Włamywacz uciekł z... przesłuchania w prokuraturze

Redakcja
08.08.2017 20:24
Kajdanki
fot. Pixabay

Chwila nieuwagi i już go nie było - tak w skrócie można podsumować incydent w prokuraturze w podkrakowskiej Wieliczce. Zatrzymany włamywacz miał tam zostać przesłuchany, lecz gdy tylko zdjęto mu kajdanki, zbiegł. Policja na razie go nie odnalazła.

Do tych dokumentów dostęp ma każdy! Ochrona danych osobowych to fikcja?

Do zdarzenia, o którym pisze krakowska "Gazeta Wyborcza", doszło w poniedziałek.

Wykorzystał moment nieuwagi

30-latek został zatrzymany w związku z podejrzeniami o włamywanie się do mieszkań i dokonywanie tam kradzieży. Mężczyzna miał zostać przesłuchany w Prokuraturze Rejonowej w Wieliczce.

Gdy wprowadzono go do pomieszczenie, w którym miało dojść do przesłuchania, zdjęto mu kajdanki, co jest zresztą elementem standardowej procedury w takich przypadkach. Zatrzymany wykorzystał jednak moment nieuwagi ze strony mundurowych, wyrwał im się i uciekł, mimo że pilnowało go dwóch funkcjonariuszy.

Nadal trwają poszukiwania

Policja poszukuje zbiega, na razie bezskutecznie, pomimo kontroli samochodów, blokady dróg oraz przeszukania mieszkania 30-latka. Służby nie podają również, w jaki konkretnie sposób podejrzany uwolnił się spod nadzoru policji.

Zobacz także

– W tej sprawie wszczęte zostało wewnętrzne postępowanie przez wydział kontroli, które ma wyjaśnić, czy dochowano wszystkich procedur podczas konwojowania i zabezpieczania czynności z udziałem podejrzanego – powiedział w rozmowie z "GW" Sebastian Gleń, rzecznik małopolskiej policji. – Mogę uspokoić, ze nie ma zagrożenia dla ludzi ze strony tego mężczyzny, był bowiem podejrzany o przestępstwa przeciwko mieniu - zapewnił.

RadioZET.pl/krakow.wyborcza.pl/MP