Starosta zrezygnował, dwa dni później znów został wybrany. Dostał...wysoką odprawę. "Należy mi się za harówkę"

Redakcja
18.11.2018 18:30
Kardyś
fot. You Tube screen

Józef Kardyś najpierw zrezygnował ze stanowiska starosty powiatu kolbuszowskiego, a następnie po dwóch dniach został na nie ponownie wybrany. Zabieg ten zagwarantował mu m.in. solidną odprawę. On sam twierdzi, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. 

O sprawie informują lokalne media - portal korsokolbuszowskie.pl oraz rzeszowska "Gazeta Wyborcza". Józef Kardyś to jeden z bardziej prominentnych działaczy Prawa i Sprawiedliwości w mateczniku tej partii, czyli na Podkarpaciu. Piastuje również stanowisko starosty powiatu kolbuszowskiego.

Rezygnacja i...ponowny wybór

I właśnie z tego stanowiska zrezygnował 15 listopada, ale bynajmniej nie zamierzał w ten sposób kończyć kariery politycznej, ponieważ dwa dni później ponownie został wybrany (wyboru starosty dokonuje bowiem rada powiatu). Cała operacja wydaje się absurdalna, a jej celem było uzyskanie przez polityka wysokiej odprawy oraz uprawnień emerytalnych, które przysługują mu już w wieku 64 lat, ale do tego wymagany jest przynajmniej jeden dzień przerwy w pracy.

Zobacz także

- Nie widzę w tym niczego dziwnego, że chcę skorzystać z uprawnień. Teraz mogę w każdej chwili złożyć wniosek o emeryturę – tłumaczy w rozmowie z "GW", zapewniając, że postępuje zgodnie z przepisami i że to nie on odpowiada za takie, a nie inne zapisy w ustawie. 

Wysoka odprawa "za harówkę"

Gdy o sprawie zaczęły pisać lokalne portale, w sieci zawrzało. Sporo mieszkańców wyrażało swoje oburzenie postępowaniem starosty (który dodatkowo jest także radnym powiatu). Według wyliczeń korsokolbuszowskie.pl, Kadryś otrzymał po rezygnacji odprawę w wysokości sześciu jego miesięcznych pensji, która wynosi ok. 13,5 tys. zł (a więc odprawa wyniosła ponad 80 tys. zł brutto). On sam nie wie, ile będzie wynosiło dodatkowe uposażenie. 

Zobacz także

Nie rozumie również całego zamieszania, podkreślając, że działa zgodnie z prawem. Jego zdaniem, odprawa ta należy mu się "za harówkę". Ubolewa też nad tym, że sprawa ta przykryła jego osiągnięcia jako starosty (m.in. tytuł "Samorządowca 20-lecia"). 

Pytani (choć proszący o anonimowość) podkarpaccy działacze PiS przyznają, że sprawa jest kłopotliwa wizerunkowo, zwłaszcza po zeszłorocznej aferze z premiami dla członków rządu i słynnym sejmowym wystąpieniu Beaty Szydło. 

RadioZET.pl/korsokolbuszowskie.pl/rzeszow.wyborcza.pl/MP