Zamknij

Nastolatkowie zginęli na torach. "Wykluczamy samobójstwo"

30.11.2021 17:02
Śmierć nastolatków na torach nie była samobójstwem
fot. Adam Burakowski/REPORTER, zdj. ilustracyjne

Śmierć na torach w Głuszycy nastoletnich Zuzanny i Stanisława była wypadkiem na skutek niefortunnych okoliczności, a nie samobójstwem – stwierdziła prokuratura po przeprowadzeniu eksperymentu na miejscu tragedii.

Tragiczna śmierć 15-latki i 16-latka na torach w Głuszycy nie była samobójstwem – wynika z informacji przekazanych przez prokuratora Marcina Witkowskiego z Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu. W rozmowie z lokalną "Gazetą Wyborczą" wyjaśnił, że po tragedii śledczy przeprowadzili w miejscu tragedii eksperyment.

Po symulacji śledczy odrzucili wersję z samobójstwem nastolatków. Prawdopodobną przyczyną tragedii miał być nieszczęśliwy wypadek, na który złożyło się więcej niesprzyjających okoliczności. - Wszystko wskazuje na to, że to suma nieszczęśliwych zdarzeń doprowadziła do potrącenia – powiedział wałbrzyskiej "GW" prok. Marcin Witkowski.

Pociąg potrącił nastolatków. "GW": Śledczy wykluczają samobójstwo

Świadkowie z pociągu mówili, że młodzi ludzie nie reagowali na sygnały dźwiękowe pociągu. To wzmocniło przekonanie o samobójczej próbie pary. Śledczy pojawili się w miejscu tragedii 25 listopada, a po eksperymencie odrzucili taką wersję wydarzeń. – Mogę powiedzieć, że możemy wykluczyć samobójstwo. Naszym zdaniem możemy teraz mówić, że był to wypadek, a dalsze śledztwo będzie zmierzało w stronę ustalenia, czy nie zaistniały okoliczności, które taką wersją by wykluczyły – powiedział prokurator Marcin Witkowski.

Symulacja wykazała, że nastolatkowie szli po torach w miejscu tragedii. W miejscu, w którym zginęli, znajdowali się tyłem do nadjeżdżającego szynobusu. Zdaniem śledczych sygnał maszynisty usłyszeli zbyt późno. Prokurator dowodzi, że pociąg wyjechał zza zakrętu i skarpy, co sprawiło, że młodzi nie słyszeli zbliżającego się składu.

"To był cały ciąg nieszczęśliwych zdarzeń"

– Nie zapominajmy, że pociąg wyjechał z ostrego zakrętu, a miejsce to otacza skarpa, która powoduje, że głos rozchodzi się dość specyficznie. Dopiero zebranie tych wszystkich faktów razem daje nam podstawy, by mówić, że był to nieszczęśliwy wypadek – powiedział prokurator Witkowski.

Gazeta wskazuje, że nastolatkowie byli przekonani, że pociąg nie będzie jechał za nimi, z uwagi na zamknięcie jednego z torów 8 listopada. Czuli się więc bezpieczni, a na pewno do głowy im nie przyszło, że pociąg do Kłodzka będzie jechał po tym torze, którym szli – wynika z ustaleń śledczych w korespondencji nastolatków. – To był cały ciąg nieszczęśliwych zdarzeń - podkreślił prokurator Witkowski. – Począwszy od tego remontu, zmiany godziny przejazdu pociągów, przekonania osób, które zginęły, że pociąg na tym torze jedzie z naprzeciwka.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/ Walbrzych.wyborcza.pl

C