Zamknij

Bestialsko zamordował psa w sylwestrową noc. Twierdził, że zwierzę uciekło

02.01.2020 12:09
Bestialsko zamordował psa w sylwestrową noc. Twierdził, że zwierzę uciekło
fot. Labrador Photo Video/Shutterstock

Do potwornego czynu doszło w Pieńsku (województwo dolnośląskie) w sylwestrową noc. Jeden z mieszkańców potwornie znęcał się nad swoim psem – wymierzał zwierzakowi ciosy siekierą. Zakatowana suczka zmarła. Oprawca przyznał się do winy, a całe zdarzenie miał widzieć przejeżdżający rowerzysta.

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

W sylwestrową noc, 58-letni mieszkaniec Pieńska bestialsko zakatował swojego psa. W czwartek został zatrzymany przez policję – dowiedziało się Radio ZET. Od samego rana, na terenie jego posesji pracują technicy, ponieważ oprawca zakopał skatowanego zwierzaka w ogródku.

Zobacz także

Jak relacjonował Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, świadkiem okrucieństwa zadanego pieskowi miał być rowerzysta, który widział, jak 58-latek uderza zwierzę siekierą w głowę. Dzień później mężczyzna powiadomił aktywistów. Według relacji świadka, właściciel miał katować psa przed domem, a gdy zobaczył rowerzystę - schował się w garażu.

Zobacz także

Kiedy na miejscu zdarzenia pojawili się aktywiści, 58-latek miał tłumaczyć, że pies uciekł mu przez fajerwerki. Wpuścił ich jednak na teren swojej posesji. Jak przekazał w rozmowie z Radiem ZET Konrad Kuźmiński z Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt, wszędzie było mnóstwo śladów krwi. W czwartek rano, zaraz po przyjeździe policji, właściciel przyznał się do bestialskiego zamordowania czworonoga. Nie został jeszcze oficjalnie przesłuchany.

piensk1
pienks2

fot. Facebook/Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt

Kłamał, że piesek uciekł mu przez fajerwerki

"31 grudnia 2019 r., gdy każdy normalny człowiek czeka na rozpoczęcie nowego roku, Marek S., mieszkaniec gminy Pieńsk, katował swoją suczkę owczarkę niemiecką siekierą. Miał ją okładać po głowie, a po obywatelskiej interwencji zawlókł półżywe zwierzę do garażu" – poinformował Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt w mediach społecznościowych.

"Nasi Inspektorzy przyjechali na miejsce - na twarzy oprawcy widoczny był stres i zdenerwowanie. Twierdził, że pies mu uciekł w noc sylwestrową. Jednak nic się nie zgadzało. Ślady krwi były w tym samym miejscu, o którym mówił zgłaszający, a na siekierce widoczne były krwawe smugi i sierść" – czytamy we wstrząsającym komunikacie.

Zobacz także

Przypomnijmy, że za znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem grozi do 5 lat pozbawienia wolności.

RadioZET.pl/RadioZET/Grażyna Wiatr/Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt-Facebook