Podwyżki, wybory i ciąg dalszy afery KNF. Sprawdzamy, co się wydarzy w Polsce w 2019 roku

01.01.2019 15:17
Spodziewane wydarzenia 2019 w Polsce. Wybory, afera KNF, pedofilia w Kościele
fot. Jacek Dominski/REPORTER/East News, ARKADIUSZ ZIOLEK/East News, WOJCIECH STROZYK/REPORTER/East News, ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Wyborcza gorączka, nowe szczegóły afery wokół Komisji Nadzoru Finansowego i wyjaśnienie przypadków pedofilii wśród duchownych - to tylko niektóre tematy, którymi będzie żyła Polska przez najbliższe 12 miesięcy. Zebraliśmy prognozy, które mogą się sprawdzić w nowym 2019 roku.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Rok decyzji

To będzie gorące politycznie dwanaście miesięcy w Polsce. Najpierw wybory do Parlamentu Europejskiego (26 maja), a później do Sejmu i Senatu (pomiędzy 12 października a 12 listopada). W ocenie części komentatorów zwłaszcza to drugie głosowanie może okazać się najważniejsze po 1989 roku.

Dlaczego? Rezultat wyborów parlamentarnych zdecyduje o tym, czy obóz rządzący umocni się albo nawet uzyska większość konstytucyjną (obecnie PiS-owi brakuje do tego 71 deputowanych). Jednak dotychczasowe sondaże nie są tak optymistyczne dla partii Jarosława Kaczyńskiego. Przewaga PiS-u nad opozycja wcale się nie zwiększa – pozostaje na stałym poziome lub zmniejsza się.

Kto będzie twarzą PiS w kampanii? W walce o samorządy był nią premier Mateusz Morawiecki. Wprawdzie partia Kaczyńskiego wygrała to starcie w skali kraju, ale poniosła sromotną porażkę w największych miastach. Na kilka miesięcy przed wyborami to nadal szef rządu jest na pierwszym planie polityki PiS.

Zobacz także

Jarosław Kaczyński podczas konwencji PiS
fot. Jacek Dominski/REPORTER/East News

Rok wyborczy będzie także ogromnym testem dla opozycji, która po ponad trzech latach rządów Zjednoczonej Prawicy jest bardziej podzielona, niż pod koniec 2015 roku. Na kilka miesięcy przed rozpoczęciem kampanijnego maratonu nie widać chęci budowania wspólnej listy. Wyborcy raczej będą świadkami politycznych małżeństw z rozsądku, jak na przykład koalicja Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej.

Na Wiejskiej mogą pojawić się również nowi (starzy) gracze. Wyborcy lewicy z nadzieją patrzą na budowany przez byłego prezydenta Słupska Roberta Biedronia własny ruch polityczny. Natomiast z prawej strony pozorny spokój może zburzyć konserwatywny komitet popierany przez o. Tadeusza Rydzyka.

W nowym roku opinia publiczna sporo miejsca będzie poświęcać Donaldowi Tuskowi. 30 listopada zakończy się jego kadencja w fotelu przewodniczącego Rady Europejskiej. Już wtedy będą znane wyniki wyborów w Polsce, a to od ich rezultatu – w ocenie publicystów – będzie zależeć ewentualny powrót byłego premiera do rodzimej polityki.

Nie można bagatelizować wyborów do europarlamentu, które w 2019 roku są szczególnie ważne przez brexit, wzrost poparcia dla populistów w krajach unijnych czy wskazanie nowego składu Komisji Europejskiej. Warto przypomnieć, że przez planowane wyjście Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty, Polska zyskała o jednego europosła więcej. W maju wybierzemy 52 swoich przedstawicieli.

Sondaże wskazuje na to, że Platforma Obywatelska (należąca do Europejskiej Partii Ludowej) po raz pierwszy w historii eurowyborów nie zdobędzie najwięcej z puli 52 mandatów. Dlatego należy spodziewać się ostrej walki o wysokie miejsca na listach wyborczych. Również w PiS (należy do frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów), bo chęć ubiegania się do unijną posadę zapowiedziała m.in. wicepremier Beata Szydło, startu nie wyklucza też wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. To oznacza również widmo rekonstrukcji rządu, która może objąć nawet samego premiera.

