Ryś zastrzelony w Puszczy Knyszyńskiej. Nie miał skóry, głowy i łap. To gatunek pod ścisłą ochroną

Joanna Śpiechowicz
01.02.2019 20:29
Ryś zastrzelony w Puszczy Knyszyńskiej. Nie miał skóry, głowy i łap. To gatunek pod ścisłą ochroną
fot. Shutterstock

O tym, że na terenie posesji w Wierzchlesie w Puszczy Knyszyńskiej leży martwy ryś, ekologów zawiadomił anonimowy informator. Zwierzę zostało zastrzelone, oskórowane, miało odrąbane łapy i łeb. A jak przypomina WWF Polska, ryś to gatunek pod ścisłą ochroną.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Wiadomość o martwym rysiu na posesji jednego z myśliwych otrzymała 25 stycznia Fundacja Dzika Polska. Zawiadomiła służby, a te pojawiły się na posesji jednego z myśliwych. Na miejscu policjanci znaleźli oskórowane zwierzę, bez głowy i łap. Właściciel twierdził jednak, że zostało mu ono podrzucone.

Ryś był tak zmasakrowany, że potrzebne były badania genetyczne, by potwierdzić gatunek.

Badania nie pozostawiły wątpliwości. Jak wyjaśnia dr hab. Krzysztof Schmidt z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży, „ryś miał rzadki genotyp, specyficzny dla Podlasia”.

- Nie ma rysi o takich genach na innych obszarach, więc jest to wielka strata dla jego populacji – podkreśla Krzysztof Schmidt.

Naukowcy oceaniają liczebność rysia na zaledwie około 200 osobników w Polsce, w tym 40 na Podlasiu, a maksymalnie kilkanaście w Puszczy Knyszyńskiej. Jak dodał dr Schmidt, zastrzelony osobnik był bardzo duży. Jego wagę oszacowano na 25 kg.

„Bestialski czyn”

- Do opracowania wyników badań genetycznych miałem nadzieję, że to jednak nie jest ryś. Niestety, badania potwierdziły nasze przypuszczenia – komentuje biolog Adam Bohdan z Fundacji Dzika Polska.

Jak dodaje, to „bestialski czyn”.

50921802_2273308942942690_4431588509173678080_n
fot. Facebook/Fundacja Dzika Polska/ M. Żmihorski

- Mam nadzieję, że sprawca zostanie wykryty i przykładnie ukarany. Głowa, futro i łapy rysia to trofea myśliwskie. Brak tych części ciała potwierdza, że zwierzę zostało zabite po to, by jego skóra i głowa mogły zawisnąć nad czyimś kominkiem – mówi Adam Bohdan.

Jak podkreśla, w ostatnich latach odnotowuje się coraz więcej przypadków zabijania przez myśliwych i kłusowników dużych drapieżników podlegających ochronie, a takie sytuacje mają miejsce również na obszarze parków narodowych. Rzeczywiste liczby nie są jednak znane, bo ujawniane są tylko niektóre przypadku nielegalnego odstrzału dużych drapieżników. Naukowcy wskazują jednak, że to m.in kłusownictwo jest przyczyną spadku liczebności populacji wilka w Wigierskim Parku Narodowym.

Co na to Lasy Państwowe?

„Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku nie ma wiedzy o – najprawdopodobniej – zabitym przez kłusownika rysiu w Puszczy Knyszyńskiej. Działania wyjaśniające w przypadku zwierząt zabitych przez kłusownika prowadzi policja, a w przypadku zwierząt chronionych, takich jak ryś, poza prowadzonym dochodzeniem należy ją zgłosić do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, w tym przypadku w Białymstoku” - poinformował rzecznik Jarosław Krawczyk.

WWF ratuje rysie

Według WWF Polska, która zaalarmowała o zabitym rysiu, należał on do populacji bałtyckiej. To jedna z dwóch występujących w naszym kraju. Różnią się genetycznie. Pierwsza, bałtycka, występuje w północno-wschodniej części kraju i liczy około 40 kotów. Druga, karpacka, to około stu osobników. Rysie z północy kraju żyją w kilku częściowo izolowanych kompleksach leśnych. Są oderwane od macierzystej populacji, która ciągnie się od wschodniej Białorusi, północnej Łotwy i Estonii w głąb Rosji. „Ta izolacja sprawia, że rysie populacji bałtyckiej w Polsce są bardziej zagrożone niż ich karpaccy kuzyni” - podało WWF Polska.

WWF przypomina, że prowadzi program reintrodukcji rysi od ponad 11 lat. Dotychczas organizacja przyczyniła się do ponownego pojawienia się ponad 20 rysi w lasach północno-wschodniej Polski. W zeszłym roku liczebność w rejonie reintrodukcji, czyli w Puszczy Piskiej, WWF oceniła na około 10 osobników.

Jeszcze w latach 80. XX w. rysie żyły na Mazurach w Puszczy Piskiej i Napiwodzko-Ramuckiej. Była to najbardziej na zachód wysunięta populacja rysi bałtyckich w Polsce. Ich historia skończyła się w 1989 roku, gdy w Puszczy Piskiej została zastrzelona ostatnia grupa rodzinna (samica z dwójką młodych). Na początku XXI w. zaczął się mozolny, trudny proces przywracania populacji rysi przyrodzie.

RadioZET.pl/PAP/JŚ