„Nie narażę na to piekło innych kobiet”. Wstrząsająca relacja pobitej studentki, którą usiłowano zgwałcić

Redakcja
27.02.2019 15:12
„Nie narażę na to piekło innych kobiet”. Wstrząsająca relacja pobitej studentki, którą usiłowano zgwałcić
fot. Flickr

„Wyobraź sobie, że jesteś kobietą i widzisz kobietę w takim stanie jak ja na zdjęciu powyżej, która przez łzy mówi Ci, że przed chwilą nieznany mężczyzna ją pobił i że walił ją po głowie i mówił, że jak będzie krzyczeć, to ją zabije” – takimi słowami rozpoczyna się wstrząsający apel studentki łódzkiej szkoły filmowej, która wracała około godziny 5.30 w poniedziałek 25 lutego ze szkolnej transmisji Oskarów do akademika.

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

Dziewczyna została napadnięta i brutalnie pobita, ponadto napastnik usiłował ją zgwałcić. Studentka zrelacjonowała traumatyczne wydarzenie we wpisie na Facebooku, ku przestrodze innych kobiet. Opisała również zachowanie policjantów, którzy przybyli na miejsce zgłoszenia. Kobieta miała czekać na przyjazd radiowozu 25 minut, w dodatku roztrzęsionej, pobitej i przestraszonej studentce nie od razu udzielono pomocy…

Zamieściła ona również wstrząsające zdjęcie samej siebie po napaści.

W poniższej relacji zachowujemy pisownię oryginalną autorki wpisu.

„To zdjęcie i ten opis dodaje dla wszystkich moich koleżanek z akademika, które mogły być na moim miejscu”

„Wyobraź sobie, że jesteś kobietą i widzisz kobietę w takim stanie jak ja na zdjęciu powyżej, która przez łzy mówi Ci, że przed chwilą nieznany mężczyzna ją pobił i że walił ją po głowie i mówił, że jak będzie krzyczeć to ją zabije. Jak zareagujesz? Bo Pani Policjantka przez radio informowała, że dziewczyna czuje się dobrze (mimo, ze wrzeszczałam żeby mi pomogli), a Pan Policjant krzyczał na mnie, ze zamiast robić sceny to może lepiej bym się wychyliła przez okno i wyglądała za sprawcą. To zdjęcie i ten opis dodaje dla wszystkich moich koleżanek z akademika, które mogły być na moim miejscu dla wszystkich kobiet i mężczyzn, którzy mają matki, siostry, dziewczyny etc.” – napisała studentka.

Zobacz także

Precyzowała, że do przerażającej napaści doszło około godziny 5.30 w poniedziałek. Trasę, którą wówczas pokonywała, przechodzi codziennie – jest to odcinek drogi pomiędzy uczelnią a akademikiem.

„Dosłownie minutę po tym jak rozmawiałam z moją koleżanką o tym, że za 5 minut będę w domu i wyszłam wcześniej bo chce się wyspać na zajęcia. Nie zauważyłam jak w ciągu kilkudziesięciu sekund podszedł do mnie mężczyzna, który krzyknął do mnie 'o ty k***o' i zaczął mnie szarpać” – relacjonowała skrzywdzona kobieta.

„Zaczynam krzyczeć i wtedy mężczyzna zaczyna do szarpania i ściskania dodaje okłady pięścią w twarz i głowę i informuje mnie, że mam mu cytuje 'oj***ć g**ę'. W życiu nie spotkało mnie coś równie obrzydliwego, coś na tyle przerażającego, że dosłownie się zsikałam pod siebie. Potem pamiętam już tylko okładanie mojej głowy, krzyki 'nie krzycz bo Cię z*****ę' i moje histerycznie wrzeszczenie w niebogłosy o pomoc. Na koniec sprowadzenie do pozycji klęczącej i kilka kopniaków w głowę i w bok ciała” – czytamy w zatrważającej relacji.

Jak podkreśliła, mężczyzna oddalił się w momencie, gdy wokół pojawili się ludzie. Kobieta była kompletnie przerażona i zrozpaczona – przez dłuższą chwilę nie mogła nawet wykrztusić z siebie słowa. Sama wezwała pomoc, a policja zjawiła się po 25 minutach.

Zobacz także

„Po 25 minutowym oczekiwaniu podjeżdża radiowóz, z którego policjanci nawet nie raczą wysiąść tylko mówią: 'wsiada poszkodowana i jeden świadek. Czy zna go Pani? Nie. Czy zabrał coś Pani? Nie nic nie zabrał, tylko chciał mnie zgwałcić, kopał po głowie i groził śmiercią'- funkcjonariusze zamiast udzielić mi pomocy zajmowali się jeżdżeniem w koło jakby ten człowiek po 25 minutach miał być w promieniu czterech ulic” – opisywała studentka.

Opisane przez poszkodowaną zachowanie policjantów wywołało lawinę komentarzy. Na zamieszczony w mediach społecznościowych rozpaczliwy post zareagowały tysiące użytkowników, oferując kobiecie wsparcie i sugerując podjęcie natychmiastowych kroków prawnych.