Ceny w górę

Wywóz śmieci, bilety komunikacyjne, gaz, prąd, piwo, żywność, a nawet papier toaletowy. W przyszłym roku Polacy powinni przygotować się na podwyżki – od kilku do nawet kilkudziesięciu procent. O tym, czy więcej będziemy wydawać na podstawowe usługi i produkty codziennego użytku wpływ ma sytuacja na rynku, decyzje samorządów oraz pomysły rządu.

Na przełomie mijającego i nowego roku opinia publiczna najwięcej miejsca poświęciła wzrostowi cen za energię. Rządzący w ekspresowym tempie postanowili zatrzymać podwyżki rachunków za prąd. Jednak obniżenie akcyzy i zmiana w opłatach przejściowych to tylko działanie doraźne. Wszystko wskazuje na to, że spółki energetyczne będą dążyć do wprowadzenia 30 proc. podwyżek.

Wyższych cen za prąd już obawiają się samorządy, które zapowiedziały wzrost cen biletów na kolej i tramwaje. Kiedy już dojedziemy na zakupy, więcej niż w minionym roku zapłacimy m.in. za chleb, ziemniaki czy drób. Istnieje ryzyko, że z powodu podwyżek Polacy nie odczują wzrostu płacy minimalnej oraz najniższych emerytur.

Zobacz także

Podwyżki w 2019 roku
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Obóz rządzący jak ognia unika tematu ewentualnych ograniczeń w programie Rodzina 500 plus. Podobnie jak podania konkretów w sprawie wprowadzenia comiesięcznego dodatku emerytalnego dla matek, które wychowały co najmniej czwórkę dzieci.

Podwyżki mogą również objąć soki i nektary, bo Ministerstwo Finansów planuje podniesienie stawki podatku VAT z 5 do 23 proc. Jeśli tak się stanie, to sadownicy otrzymają kolejny powód do protestów przeciwko rządowi. Obserwowane w ostatnich miesiącach blokady rolnicze mogą się powtarzać w 2019 roku, bo zdaniem rolników ich problemy, jak nieskuteczna walka z afrykańskim pomorem świń (ASF), nadal są nierozwiązane.

Od nowego roku w górę – zgodnie z obietnicami rządu – mają wzrosnąć płace policjantów i pracowników sądów. Obie grupy zawodowe wywalczyły podwyżki po strajku w formie masowych zwolnieniach lekarskich. Przykład z nich chcą wziąć nauczyciele (pojawiły się nawet groźby paraliżu egzaminów maturalnych), również domagający się wzrostu wynagrodzeń. W ślad za nimi 2019 roku mogą pójść inne grupy zawodowe.

Ciąg dalszy afer

Najbliższe miesiące powinny przynieść kolejne szczegóły w aferze wokół Komisji Nadzoru Finansowego. Nadal nie jest jasne dlaczego były szef KNF Marek Ch. (usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści osobistej przez inną osobę, za co grozi mu do 10 lat więzienia) proponował układ Leszkowi Czarneckiemu – miliarderowi i właścicielowi Noble Getin Banku.

Ujawnienie nagrania z ich podsłuchanej rozmowy, podczas której Marek Ch. miał złożyć propozycję zatrudnienia w bankach Czarneckiego wskazanego prawnika z pensją 40 mln zł przez trzy lata, przyniosło w połowie listopada 2018 roku trzęsienie ziemi w polskim sektorze finansowym.

Zobacz także

Dalszy ciąg afery KNF
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Afera może okazać się bombą z opóźnionym zapłonem, bo jest z nią powiązany prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński (jego protegowanym był Marek Ch.) oraz szef Bankowego Funduszu Gwarancyjnego Zdzisław Sokal.

Nazwisko tego drugiego padło podczas rozmowy Czarneckiego z byłym szefem KNF, gdy mówiono o tzw. planie Zdzisława – próba przejęcia Noble Getin Banku po jego ewentualnym upadku. Postępowanie prokuratury trwa, ale na komisję śledczej w tej sprawie – o co apelowała opozycja – PiS nie daje zielonego światła.

