Policja chciała go ukarać za niedopilnowanie kota. Sąd orzekł niewinność

Anna Skalik
18.08.2017 11:11
kot
fot. Pixabay

Pod koniec czerwca br. policjanci z Górowa Iławeckiego oskarżyli Stanisława Barana, sołtysa wsi Dzikowo, o wypuszczanie kota bez nadzoru. Mężczyzna stanął przed sądem, a groziło mu 5 tys. złotych grzywny lub miesiąc aresztu. Kuriozalna sprawa właśnie znalazła swój finał. Właściciel kota został uniewinniony, a Skarb Państwa poniesie koszty postępowania.

Kiedy Stanisław Baran otrzymał wezwanie w sprawie kota pomyślał w pierwszej chwili, że to żart. Niestety, szybko przekonał się, że stróże prawa rzeczywiście postanowili oskarżyć go o to, że zwierzę "biegało luzem po drodze". Najpierw chcieli ukarać sołtysa mandatem, lecz kiedy ten absurdalnej kary nie przyjął, skierowali sprawę do sądu na podstawie z art. 77 kodeksu wykroczeń. Artykuł ten głosi, że "kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 zł albo karze nagany". Jak widać, funkcjonariusze uznali, że 9-letni kot Felek stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców.

II wydział karny Sądu Rejonowego w Bartoszycach rozpatrywał sprawę od połowy lipca. Wreszcie zapadł wyrok uniewinniający właściciela kota. Sąd uznał, że nie doszło do wykroczenia, bo biegający po wsi kot dla nikogo nie stanowił żadnego zagrożenia. Sędzia Magdalena Wierzejska w uzasadnieniu wyroku wskazała, że "środki ostrożności", o których mówi art. 77 kodeksu wykroczeń, służą eliminacji niebezpieczeństwa ze strony zwierząt dla życia i zdrowia ludzi oraz ich mienia, a sołtys nie naruszył powszechnie stosowanych środków ostrożności, gdyż jest "ogólnie przyjęte, że koty chodzą poza terenem nieruchomości ich właścicieli". Przyznała jednak, że choć nie było nawet potencjalnego zagrożenia ze strony 9-letniego Felka, to właściciel kota nie zastosował się do przepisów o "nakazanych" środkach ostrożności (których zachowanie uniemożliwić ma zwierzętom wydostanie się poza teren nieruchomości) i z tego powodu policjanci mieli prawo złożyć wniosek o ukaranie go.

Podczas badania sprawy okazało się, że jej podłożem był sąsiedzki konflikt. Właściciel kota trzykrotnie zawiadamiał policję, że pies sąsiada biega po drodze i gania jego kota. Funkcjonariusze uznali, że za bieganie luzem muszą ukarać właścicieli obydwu zwierząt. Właścicielka psa mandat przyjęła w przeciwieństwie do właściciela kota. W tej sytuacji policjanci skierowali sprawę na drogę sądową.

Ostatecznie sołtysa uniewinniono, a koszty postępowania pokryje Skarb Państwa.

RadioZET.pl/RO/AS