Zamknij

Awantura, chaos i "pajacowanie" w Sejmie. Jeden poseł wykluczony, inny wybuczany

21.07.2021 13:28
Przemysław Czarnek
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Przemysław Czarnek został wybuczany, Grzegorz Braun wykluczony, Kamili Gasiuk-Pihowicz wyłączono mikrofon. - Na Kremlu już pewnie dla pani szlifują medale! - mówiła do marszałek Sejmu posłanka KO, "tu jest Polska" - skandowali chórem posłowie PiS. Tak - w gorącej atmosferze - zaczęło się 35. posiedzenie Sejmu. 

W Sejmie znów gorąco. Posiedzenie zaczęło się w środę po godzinie 10:00 i niemal od razu doszło do awantury i słownych przepychanek. Przypomnijmy, że podczas posiedzenia posłowie mają zająć się m.in. wnioskiem KO o wotum nieufności wobec ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka. Na zajęcie się "Lex TVN" - jak stwierdził szef klubu PiS Ryszard Terlecki - na obecnym posiedzeniu izby "nie starczy czasu". 

Mimo że w porządku obrad zabrakło kontrowersyjnego projektu ustawy medialnej, posiedzenie rozpoczęło się burzliwie. Najpierw awanturę wszczął usiłujący złożyć wniosek formalny Grzegorz Braun. Poseł Konfederacji był jednak bez maseczki, więc marszałek Elżbieta Witek nie udzieliła mu głosu i zaczęła serię upomnień. Poseł nie reagował. Na mównicę wszedł z antycovidowymi książkami pt. "Fałszywa pandemia".

net-21721029
fot. PAP/Marcin Obara

Braun znowu wykluczony z obrad

- Panie pośle, ja wiem, że ma pan problem ze zbyciem tych książek, mamy ich już naprawdę dużo — zadrwiła Witek, na co sala wybuchła śmiechem. Marszałek nie przestała upominać Brauna i prosić o założenie maseczki, ten nie ustępował. - Czy Pani jest lekarzem? Jaka jest podstawa prawna pani działania? - grzmiał Braun. Ostatecznie Witek wykluczyła Brauna z obrad. - Uprzedzam, że jeśli nie widzę maseczek, to będę wszystkich wykluczać, bez względu na to, z jakiego klubu są - podkreśliła.

Brauna z resztą wykluczyła ponownie, bo to samo spotkało posła podczas posiedzenia Sejmu dwa tygodnie wcześniej. "To już chyba nowy zwyczaj w Sejmie" - skomentowała na Twitterze posłanka Zielonych Małgorzata Tracz.

- Radzę się zastanowić nad tym, co państwo mówicie - mówiła z kolei Witek po tym, jak Krzysztof Paszyk z Koalicji Polskiej wyszedł na mównicę, zwracając uwagę na "sytuację zwierząt domowych". - Panie Kaczyński, pan lubi koty, ale wokół pana mnóstwo jest "tłustych kotów", które zamiast mleka spijają śmietanę - mówił, nawiązując do przedstawionej przez PSL listy ponad 350 osób, które miałyby być związane z obozem rządzącym i jednocześnie zasiadać w radach nadzorczych spółek skarbu państwa.

- Panie prezesie, z tym trzeba zrobić porządek - apelował do Kaczyńskiego, na co opozycja zareagowała oklaskami, a Witek upomnieniem: - Panie pośle, nadużył pan wniosku formalnego, który wnioskiem formalnym nie jest - stwierdziła.

Posłance KO wyłączono mikrofon

To nie był koniec wniosków formalnych. Z kolejnym - o odroczenie obrad Sejmu - wystąpiła posłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz, która na wstępie przypomniała kontrowersyjne słowa Witek o tym, że "tu jest Polska, a nie UE". - Wstyd! Zażenowanie! Takie słowa pasują do przewodniczącego rosyjskiej Dumy, a nie do marszałek polskiego Sejmu! - krzyczała. - Na Kremlu już pewnie dla pani szlifują medale! Za maską patriotyzmu chowacie prorosyjską twarz - grzmiała, w tym samym czasie politycy PiS usiłowali ją zagłuszyć, krzycząc "Tu jest Polska!". Posłance wkrótce wyłączono mikrofon. - Pani marszałek, to jest skandal! - krzyknął ktoś z sali.

"Maski opadają, odsłaniając prymitywny, żenujący nacjonalizm" - stwierdził w sieci poseł KO Franek Sterczewski.

Czarnek w Sejmie: to nie miejsce na pajacowanie!

Chwilę potem na mównicę wszedł szef MEiN Przemysław Czarnek - również z wnioskiem formalnym. Gdy tylko zaczął mówić, na sali rozległo się buczenie. - Ja mam wniosek formalny, ażeby od tego momentu, od tego posiedzenia, zbierać na piśmie wnioski formalne do wcześniejszej weryfikacji. Bo Sejm Rzeczypospolitej Polski jest miejscem debaty merytorycznej, a nie miejscem na pajacowanie! Dlatego najpierw trzeba na piśmie złożyć, taki mam wniosek - zakończył Czarnek.

Po wystąpieniu Czarnka przystąpiono do głosowania za wnioskiem formalnym złożonym przez Gasiuk-Pihowicz, a chwilę później do zamieszania z wynikami, których marszałek Witek nie zdążyła odczytać. - Trzeba anulować! Bo przegramy! - można było usłyszeć na sali. Ostatecznie wniosek o odroczenie obrad został odrzucony.

RadioZET.pl