Zamknij

Podniesiony stopień alarmowy w Polsce. "Nie kwestia czy, a kiedy dojdzie do ataku"

06.10.2022 14:36

W Polsce wprowadzono drugi stopień alarmowy BRAVO. Chodzi o infrastrukturę energetyczną poza granicami RP. Płk Andrzej Kruczyński, weteran GROM i uczestnik misji w Bośni, Kosowie i Iraku, popiera decyzję premiera. - Może to zmobilizuje niektórych, żeby przyjrzeć się zabezpieczeniom - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską. Dodaje też, że atak to kwestia czasu.

Mateusz Morawiecki
fot. Wojciech Olkusnik/East News/Twitter.com/RCB_RP

Drugi stopień alarmowy BRAVO ma charakter prewencyjny i jest związany z aktualną sytuacją geopolityczną w regionie, w tym w Ukrainie - poinformowano na stronie rządu. Oznacza on, że służby mają być gotowe do działania. Zarządzenie dotyczy polskiej infrastruktury energetycznej, która mieści się poza granicami Polski.

Oprócz stopnia BRAVO w Polsce w dalszym ciągu obowiązuje stopień alarmowy Charlie-CRP, który został wprowadzony w celu przeciwdziałania zagrożeniom w cyberprzestrzeni, wynikającymi z tych samych przesłanek. Oba stopnie wprowadzono do 30 listopada 2022 r. do godz. 23:59.

Stopień BRAVO podniesiony w Polsce. "Rosjanie są nieobliczalni"

W ostatnich dniach głośno było o wyciekach na Nord Stream. NATO i Komisja Europejska uznały je za sabotaż. Eksperci nie mają wątpliwości. Podobnych zdarzeń należy spodziewać się w innych miejscach. - Rosjanie są nieobliczalni, bo nie wiemy, czego się po nich właściwie można spodziewać. Im lepiej będziemy przygotowani, tym większa szansa, że do ataków nie dojdzie - mówi Wirtualnej Polsce Wojciech Jakóbik, ekspert ds. energetyki i redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

I dodaje, że dlatego tak ważna jest ochrona szlaków dostaw surowców i energii zgodnie z wytycznymi NATO z 2016 r., czyli ze szczytu w Warszawie. - One powstały dzięki zaangażowaniu Polski i Norwegii, które wówczas walczyły o bezpieczeństwo dostaw przez Morze Arktyczne i przez Morze Bałtyckie - podkreśla ekspert. Chodzi o skupienie się na budowie "odporności struktur państwowych" na potencjalne kryzysy.

Decyzję premiera komentuje także płk Andrzej Kruczyński, weteran GROM i uczestnik misji w Bośni, Kosowie i Iraku. - Może to zmobilizuje niektórych, żeby przyjrzeć się zabezpieczeniom i temu, jak to wygląda. Mówiąc delikatnie, jest nad czym popracować - ocenia.

Zaznacza też, że wraz z podnoszeniem stopnia alarmowego należy zapewniać odpowiednią liczbę ludzi i sprzętu. - Czy służby są na to przygotowane? Obawiam się, że w małym procencie - dodaje. - Niech to będzie motywator do przejrzenia planów i ich aktualizacji, i może ktoś w końcu pójdzie po rozum do głowy i podejmie decyzję, żeby ta ochrona była na odpowiednim poziomie i żeby było dobre wyposażenie - przestrzega wojskowy.

Na pytanie o możliwość kolejnego ataku na infrastrukturę krytyczną, odpowiada, że nie jest to kwestia "czy dojdzie do ataku", a "kiedy to się stanie". - Na kogo wypadnie, na tego bęc. Miejsca czułe, newralgiczne. Jeśli mówimy o zimie, a mamy problem z energią i ogrzewaniem, to "zdrowy rozsądek" nakazywałby zaatakować tego typu miejsca. Nie chce nikomu podpowiadać, ale tu bym się spodziewał dziwnych sytuacji - podsumowuje weteran GROM.

loader

RadioZET.pl/Wirtualna Polska