Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Kurier przez 28 minut reanimował mężczyznę, do którego przyjechał z paczką

21.12.2018 12:56
xxx wiadomosci

Kurier z Tarnobrzega (woj. podkarpackie) przez 28 minut reanimował mężczyznę, do którego przyjechał z paczką. Według ratowników medycznych pracownik firmy kurierskiej wykazał się ogromnym wysiłkiem i poświęceniem.

Podkarpackie. Kurier przez 28 minut reanimował mężczyznę, do którego przyjechał z paczką fot. SPK Lifestyle Stock Photo/Shutterstok (ilustracyjne)

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku 

Jak podał dziennik „Nowiny”, do dramatycznego zdarzenia doszło we wsi Cisów Las w powiecie stalowowolskim.

Kurier Damian Chmielowski zadzwonił do mężczyzny, któremu dostarczał paczkę. Przez telefon nie mógł zrozumieć, co starszy mężczyzna chciał mu odpowiedzieć. Gdy próbował wejść do domu klienta, drzwi były otwarte.

– Zacząłem szukać mężczyzny, z którym rozmawiałem przez telefon. Zastałem go w pokoju i zapytałem, czy odbierze paczkę. Skinął głową i wydał z siebie kilka niewyraźnych dźwięków. Dopiero wtedy zobaczyłem, że ten mężczyzna był bardzo blady, wręcz zaczął robić się lekko siny – relacjonuje pan Damian.

W środku domu nie było zasięgu, dlatego kurier zadzwonił na pogotowie, gdy wyszedł na zewnątrz. Od dyspozytora numeru alarmowego usłyszał prośbę, aby pozostał na linii.

W międzyczasie starszy mężczyzna upadł i kurier przystąpił do masażu jego serca. Damian Chmielowski reanimował go przez prawie pół godziny do czasu przyjazdu karetki pogotowia z Niska.

– My, ratownicy medyczni, wiemy, co to jest wysiłek przy reanimacji. Znamy też badania, które mówią, że już po 10 minutach przeciętny człowiek słabnie na tyle, że uciśnięcia klatki są coraz mniej efektywne. Trzeba szukać zmiennika. A pan Damian reanimował 28 minut! Nie miał już kompletnie sił, ale się nie poddawał – powiedział Grzegorz Knap, dyspozytor pogotowia w rozmowie z gazetą.

– Trzeba szczerze powiedzieć, że często nawet rodzina nie podejmuje się wysiłku resuscytacji. Zazwyczaj nie rozpoczyna jej z niewiedzy, z powodu paniki albo, jeśli już działa, to szybko się poddaje – dodała Katarzyna Markowicz, dyspozytorka, która wspierała akcję ratunkową.

Jak wspomina Chmielewski, „nie miał nikogo do pomocy”. „W domu była jeszcze kobieta, która, jak się później okazało, była niepełnosprawna. Nie odzywała się, stała przerażona w przedpokoju” – dodał. Niestety starszego mężczyzny nie udało się uratować.

– Przynajmniej nie mam do siebie pretensji, że tylko zadzwoniłem po pogotowie i czekałem, aż przyjedzie. Próbowałem do samego końca walczyć o czyjeś życie – podkreślił kurier.

RadioZET.pl/Nowiny/PTD

Oceń