Zamknij

Dziennikarz "Wyborczej" brutalnie pobity. "Kiedy upadł, był kopany"

08.01.2020 14:22
Gazeta Wyborcza
fot. Stefan Maszewski/Reporter

Policja pod nadzorem prokuratury prowadzi postępowanie ws. pobicia dziennikarza "Gazety Wyborczej". Jak przekazał w środę PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prokurator Łukasz Łapczyński, trwa ustalenie okoliczności zdarzenia.

Jak poinformował prokurator Łukasz Łapczyński, na komisariacie policji w Lesznowoli złożono zawiadomienie o pobiciu, najprawdopodobniej przez osoby narodowości wietnamskiej.

Zobacz także

Do napaści miało dojść w sylwestrową noc w okolicach Wólki Kosowskiej, po tym, jak dziennikarz zauważył na swojej posesji płonące szczątki fajerwerków, które były wystrzeliwane z posesji obok, a na której miało przebywać sześć osób. - Najprawdopodobniej - jak wynika z relacji świadka - wszyscy to Azjaci - przekazał prok. Łapczyński.

Dziennikarz "Gazety Wyborczej" pobity

Jak podał rzecznik, dziennikarz miał podejść do furtki, by zwrócić uwagę na nieostrożne obchodzenie się z fajerwerkami, co w jego ocenie mogło wywołać pożar. Dodał, że jedna z osób, które do niego podeszły, w sposób niegrzeczny i wulgarny nakazała mu odejść, a kiedy mężczyzna udawał się w kierunku swojej posesji, podbiegło do niego kilka osób.

Wtedy został uderzony co najmniej dwa razy pięścią w twarz, a kiedy upadł, był kopany, w wyniku czego stracił przytomność

Łukasz Łapczyński

Według informacji przekazanych przez prok. Łapczyńskiego, pokrzywdzony udał się do jednego ze szpitali, gdzie wykonano badania, po czym we własnym zakresie wykonał obdukcję lekarską i załączył ją do złożonego zawiadomienia.

Zobacz także

- Postępowanie w kierunku pobicia prowadzi Komisariat Policji w Lesznowoli pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Piasecznie. Trwają czynności mające na celu ustalenie okoliczności zdarzenia - przekazał Łapczyński.

Niezalezna.pl: poszkodowany to Piotr Stasiński

Informację o pobiciu jako pierwszy podał portal niezalezna.pl. Z nieoficjalnych doniesień portalu wynika, że poszkodowanym był Piotr Stasiński. Dziennikarze skontaktowali się z Komendą Powiatową Policji w Piasecznie.

Zobacz także

- Mogę jedynie potwierdzić, że takie zdarzenie miało miejsce – powiedział w rozmowie z niezalezna.pl, nie potwierdzając personaliów pokrzywdzonego. "Nie wiadomo dokładnie, co wywołało reakcję dziennikarza ani, co powiedział on napastnikom" - czytamy w artykule. 

RadioZET.pl/PAP/niezalezna.pl