Zamiast tego partia rządząca woli skupiać się na aferach z czasów koalicji PO-PSL. W nowym roku prace powinna zakończyć komisja śledcza ds. Amber Gold i zaprezentować raport końcowy. Niewykluczone, że posłowie pod przewodnictwem posłanki PiS Małgorzaty Wassermann nie przesłuchają kilku świadków, w tym ponownie byłego premiera Donalda Tuska. W najbliższych miesiącach prace będzie kontynuować komisja śledcza ds. VAT, ale zapewne nie zamknie sprawy do jesiennych wyborów.

Temida

Spór o sądownictwo stał się jednym z symboli rządów PiS i nic nie wskazuje na to, żeby w nowym roku doszło do jego zakończenia. Na 19 marca 2019 roku zaplanowano rozprawę przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w Luksemburgu w sprawie pytań prejudycjalnych Sądu Najwyższego.

Dotyczą one m.in. niezależności Krajowej Rady Sądownictwa, obsadzonej po myśli obozu rządzącego. Interwencja unijnego trybunału już zmusiła PiS do ustępstw, w tym przywrócenia do orzekania sędziów SN wysłanych w stan spoczynku. Nieprzychylne dla rządu w Warszawie rozstrzygnięcie przed TSUE może spowodować kolejne zmiany w sądownictwie.

Zobacz także

Unijny trybunał o Sądzie Najwyższym
fot. Mateusz Grochocki/East News

W sprawie Polski prowadzona jest nadal procedura artykułu 7 unijnego traktatu, która może być wszczęta kiedy jedno z państw członkowskich Wspólnoty łamie jej podstawowe wartości. Takie podejrzenie w przypadki Polski stwierdziła w grudniu 2017 roku Komisja Europejska.

Choć grożą za to nawet sankcje, to całą procedurę należy traktować jako element nacisku Brukseli na rząd PiS. Przed wyborami do europarlamentu i w oczekiwaniu na nowy skład Komisji Europejskiej, obóz rządzący zapewne nie będzie podejmował gwałtownych zmian w sądownictwie.

Czas próby dla Kościoła

Temat wykorzystywania seksualnego nieletnich przez księży może wybuchnąć z nową siłą w 2019 roku. Puszka Pandory zostanie otwarta w maju, kiedy planowana jest premiera filmu dokumentalnego o pedofilii w polskim Kościele.

Wyreżyserował go dziennikarz Tomasz Sekielski. Na produkcję zebrał przez internet ponad 400 tys. złotych. Zapowiada, że „bez cenzury i znieczulenia” pokażę skalę wstydliwego problemu wśród duchownych. O tym, jaki wpływ na obraz księży ma kino, udowodnił w minionym roku reżyser Wojciech Smarzowski. Jego „Kler”, pokazujący mało chwalebne losy trzech duchownych, do tej pory obejrzało go ponad 5 milionów widzów – tylko w dystrybucji kinowej.

Kolejne miesiące powinny przynieść odpowiedź na pytanie, czy zostanie powołana komisja do zbadania skali wykorzystywania nieletnich w polskim Kościele.

Zobacz także

Nowe przypadku pedofilii w Kościele
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER/East News

Mówiono o tym szczególnie głośno, gdy pod koniec ubiegłego roku ujawniono zarzuty o molestowanie przez nieżyjącego już kapelana „Solidarności” ks. Henryka Jankowskiego. Władze Gdańska w nowym roku zapowiedziały usunięcie jego pomnika z jednego z miejskich placów i odebranie duchownemu tytuły Honorowego Obywatela Gdańska.

Na państwową komisję w sprawie pedofilii wśród duchownych nie ma zgody obozu rządzącego. Na podobny krok nie zdecydowała się dotąd także Konferencja Episkopatu Polski. Warto podkreślić, że biskupi w 2019 roku wybiorą nowego przewodniczącego KEP, którym przez ostatnie pięć lat był metropolita poznański abp Stanisław Gądecki.

oprac. Piotr Drabik