Zamknij

Pierwsza prezes SN uderza w Ziobrę. "Przekroczenie granicy przyzwoitości"

PAP
11.06.2021 20:41
Zbigniew Ziobro
fot. Jan Bielecki/East News

"Z konsternacją powzięłam informację nt. wypowiedzi ministra Zbigniewa Ziobry, w której z imienia i nazwiska zaatakowani zostali dwaj sędziowie Izby Dyscyplinarnej" - oświadczyła I prezes SN Małgorzata Manowska. Dodała, że każda krytyka "powinna mieścić się w granicach rozsądku i przyzwoitości".

Piątkowe oświadczenie I prezes Sądu Najwyższego nawiązuje do środowej wypowiedzi ministra sprawiedliwości. Ziobro ocenił wówczas, że rozstrzygnięcie Izby Dyscyplinarnej SN w sprawie krakowskiej sędzi Beaty Morawiec - której Izba Dyscyplinarna nie pozbawiła immunitetu - po raz kolejny dowodzi, że środowisko sędziowskie nie jest zdolne do samooczyszczania.

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego skrytykowała Zbigniewa Ziobrę

Ziobro podkreślił, że "w interesie całego sądownictwa jest takie sprawy do gruntu wyjaśniać i robić to szybko i jawnie". "Niestety, Izba Dyscyplinarna w osobach sędziów (Mariusza) Łodko i (Pawła) Zuberta w II instancji uniemożliwiła takie wyjaśnienie, w sposób bezwstydny stawiając niegodny interes korporacyjny środowiska sędziowskiego ponad prawo i ponad zasady, których oczekuje opinia publiczna w takich sprawach" - mówił Ziobro. "Z konsternacją powzięłam informację na temat wypowiedzi ministra sprawiedliwości, w której z imienia i nazwiska zaatakowani zostali dwaj sędziowie Sądu Najwyższego orzekający w sprawie" - oświadczyła zaś w piątek prezes Manowska.

Zaznaczyła, że "orzeczenia sądów, jak każdy akt władzy publicznej w społeczeństwie demokratycznym, wymagają kontroli społecznej". "Wyrażać się ona może również w ich krytyce, w tym w krytyce orzeczeń SN. Jednak każda taka krytyka powinna mieścić się w granicach rozsądku i przyzwoitości" - dodała Manowska. "Zarówno krytyka orzeczenia przed zapoznaniem się z jego uzasadnieniem, jak i publiczne piętnowanie sędziów, którzy je wydali, powiązane ze stygmatyzującymi wezwaniami do ich zapamiętywania jako osób mających rzekomo dopuszczać się czynów niegodnych, stanowi przekroczenie tych granic" - napisała I prezes SN.

Prezes Manowska podkreśliła jednocześnie, że zawsze będzie broniła "niezawisłych, orzekających zgodnie z prawem i swoim sumieniem sędziów, niezależnie od tego, czy będą stygmatyzowani przez ministra, czy przez prezesa stowarzyszenia sędziowskiego, czy przez innego jeszcze polityka lub instytucję".

W poniedziałek Izba Dyscyplinarna SN prawomocnie odmówiła uchylenia immunitetu i zezwolenia na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędzi Morawiec, czego domagała się Prokuratura Krajowa. "Sąd uznał, że zgromadzone dowody są niewystarczające" - informował dziennikarzy rzecznik prasowy tej Izby Piotr Falkowski po niejawnym posiedzeniu w tej sprawie. Orzeczenie SN zapadło większością głosów, a zdanie odrębne do niego zgłosił jeden z trzech sędziów - przewodniczący składu sędzia Jan Majchrowski. Poza nim w składzie byli sędziowie - sprawozdawca Paweł Zubert oraz Mariusz Łodko.

Do sprawy tej odniósł się w środę na briefingu prasowym minister Ziobro. "Polska opinia publiczna niezależnie od podziałów na scenie politycznej oczekuje tego, aby osoby piastujące urząd sędziego reprezentowały najwyższe standardy moralne, gwarantowały obiektywizm i uczciwość rozstrzygania spraw. Polacy oczekują od instytucji sądowych, aby sprawy nie były zamiatane pod dywan, aby sprawy były wyjaśniane (...), chodzi o umożliwienie wyjaśnienia tych licznych dowodów, które wskazywały, że do korupcji mogło dojść" - mówił minister.

Minister pytany przez PAP, czy prokuratura przedstawi nowe dowody w tej sprawie i ponownie będzie domagała się uchylenia immunitetu sędzi Morawiec odparł: "Nie, sprawa została zablokowana poprzez tą bezwstydną decyzję sądu II instancji".

Uchylenia immunitetu byłej prezes Sądu Okręgowego w Krakowie i prezes Stowarzyszenia Sędziów "Themis" chciała Prokuratura Krajowa. Prokuratorzy zamierzali postawić sędzi Morawiec zarzuty przywłaszczenia środków publicznych, działania na szkodę interesu publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, nadużycia uprawnień i przyjęcia korzyści majątkowej.

Sędzia Morawiec nie zgadza się z tymi zarzutami. Jej zdaniem są one "całkowicie bzdurne i wyssane z palca". "Nie mam sobie nic do zarzucenia i uważam, że te ataki są elementem gry politycznej" - mówiła w rozmowie z PAP.

RadioZET.pl/PAP