymy.

- A funkcja posła, senatora, ministra? - pytamy.
- Rzadko się zdarza, żeby miało się jeszcze czas na obowiązki dydaktyczne. Bierze się wtedy urlop bezpłatny. Student musi mieć stały kontakt z wykładowcą, zwłaszcza jeśli prowadzi się seminarium - słyszymy.

Minister, poseł, wykładowca. "To jest niewykonalne"

Jak bardzo napięty jest grafik ministra edukacji, widać chociażby po planach spotkań i konferencji, które na bieżąco na swojej stronie publikuje Ministerstwo Edukacji i Nauki. Np. w poniedziałek 6 grudnia Przemysław Czarnek złożył wizytę w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Pliszczynie (to ok. 10 km od Lublina, więc stosunkowo blisko), odwiedził też Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach (to już niecałe 200 km od Lublina). Konferencja ministra na uczelni miała się zacząć o 15.30. Przypomnijmy, że w poniedziałki minister ma zajęcia na KUL według uniwersyteckiej strony od 10.50 do 15.50.

Jeszcze bardziej zajęty szef MEiN miał kolejny poniedziałek. 13 grudnia o godz. 14 minister wziął udział w debacie „Fenomen ruchu Solidarność – 40. rocznica wybuchu stanu wojennego w Polsce” w redakcji „Tygodnika Solidarność” w Warszawie. Jak podaje ministerialna strona, do Lublina też dojechał, był w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim na gali finałowej 3. edycji programu dla uczniów i nauczycieli szkół ponadpodstawowych „Lider wiedzy i ochrony środowiska”, spotkał się także z rektorami lubelskich uczelni w ramach zacieśniania współpracy. 13 grudnia zdążył jeszcze wspólnie z harcerzami Chorągwi Stołecznej Związku Harcerstwa Polskiego im. Bohaterów Warszawy oddać hołd ofiarom stanu wojennego i osobom represjonowanym, zapalając Światło Wolności w ramach akcji organizowanej przez IPN.

Niemniej pracowite były poniedziałki ministra w listopadzie. Np. 22 listopada Przemysław Czarnek uczestniczył w konferencji „Kompetencje przyszłości w kontekście potrzeb regionalnego rynku pracy” w Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Lublinie, potem miał konferencję dotyczącą konsultacji wojewódzkich na temat „Strategii RP na rzecz Młodego Pokolenia” i wziął jeszcze udział w uroczystości podpisania listu intencyjnego w sprawie powołania Akademickiego Centrum Wsparcia Bezpieczeństwa Publicznego w Wyższej Szkole Ekonomii i Innowacji w Lublinie.

Nawet jeśli część tych wydarzeń odbywała się w Lublinie, gdzie jest uczelnia ministra, to jak w takim grafiku wygospodarować pięć godzin na zajęcia ze studentami (a są one w środku dnia, nie wieczorem ani rano), nawet jeśli odbywają się online tak jak ostatnio? - Łączenie funkcji wykładowcy z funkcją ministerialną jest niemożliwe, niewykonalne – odpowiada posłanka Joanna Mucha, wcześniej z PO, teraz z Ruchu 2050. Sama była w podobnej sytuacji jak minister Czarnek.

Pierwszy raz mandat poselski dostała w 2007 roku, wtedy też wykładała na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Ale tylko przez pierwszy rok pracy w Sejmie. Potem rozwiązała umowę z uczelnią, chociaż sprawowała wówczas tylko mandat poselski. - Kierowanie ministerstwem to ogrom obowiązków. Po drugie są to obowiązki często nieprzewidywalne, więc utrzymanie stałego rytmu pracy ze studentami jest nierealne – tłumaczy posłanka. Przypomnijmy, że w latach 2011-2013 Joanna Mucha kierowała ministerstwem sportu i turystyki.

W kolejnych wyborach – w 2011 roku, 2015 i 2019 roku – z powodzeniem ubiegała się o reelekcję do Sejmu, ale nie kierowała już żadnym resortem. - Dopiero w ubiegłym roku podjęłam pracę jako wykładowca, ale w znacznie mniejszym wymiarze czasowym i głównie ze studentami zaocznymi, więc nie koliduje to z innymi obowiązkami – zaznacza.

Zapytaliśmy Katolicki Uniwersytet Lubelski, z jakich powodów i na jakiej podstawie zostało obniżone pensum Przemysława Czarnka, a samego ministra za pośrednictwem MEiN poprosiliśmy o komentarz, dlaczego nie wziął bezpłatnego urlopu na czas sprawowania funkcji w ministerstwie. Spytaliśmy też, czy jego zdaniem jest możliwe, by w pełni realizować obowiązki dydaktyczne na uczelni, jednocześnie sprawując tak ważną funkcję państwową? Odpowiedzi do momentu publikacji tekstu od uczelni ani od ministerstwa nie otrzymaliśmy.

Według oświadczenia majątkowego z 12 kwietnia 2021 rok szef MEiN w ramach pracy na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim za 2020 rok zarobił 58960,88 zł, za pracę w ministerstwie dostał 26584,86 zł, a z Sejmu 41103,95 (uposażenie) plus 28643,38 zł.

loader

RadioZET.pl