Poruszające słowa na pogrzebie rodziny ze Szczyrku. „Gdzie byłeś, Boże?”

19.12.2019 15:38
Pogrzeb w Szczyrku. Poruszające słowa podczas pożegnania rodziny Kaimów
fot. PAP/Andrzej Grygiel

W Szczyrku odbył się w czwartek pogrzeb 8-osobowej rodziny Kaimów, która zginęła w tragicznym wybuchu gazu na początku grudnia. - Żadne słowa nie są w stanie wyrazić i ukoić bólu – mówił do zgromadzonych burmistrz kurortu.

Pogrzeb rodziny Kaimów odbył się na miejscowym cmentarzu parafialnym w Szczyrku. Urny z prochami ofiar złożono w dwóch sąsiadujących grobach. W ostatniej drodze tragicznie zmarłym członkom jednej rodziny Kaimów towarzyszyli najbliżsi, przyjaciele i znajomi, przedstawiciel prezydenta Andrzeja Dudy, reprezentanci różnych środowisk beskidzkiego kurortu, samorządowcy, poczty sztandarowe, koleżanki i koledzy ze szkół, a także setki mieszkańców miasta.

W jednej krótkiej chwili zginęły dwa małżeństwa i czworo dzieci, z których żadne nie miało jeszcze 10 lat. Chcę wyrazić głęboki smutek z powodu ich tragicznego, niespodziewanego odejścia

– podkreślił prezydent Duda w odczytanym podczas uroczystości pogrzebowych liście. "Jestem przekonany, że zmarli pozostaną na zawsze w pamięci społeczności, jako dobrzy, pracowici, uczynni i serdeczni gazdowie. Takimi zapamiętają ich liczne osoby, które przez kilkadziesiąt lat gościły u nich, na Kaimówce, aby tutaj, u stóp Skrzycznego wypoczywać, uczyć się podstaw narciarstwa, czerpiąc z ogromnej wiedzy i doświadczenia zawodniczego i trenerskiego Józefa i Wojciecha Kaimów. Będzie nam ich brakowało. Pozostaje żal, pamięć i modlitwa" – dodał prezydent.

mid-19c19118
fot. PAP/Andrzej Grygiel

Pogrzeb rodziny Kaimów w Szczyrku. "Miasto jest w bólu"

Kondukt pogrzebowy przeszedł główną ulicą miasta. "Znaliśmy ich tu wszyscy. Czułam potrzebę przyjścia, by ich pożegnać" – powiedziała jedna z mieszkanek Szczyrku. Wśród żałobników był burmistrz Antoni Byrdy. "Miasto jest w żałobie, w bólu" – powiedział. "Myślę, że także i dziś wielu wciąż zadaje sobie pytanie: dlaczego? A może nawet dramatycznie: gdzie byłeś, Boże?" - mówił.

Ceremonię na cmentarzu parafii św. Jakuba poprzedziła msza św. w kościele św. Apostołów Piotra i Pawła, którą odprawił bielsko-żywiecki biskup pomocniczy Piotr Greger. Duchowny w homilii powiedział, że dla małżonków Józefa i Jolanty, ich wnuka Szymona, dla rodziców Wojciecha i Anny oraz ich dzieci Michaliny, Marceliny i Stanisława kres "ziemskiego życia nastąpił w okolicznościach niespodziewanych i niezwykle tragicznych". Jak dodał, to dramatyczne wydarzenie dowodzi, że "ludzkie życie na ziemi jest niesamowicie kruche".

mid-19c19137
fot. PAP/Andrzej Grygiel

Z kolei burmistrz Byrdy, zwracając się do bliskich ofiar, wskazał, że wszystko, co chciałby powiedzieć, będzie blade w stosunku do tego, co czują serca rodziny zmarłych, a także wszystkich przyjaciół i szczyrkowian. "To, co przeżywamy od dwóch tygodni, to nie koszmarny sen, ale dramatyczna rzeczywistość. W obliczu tej ogromnej tragedii żadne słowa nie są w stanie wyrazić i ukoić bólu oraz cierpienia" – powiedział.

RadioZET.pl/PAP