„Ja, ofiara, zostałam przekazana do karetki bez jakichkolwiek instrukcji”

Sam napad nie był jednak końcem traumatycznych przeżyć pokrzywdzonej. Jak zaznaczała, dopiero po kilku telefonach do dyspozytorki otrzymała pomoc medyczną. Od mężczyzny obecnego w karetce pogotowia natomiast usłyszała, że…cały incydent był jej winą, ponieważ „miała słuchawki na uszach”.

„Nadal w mokrych od uryny ubraniach, przewieziono mnie do szpitala, a tam dopiero po kilku razach upominania się dano mi jakieś jednorazowe ubrania. Lekarz stwierdził, że brak objawów neurologicznych obliguje mój wypis. Po wyjściu ze szpitala jadę na komisariat i dowiaduje się, że funkcjonariusze zostawili notatkę, że zostałam pouczona. Ja ofiara, zostałam przekazana do karetki bez jakichkolwiek instrukcji co dalej i oni mi mówią, że zostaję pouczona. Okazuje się, że sprawy nie ma i jeżeli chce aby sprawca był ścigany muszę złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Policjanci mówią mi, że nie ma śladów biologicznych więc jedyne co mi dolega to uszczerbek na zdrowiu poniżej 7 dni co jest wykroczeniem” – oznajmiła skrzywdzona.

Jak dodała, koszmarne przeżycia musiała opisywać różnym policjantom po kolei, opowiadając szczegółowo, gdzie dokładnie została dotknięta przez napastnika i jak, krok po kroku, wyglądała napaść. Kobieta postanowiła jednak, że doprowadzi sprawę do końca i dzięki silnej woli oraz samozaparciu doszło do przesłuchania jej przez prokuratora.

Zobacz także

„Sprawca będzie ścigany. Tylko dlatego, że powiedziałam sobie, że nie odpuszczę, ze ten człowiek pewnie mieszka obok nas i nie zrobił tego pierwszy raz i że nie narażę na to piekło innych kobiet” – napisała.

Rzeczniczka łódzkiej policji: patrol dotarł po 5 minutach

„Dziennik Łódzki” zwrócił się w tej sprawie do policji. Rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej w Łodzi stwierdziła, że reakcja komendanta na wpis opublikowany przez młodą kobietę była „niezwłoczna”.

– Komendant zlecił przeprowadzenie czynności kontrolnych co do zastrzeżeń, które opisano w publikacji – przekonywała Joanna Kącka. Ponadto powiedziała, że patrol policyjny wysłany na miejsce zgłoszenia dotarł tam po 5 minutach – powołała się na dokumentację w systemach teleinformatycznych. Stoi to w kompletnej sprzeczności z relacją poszkodowanej, która miała znacznie dłużej czekać na interwencję.

Zobacz także

Skomentowała również fakt, że policjanci zaraz po pojawieniu się na miejscu napaści jeździli z poszkodowaną dookoła, szukając jej oprawcy.

– Zawsze w sytuacjach, kiedy możliwa jest penetracja terenu, wspólnie z pokrzywdzonym lub świadkiem policjanci niezwłocznie podejmują taką próbę. Doświadczenie pokazuje, że daje to sporą szansę na zlokalizowanie i zatrzymanie podejrzewanego. Tak też było w tym przypadku – precyzowała. Według informacji przekazanych przez rzeczniczkę młoda kobieta w południe pojawiła się na komisariacie, żeby zgłosić przestępstwo usiłowania gwałtu.

– Dopiero w tym momencie wynikły okoliczności dotyczące tła seksualnego – powiedziała. Sprawę skierowano wówczas do prokuratury.

Zobacz także

Tragiczne wydarzenie ma charakter wielowątkowy. Okazało się bowiem, że studentka szkoły filmowej nie była jedyną ofiarą sadystycznego napastnika. Jak podaje portal Gazeta.pl, z nieoficjalnych informacji wynika, że po tym, jak prokuratura zajęła się sprawą napastowanej kobiety, na komisariat zgłosiła się druga osoba, która mogła zostać skrzywdzona przez tego samego człowieka.

Sprawca w rękach policji

29-letni napastnik został schwytany przez funkcjonariuszy we wtorek. Podejrzanego umieszczono w areszcie. Służby ujęły go dzięki dokładnej analizie monitoringu z pobliskich kamer miejskich. Wizerunek sprawcy opublikowano również w mediach.

„Przed godziną 16.00 w dniu 26 lutego 2019 roku policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi zatrzymali 29-latka jako osobę podejrzewaną o napaść na tle seksualnym. Do zdarzenia doszło 25 lutego po godzinie 5 nad ranem na ulicy Wigury w Łodzi. […] Podejrzewany mężczyzna został szybko zatrzymany i osadzony w policyjnym areszcie. Dalsze czynności zostaną przeprowadzone jutro” – czytamy w policyjnym komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej łódzkiej komendy.

RadioZET/Facebook/Gazeta.pl/lodzka.policja.gov.pl/Dziennik Łódzki/JZ