Awaria Dreamlinera. Jest śledztwo w USA [NOWE FAKTY]

Redakcja
03.07.2018 13:28
Po awaryjnym lądowaniu Dreamlinera Amerykanie prowadzą śledztwo
fot. BriYYZ/Flickr/CC BY-SA 2.0

Amerykańscy śledczy badają przyczyny awaryjnego lądowania Dreamlinera należącego do PLL LOT. Narodowy przewoźnik nadal utrzymuje, że po awarii jednego z silników samolotu „ani przez chwilę nie było zagrożenia dla pasażerów”.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Okoliczności dramatycznego lotu opisano we wtorkowym wydaniu „Faktu”. 23 marca tego roku wyczarterowany samolot Boeing 787 o numerze bocznym SP-LRF miał planowo lecieć z meksykańskiego Cancun do Warszawy. Tuż po starcie maszyny pojawiły się wibracje w prawym silniku Dreamlinera. Po konsultacji z Centrum Operacyjnym LOT piloci zdecydowali o awaryjnym lądowaniu w Miami na Florydzie.

Zobacz także

70 minut po starcie pojawiły się kolejne problemy – tym razem ze spadkiem ciśnienia oleju w prawym silniku. Mimo to zapadła decyzja o nielądowaniu w Miami, ale skierowaniu uszkodzonej maszyny do Nowego Jorku. Według „Faktu” zostało to spowodowanie cięciem kosztów przez narodowego przewoźnika. – W Miami należałoby dać pasażerom zakwaterowanie i posiłki i wysłać na Florydę kolejną maszynę, by ich zabrała – powiedział rozmówca cytowany przez tabloid.

Dreamliner ostatecznie wylądował w Nowym Jorku, a pasażerowie feralnego lotu dostali się do Warszawy innym Boeingiem 787 należącym do PLL LOT.

Zobacz także

Amerykanie prowadzą śledztwo

Jak poinformował portal Money.pl, Amerykańska Federalna Agencja Lotnictwa (FAA) bada okoliczności awaryjnego lądowania polskiego samolotu. – Załoga lotnicza zgłosiła awarię z powodu problemu związanego z silnikiem i została skierowana na lotnisko Kennedy'ego – powiedział Jim Peters, przedstawiciel biura prasowego FAA, cytowany przez Money.pl.

Wnioski z badania FAA mają trafić do Urzędu Lotnictwa Cywilnego i Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.

PLL LOT w komunikacie odpowiada, że z powodu marcowej awarii Boeinga 787 życia pasażerów nie było zagrożone.

„Z całą stanowczością podkreślamy, że procedury bezpieczeństwa są traktowane przez LOT z najwyższą starannością” – podkreślił narodowy przewoźnik. W komunikacie dodano: „Podczas rejsu z Cancun 23 marca decyzja o wyłączeniu jednego silnika nastąpiła w momencie, kiedy dystans między Miami i Nowym Jorkiem był porównywalny, dlatego lądowanie na Lotnisku JFK było uzasadnione”.

Zobacz także

RadioZET.pl/Money.pl/PAP/PTD