Zamknij

"Podobał mi się", "ars poetica autora". Wiceszef MEiN o kontrowersyjnym podręczniku do HiT

18.08.2022 18:17
Rzymkowski
fot. Adam Burakowski/REPORTER

Czytałem wyrywkowo podręcznik do HiT autorstwa prof. Wojciecha Roszkowskiego i podobał mi się. Oczywiście pewne treści mogą ewentualnie wzbudzać jakieś wątpliwości, ale to jest "ars poetica" autora - powiedział wiceminister edukacji i nauki Tomasz Rzymkowski. Jego zdaniem nie ma jednak problemu, by nauczyciel realizował podstawę programową bez korzystania z podręcznika.

Tomasz Rzymkowski udzielił wywiadu Polskiemu Radiu 24. Był w nim pytany o nowy przedmiot szkolny historia i teraźniejszość, który ma wejść do szkół ponadpodstawowych od 1 września tego roku. Jego zdaniem "sama potrzeba przedmiotu wydaje się niepodważalna", a on sam "wielokrotnie na spotkaniach z wyborcami" słyszał, że jest "olbrzymi głód najnowszej historii Polski".

Rzymkowski: bardziej przydatna jest wiedza o Jałcie niż o tym, co było 2 tys. lat temu

Przypomniał, że z uwagi na rozkład materiału w trakcie zajęć z historii czy wiedzy o społeczeństwie, uczniowie często "mają doskonałą wiedzę na temat wojen punickich", ale "bardziej przydatna jest wiedza na temat postanowień konferencji w Jałcie, niż tego, co się wydarzyło ponad 2 tys. lat temu".

Pytany był również o wzbudzający wśród ekspertów oraz polityków opozycji kontrowersje podręcznik do HiT autorstwa prof. Wojciecha Roszkowskiego i niektóre jego fragmenty opisywane w mediach - czy przewidziane są korekty, czy MEiN będzie bronić zawartych w nim treści. Ocenił, że "to są w zasadzie wszystko rzeczy marginalne, jeśli chodzi o te cytaty, które latają po sieci" i że ministerstwo "żadnego podręcznika do jakiegokolwiek przedmiotu nauczanego w polskiej szkole nie przygotowuje". 

Podręczniki przygotowują przede wszystkim autorzy, którzy mają swoje autorskie prawa i materialne prawa do treści, które są zawarte na łamach tych książek, czy tych publikacji, bo one mogą być również w formie elektronicznej, i wydawnictwa, które wydają poszczególne podręczniki. To wydawnictwa zgłaszają się do MEiN z propozycją przyjęcia danego podręcznika, jako właściwego materiału dydaktycznego do wykorzystania przez nauczyciela

Tomasz Rzymkowski

- Idąc dalej: to tak naprawdę nauczyciel przedmiotowy decyduje czy dany podręcznik do języka polskiego będzie pomocny jego uczniom i on będzie z niego korzystał, z tego konkretnego wydawnictwa. Tak samo, analogicznie jest do innych przedmiotów, w tym do wiedzy o społeczeństwie, historii, czy historii i teraźniejszości - dodał.

Wiceminister edukacji i nauki przekazał też, że "w chwili obecnej mamy jeden podręcznik dopuszczony, dwa wydawnictwa się zgłosiły, drugie wydawnictwo jest w tej chwili procedowane". Dopytywany był również, czy można prowadzić zajęcia z historii i społeczeństwa bez żadnego podręcznika. - Można, nie ma tutaj żadnego problemu. Najważniejsza jest realizacja podstawy programowej i tego, w jaki sposób nauczyciel podchodzi do jej realizacji.

Nauczyciel jest rozliczany z tego, czy realizuje podstawę programową danego przedmiotu, a w jaki sposób to czyni, czy przez przygotowywane przez siebie materiały, które wspierają ten proces edukacyjny, czy korzysta z podręczników dopuszczonych przez ministerstwo, to jest wewnętrzna decyzja nauczyciela danego przedmiotu

Tomasz Rzymkowski

- Odnosząc się do tego konkretnego podręcznika będę stał na straży obrony pana profesora. Sam jestem wiernym czytelnikiem nie tylko jego podręczników, z których uczyłem się w liceum - zaznaczył wiceminister, dodając, że podręcznik ten czytał, ale "nie od deski do deski, tylko wyrywkowo to, co mnie interesowało, z racji ograniczeń czasowych". - Podobał mi się. Oczywiście, pewne treści mogą ewentualnie wzbudzać jakieś wątpliwości, natomiast to jest "ars poetica" autora - dodał.

Podręcznik do HiT. Skandaliczne fragmenty o in vitro

Od kilku tygodni kontrowersje wzbudzają fragmenty podręcznika do przedmiotu historia i teraźniejszość. Przede wszystkim te z rozdziału "Kultura i rodzina w oczach Zachodu". Czytamy w nim m.in.: "Coraz bardziej wyrafinowane metody odrywania seksu od miłości i płodności prowadzą do traktowania sfery seksu jako rozrywki, a sfery płodności jako produkcji ludzi, można powiedzieć hodowli. Skłania to do postawienia zasadniczego pytania: kto będzie kochał wyprodukowane w ten sposób dzieci?"

"Państwo, które bierze pod swoje skrzydła tego rodzaju »produkcję«? Miłość rodzicielska była i pozostanie podstawą tożsamości każdego człowieka, a jej brak jest przyczyną wszystkich prawie wynaturzeń natury ludzkiej. Ileż to razy słyszymy od ludzi wykolejonych: nie byłem kochany w dzieciństwie, nikt mi nic nie dał, więc sam sobie muszę brać" - możemy przeczytać w książce.

Autorowi zarzucono m.in., że są to sformułowania, które mogą uderzać w godność dzieci poczętych w wyniku in vitro i ich rodziców. Głos w sprawie zabrał już szef MEiN Przemysław Czarnek. W rozmowie z Polsat News ocenił, że słowa z podręcznika zostały wyrwane z kontekstu i wsadzono słowa, których tam nie ma. Zasugerował jednak, że "ponieważ to zostało już do tego stopnia skrzywione, [...] to ten fragment rzeczywiście mógłby zniknąć, żeby chronić dzieci poczęte in vitro".

RadioZET.pl/PAP

C