Zamknij

Wąsik o spowiedzi agenta Tomka: Chciał bezkarności. Nie dostał

05.02.2020 11:15
Maciej Wąsik
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Wiceszef MSWiA Maciej Wąsik ocenił na łamach „Gazety Polskiej”, że agent Tomek oczekiwał jego wpływu na postępowanie prokuratorskie ws. firmy Helper. Zdaniem zastępcy Mariusza Kamińskiego nagła zmiana frontu i obciążanie byłych przełożonych są skutkiem zarzutów, które usłyszał były agent

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Słynna spowiedź byłego agenta Tomka w TVN24, w której przyznał się do tworzenia fałszywych dowodów na oskarżenie Aleksandra i Jolanty Kwaśniewskich (sprawa willi w Kazimierzu Dolnym), rzuciła nowe światło na pracę w służbach specjalnych pod nadzorem PiS. Kaczmarek postawił  zarzuty swoim byłym szefom, Mariuszowi Kamińskiemu i Maciejowi Wąsikowi.

Kamiński komentował już jego sprawę. Dziś uczynił to jego zastępca.

Zobacz także

Wiceminister wskazał, że zeznania Kaczmarczyka mogą wynikać z sytuacji, w jakiej się znajduje od listopada 2019 roku, kiedy prokuratura w Białymstoku postawiła jego żonie, a następnie jemu samemu zarzuty związane z działalnością Stowarzyszenia Helper - organizacji prowadzącej domy opieki społecznej, przeznaczone dla osób starszych, chorych i niedołężnych.

W mojej ocenie Tomasz Kaczmarek oczekiwał, że będziemy formalnie bądź nieformalnie wpływali na bieg postępowania prokuratorskiego. Oczywiście nie wyraził się w ten sposób, ale ja to tak właśnie odebrałem. I odmówiłem

- powiedział Maciej Wąsik tygodnikowi „Gazeta Polska”.

Zobacz także

Kaczmarek usłyszał sześć zarzutów, m. in. wyłudzenia i oszustw, a także działania w zorganizowanej grupie przestępczej.

Mówimy w sumie o kwocie sięgającej niemal 40 mln zł. Kiedy zmieniła się jego sytuacja procesowa i gdy Kaczmarek usłyszał zarzuty, nagle pojawiają się w jego ustach rewelacje, nagle przypomina sobie o rzekomych nieprawidłowościach sprzed ponad 10 lat

- powiedział Wąsik.

O problemach agenta Tomka z prawem Wąsik wiedział już w 2016 roku.

Przyszedł do mnie do biura poselskiego i poprosił o spotkanie, chciał się również widzieć z Mariuszem Kamińskim. Uznaliśmy, że spotkam się z nim ja. Wówczas zaczął mi opowiadać o swoich problemach. Mówił, że złożył doniesienie na wojewodę, że ktoś się na niego uwziął, że oni z żoną działają legalnie. W konkluzji zapytał, czy mu pomożemy. Powiedziałem jasno, że z Mariuszem Kamińskim nie będziemy dawać żadnych poręczeń, żadnych rekomendacji

- mówi wiceminister.

RadioZET.pl/Niezalezna.pl