Zamówiony lot i krewni w służbowym mieszkaniu? Ciąg dalszy afery z Kuchcińskim

07.08.2019 14:06
Marek Kuchciński
fot. PAP

Lot żony Marka Kuchcińskiego był wcześniej zamówiony – wynika z dokumentów, do których dotarł tvn24.pl. Marszałek Sejmu przyznał w poniedziałek, że odbył się przelot jego rodziny rządowym samolotem bez niego na pokładzie, jednak kilka rzeczy się w tej kwestii nie zgadza. Oprócz tego pojawiły się sugestie, jakoby członkowie rodziny Kuchcińskiego zamieszkiwali w jego służbowym mieszkaniu, które skomentował już sam zainteresowany. 

Afera z lotami marszałka Sejmu się nie kończy, a kolejne wątki wychodzą na jaw. Najpierw Centrum Informacji Sejmu zaprzeczało, jakoby członkowie rodziny Kuchcińskiego latali z nim służbowym samolotem na trasie Warszawa-Rzeszów, następnie zaniżało ich liczbę. Przypomnijmy, że jako pierwsze sprawę ujawniło Radio ZET. 

Marszałek się tłumaczy

W poniedziałek Marszałek Kuchciński, przepraszając za loty z rodziną flotą rządową, poinformował, że zdarzyła się raz sytuacja, kiedy rządowym samolotem podróżowała tylko jego żona. Tłumaczył jednak, że maszyna i tak musiała wrócić do Warszawy, w związku z tym lotu z żoną na pokładzie nie można było uznać za specjalnie zamówiony.

Marszałek przekonywał również, że w związku z przelotami, kiedy na pokładzie samolotu towarzyszyli mu bliscy, nie doszło do złamania prawa. Zadeklarował wpłatę 28 tys. zł na modernizację sił zbrojnych za lot żony. Wyjaśniał przy tym, że liczba lotów, jakie odbywał, związana była z „modelem pracy, jaki przyjął na tym stanowisku”. 

TVN24: lot żony Kuchcińskiego jednak był zamówiony

Niestety dla Kuchcińskiego sprawa nie została zakończona, a na jaw wychodzą kolejne fakty bądź niekorzystne dla niego spekulacje. Portal tvn24.pl poinformował bowiem, że lutowy lot jego żony, z którego tłumaczył się na konferencji prasowej, był jednak zamówiony. Chodzi o sytuację z 13 lutego bieżącego roku, gdy Kuchciński leciał z Warszawy do Rzeszowa, a dzień później miał wrócić do stolicy.

Zobacz także

Jednak jeszcze 13 lutego rządowy Gulfstream poleciał z powrotem do Warszawy z jednym pasażerem na pokładzie. Była nim żona marszałka. I choć Kuchciński utrzymuje, że lot nie był zamówiony, to dokumenty, które publikuje tvn24.pl, jasno wskazują, że dzień wcześniej (12 lutego) szefowa gabinetu marszałka wysłała specjalną korektę, wedle której 13 lutego, zaraz po wylądowaniu maszyny w Rzeszowie, miał się odbyć dodatkowy lot (bez statusu HEAD) do stolicy. 

Zobacz także

Kuchciński rzeczywiście dzień później wrócił do Warszawy, ale co ciekawe, w wykazie lotów na stronie internetowej Sejmu podróży z żoną marszałka nie uwzględniono. Widnieje tam jedynie informacja na temat dwóch podróży z 13 i 14 lutego. Centrum Informacyjne Sejmu, pomimo pytań ze strony redakcji portalu, nie odniosło się do tych doniesień. 

Sawicki pyta o mieszkanie Kuchcińskiego

Kolejny wątek, który uderza w Kuchcińskiego, dotyczy jego służbowego mieszkania. Jak zasugerował w wywiadzie dla TOK FM Marek Sawicki, w służbowym mieszkaniu marszałka zamieszkiwać może jego syn.

Zobacz także

– Jeżeli dzisiaj dyskutujemy o demoralizacji marszałka Kuchcińskiego, to może warto by było zapytać, gdzie mieszka pracujący syn marszałka. Zapytajcie państwo, czy przypadkiem w mieszkaniu służbowym Kuchcińskiego nie mieszka cała jego rodzina – stwierdził poseł PSL.

– Jeśli osoba pracująca korzysta z mieszkania, które należy do posła, to jest kolejne nadużycie władzy – dodał. Sugestie te skomentował już jednak na Twitterze sam Kuchciński:

"W związku z nieprawdziwymi informacjami przekazanymi przez jednego z posłów opozycji, wyjaśniam: mój syn uczy się w Warszawie, w br. zdał maturę, nie pracuje i jak każdy nastolatek ma prawo mieszkać z ojcem. Atakowanie członków rodziny oponentów politycznych uważam za niestosowne" - napisał marszałek. 

RadioZET.pl/tvn24.pl/tokfm.pl/PAP/Twitter