„Była diamentem najczystszej wody”. Tłumy na pogrzebie Kory

Redakcja
08.08.2018 11:55
Pogrzeb Kory. Ostatnie pożegnanie artystki
fot. TRICOLORS/EAST NEWS

Najbliżsi, ludzie kultury i tysiące fanów pożegnało Korę. Podczas uroczystości na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie głos zabrał m.in. mąż artystki, Kamil Sipowicz. – Kora była osobą z krwi i kości – podkreślił.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Uroczystości rozpoczęły się przed południem na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie; w ostatnim pożegnaniu liderki zespołu Maanam biorą udział krewni i przyjaciele artystki, przedstawiciele nauki i kultury, dziennikarze, politycy, a także tłumy wielbicieli jej twórczości.

Kora spocznie w kwaterze „K” Cmentarza Wojskowego, nieopodal Alei Zasłużonych.

Zobacz także

Wiele osób przyniosło kwiaty, część z przybyłych jest w koszulkach z wizerunkiem artystki. Z głośników popłynęły największe utwory Maanamu, m.in. „Mówią, że miłość mieszka w niebie” i „Się ściemnia”. Na scenie, wśród białych kwiatów i zapalonych świec, ustawiono portret Kory oraz urnę z jej prochami.

W ostatnim pożegnaniu Korze towarzyszą m.in. prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, były przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek, historyk sztuki, była dyrektor Galerii Zachęty w Warszawie Anda Rottenberg, kompozytor i pianista Adam Sztaba, filozofka prof. Magdalena Środa.

Trwa pogrzeb Kory na warszawskich Powązkach. Tłumy żegnają artystkę! [ZDJĘCIA]

„Robiła swoje”

Uroczystość pogrzebową prowadził dziennikarz muzyczny Wojciech Mann.

– Dane jej było żyć w okresie różnych faz naszego kraju: komunizm, potem były różne turbulencje, stan wojenny, demokracja. Przez wszystkie te okresy Kora szła z podniesioną głową, nie łasiła się do kolejnych sekretarzy, dyrektorów. Robiła swoje. Zawsze na swoim sztandarze miała napisane wolność – przypomniał Mann.

Dziennikarz wyraźnie łamiącym głosem powiedział: „Kora była diamentem najczystszej wody”.

„Nie bała się śmierci”

– W tym miejscu, w takiej sytuacji żaden człowiek nie chciałby stanąć – powiedział Kamil Sipowicz, mąż artystki.

– Ponad 40 lat wspólnego życia: ciał, dusz, poglądów, że wydawało mi się, że jesteśmy jedną istotą. Porozumiewaliśmy się bez słów. Żadne z nas nie przypuszczało, że zostanie samo. Z drugiej strony cały czas mam wrażenie, że ona tu jest – mówił.

Podczas pożegnania Kory Sipowicz oświadczył, że „ta miłość nie była prosta”. – Kora była osobą z krwi i kości. Jeśli miałbym ją porównać z jakąś boginią, to byłaby boginią Kali. Była kochana, ale też bardzo zaborcza, ostra, stawiała na swoim, miała bardzo zdecydowane poglądy na różne rzeczy. Kłóciliśmy się bardzo często – wspominał.

Mąż artystki nawiązał również do jej walki z chorobą nowotworową.

– Przez ostatni miesiąc, który był miesiącem wstrząsającym, był wspaniały, dramatyczny, tragiczny, Kora przeszła piekło. Ta choroba była czymś bardzo niszczącym, ale nigdy nie widziałem nikogo, kto miałby taką siłę życia [...]. W ostatnim okresie robiła wszystko, by pokazać, że jest [...] do samego końca była bardzo aktywna, nie chciała się poddać, chciała żyć, kochała życie i nie bała się śmierci. Byliśmy z nią razem do końca – powiedział Sipowicz.

Zobacz także

„Łączyła ludzi”

Kilka słów o zmarłej artystce powiedziała również jej wieloletnia przyjaciółka, prof. Magdalena Środa.

– Nigdy nie była letnia, zawsze gorąca. Trudno sobie wyobrazić, co stałoby się ze światem, gdyby jej potężna energia nie znajdowała ujścia w koncertach, w śpiewaniu, w pisaniu i wreszcie w walce z chorobą, bo na tym polu była naprawdę zaciekłą wojowniczką – podkreśliła.

Jak podkreśliła, „Kora była radykalnie niezależna”. – Śpiewała „Nie znoszę, kiedy ktoś się sili i chce układać życie moje” – podkreśliła, dodając też, że artystka nie znosiła przeciętności, szarości, monotonii i rutyny.

– Była hipiską, celebrytką, babcią, przyjaciółką, scenicznym wampem, ironiczną liberałką, siostrą miłosierdzia, ekscentryczną gwiazdą. Jej osobowość skrzyła się wieloma barwami i rolami, a jednocześnie była wspólnotowa. Łączyła ludzi – całe pokolenia, środowiska – dodała prof. Środa.

Podczas uroczystości głos zabrał były premier Jerzy Buzek, przyjaciel rodziny Kory.

– Należałem do tych, którym dane było zakosztować twojej przyjaźni, rozmowy z tobą. Byliśmy niedzisiejsi, w czasach facebooka i internetu, bo ceniliśmy sobie nasze osobiste kontakty, możliwość rozmowy, otwierania się na siebie czasem różnych poglądów. To nas budowało – wskazał.

– Wolność była dla ciebie kluczem do prawdy. Powtarzałaś, że wolności i prawdy nie wolno nam nigdy utracić. Są fundamentem naszego człowieczeństwa, są kluczowe dla każdego z nas. Rozmowa z tobą zawsze była najbardziej emocjonująca, gdy mówiliśmy o dwóch sprawach: miłości i przemijaniu – mówił do zmarłej artystki.

Kora, która od kilku lat zmagała się z chorobą nowotworową, zmarła 28 lipca. Miała 67 lat. Była polską wokalistką rockową i autorką tekstów piosenek, w latach 1976-2008 liderką zespołu Maanam. Odeszła w gronie najbliższych w domu w Bliżowie.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/PTD