Zamknij
wypadek w Jamnicy koło Stalowej Woli
5 Zobacz galerię
fot. OSP w Grębowie

W czwartek w Przędzlu odbył się pogrzeb małżeństwa, które zginęło w tragicznym wypadku w Jamnicy koło Stalowej Woli. W samochód 37-letniej Marzeny i 39-letniego Mariusza uderzył pojazd prowadzony przez pijanego kierowcę. Para osierociła troje dzieci.

  1. Pogrzeb pary, która zginęła przez pijanego kierowcę w wypadku koło Stalowej Woli
  2. Tragiczny wypadek w Jamnicy. Rodzice osierocili trzech synów

Pogrzeb odbył się w czwartek, 8 lipca, w niewielkim kościele parafialnym w Przędzlu (woj. podkarpackie). Rodzina, znajomi i sąsiedzi pożegnali małżeństwo, które zginęło w wypadku w Jamnicy i osierociło trzech synów. Najmłodszy z nich ma dwa lata. W pogrzebie uczestniczyły także osoby, które nie znały pary osobiście, ale były poruszone tragedią. Jak podaje "Super Express", w uroczystości wzięło udział około 500 osób.

Pogrzeb pary, która zginęła przez pijanego kierowcę w wypadku koło Stalowej Woli

Przy dwóch trumnach postawiono wieniec z napisem "Kochanym Rodzicom…", na którym wymienieni zostali z imienia synowie zmarłych - informuje "Gazeta Krakowska". Podczas wzruszającej homilii ksiądz przypominał, jak kruche jest nasze istnienie. - W sobotę otrzymaliśmy informację o jakimś wypadku. Gdzieś tam, w bliżej nieokreślonym miejscu, ktoś stracił swoje życie, zostawiając swoich bliskich w rozpaczy. Dla nas ta śmierć jest zdecydowanie inna. Ta śmierć ma swoje imię. To imiona naszych zmarłych - mówił na początku mszy świętej ksiądz, cytowany przez "GK". - Takie nieszczęście może każdego z nas spotkać. Przecież Mariusz z rodziną mógł jechać pięć minut później i żyć - cytuje z kolei duchownego "Super Express".

Małżeństwo spoczęło na miejscowym cmentarzu. Nie brakowało łez i emocji, a grób pary zatonął w kwiatach. Jeden z wieńców został przekazany w imieniu synów ofiar, których nie było na pogrzebie.

Tragiczny wypadek w Jamnicy. Rodzice osierocili trzech synów

Sprawcą tragicznego wypadku koło Stalowej Woli jest Grzegorz G, który został aresztowany na trzy miesiące. Kierowca w chwili zderzenia z autem małżeństwa był pijany, miał 1,7 promila alkoholu w organizmie. Jechał z prędkością co najmniej 120 km/godz.

Mężczyzna kierował audi S7. Na zakręcie zjechał na lewy pas ruchu i doprowadził do czołowego zderzenia z jadącym z naprzeciwka audi A4, należącym do 37-letniej Marzeny i 39-letniego Mariusza. Przód samochodu pary uległ zmiażdżeniu. Mimo reanimacji małżeństwa nie udało się uratować. Samochodem z rodzicami podróżował 2-latek, który ze złamaną nogą trafił do szpitala. Rodzice osierocili także dwóch synów w wieku 9 i 10 lat, którzy czekali na rodzinę w domu.

Grzegorzowi G. postawiono zarzut spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym w stanie nietrzeźwości. Prokuratura Krajowa sprawdzi, czy sprawcy tragedii będzie można zmienić zarzut na zabójstwo z zamiarem ewentualnym - informowało Radio ZET. O tym ma zdecydować analiza, która jest już w przygotowaniu.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/"Super Express"