Gliński „Człowiekiem Wolności 2018” tygodnika „Sieci”. „Próbowano ze mnie zrobić antysemitę”

Dominik Gołdyn
27.12.2018 09:42
Gliński „Człowiekiem Wolności 2018” tygodnika „Sieci”. „Próbowano ze mnie zrobić antysemitę”
fot. Jan BIELECKI/East News

– Mówiłem o języku, a dowiedziałem się, że mówię o Holokauście. Próbowano zrobić ze mnie antysemitę – mówi „Sieciom” minister kultury prof. Piotr Gliński, odnosząc się krytyki, która spadła na niego po słowach o analogii między językiem propagandy goebbelsowskiej a językiem, którym opozycja mówi o PiS. Wicepremier został laureatem tytułu „Człowieka Wolności 2018” tygodnika „Sieci”. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Minister kultury i dziedzictwa narodowego jest laureatem nagrody „Człowiek Wolności” za rok 2018, przyznawanej przez redakcję tego tygodnika. W poprzednich latach tytuł „Człowieka Wolności” otrzymywali prezes TK Julia Przyłębska, prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz prezydent Andrzej Duda. 

Według redakcji tygodnika „Sieci” to „jedno z najbardziej prestiżowych wyróżnień nadawanych przez środowisko dziennikarskie”.

Piotr Gliński dla „Sieci” 

Wicepremier i minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński odniósł się do reakcji opozycji i części mediów na słowa, które padły w listopadzie w rozmowie z tygodnikiem „Wprost”. „Język, którym mówi się o PiS, ma wykluczać, unicestwiać, ma nas odczłowieczać, delegitymizować, mamy być tak traktowani jak Żydzi przez Goebbelsa. Ma wzbudzać w nas obrzydzenie” – powiedział wówczas Gliński.

– Mówiłem o języku, a dowiedziałem się, że mówię o Holokauście. Próbowano nawet zrobić ze mnie antysemitę i człowieka, który nie zna historii. Szaleństwo i próba zabicia wolności słowa. W żadnym elemencie nie porównywałem naszej sytuacji do losu ofiar niemieckiego ludobójstwa. Odnosiłem się jedynie do porównania technik propagandowych, technik wykluczenia, dehumanizacji, budowania kordonów sanitarnych wobec części społeczeństwa – powiedział minister kultury i dziedzictwa narodowego tygodnikowi.

Gliński zaznaczył, że dobrym przykładem „języka nienawiści” są słowa „pisowska szarańcza”.

Ich autorem jest lider PO Grzegorz Schetyna, który podczas październikowej konwencji regionalnej Koalicji Obywatelskiej w Poznaniu mówił, że w najbliższych wyborach (samorządowych – red.) Polacy wybiorą między „wolnością” a „brakiem wolności”. „Musimy wygrać te wybory i zmobilizować wszystkie pozytywne siły i strząsnąć ze zdrowego drzewa naszego państwa PiS-owską szarańczę” – stwierdził wówczas szef Platformy.

fot
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER

Gliński pytany, czy popełnił błąd, porównując język propagandy III Rzeszy do języka używanego przez opozycję, odpowiedział, że nie był to błąd merytoryczny, ale „polityczny – być może”.

– Mimo zrozumiałych emocji musimy zrobić wszystko, by nie dać się wciągnąć w takie medialne przepychanki. Nie dawać pretekstu, bo nasi przeciwnicy walczą głównie przez emocje” – dodał.

– Wszystko jest redukowane do ekstremalnie radykalnych potępień, mamy ciągłe stosowanie technik manipulacyjnych, jak kreowanie sytuacji tzw. paniki moralnej. To polega na tym, że każde normalne działanie z naszej strony, które zagraża ich interesom, choć w innym kontekście jest całkowicie neutralne i akceptowalne, może być traktowane jako atakujące najświętsze, najważniejsze, niepodważalne wartości. Cokolwiek zrobimy, jest uznawane za atak na wolności, demokrację, prawość, przyzwoitość – ocenił.

RadioZET.pl/PAP/DG