Zamknij

"Wywalamy dziesiątki milionów w błoto". Wyciekł kolejny rzekomy e-mail Dworczyka

08.12.2021 11:18
Afera mailowa, zamówienia na drony
fot. STANISLAW KOWALCZUK/East News, Antoni Macierewicz i Michał Dworczyk, Sejm, czerwiec 2017 r.

"Wywalamy dziesiątki milionów w błoto lub zgadzamy się na rozkradanie środków budżetowych" – miał napisać w kolejnym z ujawnionych maili Michał Dworczyk. Kolejna odsłona afery mailowej dotyczy resortu obrony narodowej za czasów ministra Antoniego Macierewicza i zamówień trefnych dronów przez podległą MON Polską Grupę Zbrojeniową.

Afera mailowa ukazała się w kolejnej, równie kontrowersyjnej odsłonie. Serwis Poufna Rozmowa upublicznił rzekomy e-mail Michała Dworczyka, który w krytyczny sposób skwitował inwestycje w podległej MON Polskiej Grupie Zbrojeniowej.

"Najgorsze jest to, że niekompetencja, nieudolność, głupota a czasem różne ciemne interesy są zawsze podlewane w MON, PGZ i u nas w polityce – obrzydliwym sosem bogoojczyźnainych frazesów" – miał rozpocząć e-mail Dworczyk.

Afera mailowa. Wyciekł kolejny rzekomy e-mail Michała Dworczyka 

Szef Kancelarii Premiera miał dalej pisać o "wywalaniu dziesiątek milionów w błoto" lub wręcz przyzwoleniu na "rozkradanie środków budżetowych" w kontekście zamówienia na drony wojskowe spółki PGZ Electronics.

Przywołał działania MON i PGZ w czasach, gdy ministrem był Antoni Macierewicz, a sam Dworczyk – wiceministrem MON. "W 2017 roku (Dworczyk był wtedy sekretarzem stanu w MON – red.) zablokowałem podpisanie wielomilionowego kontraktu na drony uderzeniowe z PGZ, narażając się na złość Kownackiego i Macierewicza" – czytamy w rzekomym e-mailu. Dworczyk miał zażądać, by drony ze spółki PGZ wykazały się w testach, w porównaniu do sprawdzonych "Warmetów". 

"Okazało się, [...] że drony PGZ istnieją wyłącznie w fazie wstępnych prototypów. Najpierw trzeba było czekać, aby skonstruowali 3 sztuki, a potem okazało się to totalną klęską – testy na poligonie w Zielonce. Nie mogły trafić w cel lub nie wybuchały. Natomiast testy Warmetów wyszły świetnie" – wynika z rzekomego e-maila Dworczyka.

Ostatecznie działanie Dworczyka miało wprowadzić konsternację, niemniej sam Macierewicz zablokował zakup, tłumacząc, że "nie będziemy kupować od prywaciarza".

Patriotyczne drony sprowadzane z zagranicy. "Kurtyna"

"Oczywiście «obrońcy prawdziwych polskich produktów» tzn. PGZ doprowadzili do powstania tajnych raportów, które stwierdzały, że Warmety mają problemy z łącznością (można je zakłócić) i Błaszczak (kolejny szef MON, przyp.) wstrzymał kolejne zakupy. Na marginesie powiem, że Warmety kupują m.in. Turcy, Ukraińcy i Arabowie, tzn. kraje, które prowadzą wojnę, oceniając, że jest to lepszy produkt niż odpowiedniki izraelskie czy amerykańskie" – kontynuował w rzekomym mailu szef KPRM.

Znamienny jest też koniec historii z próbą zamówienia trefnych dronów. Dworczyk miał ujawnić, jak wiele ich części jest produkowanych w Polsce. "Na koniec zażądałem, aby przedstawiono, jaki procent «drona» z PGZ jest produkowany w Polsce. Okazało się, że jest to sama głowica bojowa – tzn. ładunek i zapalnik, obudowa z tworzywa (też produkowana w prywatnej firmie poza PGZ) i kilka drobnych części. Cała reszta jest sprowadzana – gł. Chiny i chyba Izrael, a my w Polsce tylko staramy się z tych części coś złożyć. Kurtyna" – zakończył Dworczyk.

Afera mailowa ciągnie się od czerwca tego roku, gdy opinię publiczną zadziwiła pierwsza z możliwych wiadomości ze skrzynki mailowej szefa KPRM. Od tego czasu w sieci pojawiają się nowe wersje wiadomości, które mieli wysyłać m.in. premier Mateusz Morawiecki i jego najbliższe otoczenie.

RadioZET.pl/Poufna Rozmowa/Twitter

C