Zamknij

MSZ reaguje na rosyjski wpis o 17 września 1939 r. "To była agresja"

17.09.2021 12:35
Agresja ZSRR na Polskę
fot. Max Ehlert/Wikimedia Commons/PD (ilustraycjne)

MSZ zapowiedziało interwencję w sprawie wpisu rosyjskiego ministerstwa obrony na Twitterze. Napisano w nim, że 17 września 1939 r. "Armia Czerwona rozpoczęła akcję wyzwolenia Polski". - To była agresja, że był to cios w plecy, zadany kiedy Polska walczyła od ponad dwóch tygodni z Niemcami - powiedział Łukasz Jasina, rzecznik polskiego MSZ, w rozmowie z reporterem Radia ZET Jackiem Czarneckim.

Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej zamieściło w piątek wpis na Twitterze w odniesieniu do wydarzeń z 17 września 1939 r. "Armia Czerwona rozpoczęła akcję wyzwoleńczą w Polsce. Wojska radzieckie przekroczyły linię Curzona, nie pozwalając Wehrmachtowi zbliżyć się do Mińska. Narody Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainy z radością powitały żołnierzy radzieckich" - napisali rosyjscy urzędnicy.

Na ten wpis na Twitterze zareagował Łukasz Jasina, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP. "Nie było wyzwolicielskiego pochodu, ale agresja dokonana w porozumieniu z hitlerowskimi Niemcami. Rzeczpospolita Polska nie przestała istnieć 17 września 1939 roku. Mieszkańcy zajętych terenów rychło staną się ofiarami zbrodni dokonywanych przez sowieckie państwo" - czytamy w tweecie rzecznika.

MSZ reaguje na rosyjską narrację ws. 17 września 1939 r.

- Ministerstwo Spraw Zagranicznych i inne polskie instytucje do tego powołane, reagują tak jak zwykle reagujemy, przy każdej kolejnej rocznicy sowieckiej agresji na Polskę w 1939 roku, przedstawiając naszą opinię na ten temat: że to była agresja, że był to cios w plecy, zadany kiedy Polska walczyła od ponad dwóch tygodni z Niemcami. Że był to owoc paktu Ribbentrop-Mołotow, zawartego przez ZSRR i Niemcy, prowadzącego do podziału państw w Europie Środkowo-Wschodniej - mówił Łukasz Jasina w rozmowie z reporterem Radia ZET Jackiem Czarneckim.

- Dla obecnych władz Rosji i dla prezydenta Władimira Putina podstawą legitymizacji stała się Wielka Wojna Ojczyźniana, czyli konflikt między ZSRR a Niemcami z 1941 roku, dający mu legitymizację w kraju i próba przedstawienia Rosji jako wyzwolicielki Europy, której ta Europa jest coś winna. Polska, która zupełnie inaczej tę wojnę zaczynała i zupełnie inaczej była traktowana przez Rosję sowiecką w 1939 roku jako jej ofiara, stanowi po prostu żywe zaprzeczenie tego, co próbuje w swoim micie zbudować Władimir Putin. Tym bardziej jest więc atakowana i tym mocniej ta historia jest przez Rosję mistyfikowana, gdyż polskie podejście do historii mogłoby zdemistyfikować panujący w obecnej Rosji mit dotyczący historii - dodał w rozmowie z Radiem ZET Łukasz Jasina. 

17 września 1939 r. Agresja ZSRR na Polskę. Co się wydarzyło?

Sowiecka napaść na Polskę była realizacją układu podpisanego w Moskwie 23 sierpnia 1939 r. przez ministra spraw zagranicznych III Rzeszy Joachima von Ribbentropa oraz ludowego komisarza spraw zagranicznych ZSRR Wiaczesława Mołotowa, pełniącego jednocześnie funkcję przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych (premiera).

17 września 1939 r. o godz. 3 w nocy (według obowiązującego w Polsce czasu środkowoeuropejskiego była godzina pierwsza) do Komisariatu Spraw Zagranicznych w Moskwie wezwany został ambasador RP Wacław Grzybowski, któremu Władimir Potiomkin - zastępca Mołotowa - odczytał treść uzgodnionej wcześniej z Berlinem noty. Władze sowieckie oświadczały w niej m.in.: "Wojna polsko-niemiecka ujawniła wewnętrzne bankructwo państwa polskiego".

Uzasadniając wkroczenie Armii Czerwonej na teren Rzeczypospolitej Polskiej stwierdzano: "Rząd sowiecki nie może pozostać obojętny na fakt, że zamieszkująca terytorium Polski pobratymcza ludność ukraińska i białoruska, pozostawiona własnemu losowi, stała się bezbronna. Wobec powyższych okoliczności Rząd Sowiecki polecił Naczelnemu Dowództwu Armii Czerwonej, aby nakazało wojskom przekroczyć granicę i wziąć pod swoją opiekę życie i mienie ludności Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi. Rząd sowiecki zamierza równocześnie podjąć wszelkie środki mające na celu wywikłanie narodu polskiego z nieszczęsnej wojny, w którą wepchnęli go nierozumni przywódcy i umożliwienie mu zażycia pokojowej egzystencji".

Łącznie siły Armii Czerwonej skierowane w trzech rzutach przeciwko Rzeczypospolitej wynosiły ok. 1,5 miliona żołnierzy, ponad 6 tys. czołgów i ok. 1800 samolotów. Cytowany powyżej prof. Materski zwracał dodatkowo uwagę na fakt, iż: "Uderzenie dwu frontów sowieckich zostało poprzedzone czterodniowymi intensywnymi działaniami grup sabotażowo-dywersyjnych, które były organizowane na polskich Kresach Wschodnich przez wywiad sowiecki, komunistów i miejscowych nacjonalistów. Działania te okazały się rozleglejsze i skuteczniejsze niż akcja V kolumny poprzedzająca agresję niemiecką".

W wyniku dokonanego rozbioru Polski Związek Sowiecki zagarnął obszar o powierzchni ponad 190 tys. km kw. z ludnością liczącą ok. 13 mln. Okrojona Wileńszczyzna została przez władze sowieckie w październiku 1939 r. uroczyście przekazana Litwie. Nie na długo jednak, bowiem już w czerwcu 1940 r. Litwa razem z Łotwą i Estonią weszła w skład ZSRS. Liczba ofiar wśród obywateli polskich, którzy w latach 1939-1941 znaleźli się pod sowiecką okupacją, do dziś nie jest w pełni znana.

Prof. A. Paczkowski odnosząc się do tej kwestii w książce "Czarna księga komunizmu. Zbrodnie, terror, prześladowania" pisał: "Uważa się, że w ciągu niespełna dwóch lat władzy sowieckiej na ziemiach zabranych Polsce represjonowano w różnych formach - od rozstrzelania, poprzez więzienia, obozy i zsyłki, po pracę przymusową - ponad 1 milion osób (...). Nie mniej niż 30 tysięcy osób zostało rozstrzelanych, a śmiertelność wśród łagierników i deportowanych szacuje się na 8-10 proc., czyli zmarło zapewne 90-100 tysięcy osób". 

RadioZET.pl/PAP